Chcę Ci dać kawałek chleba

Dwa najważniejsze dni w Twoim życiu, to dzień w którym się urodziłeś

i dzień, w którym odkryłeś po co.”       Mark Twain            

Czy tango La Comparsita, da się zamienić na kawałek chleba.

 Mój śp. tata, jako kochający ojciec, starał się mnie zachęcić, żebym podejmował różne aktywności, rozwijał się i podnosił moje kwalifikacje.  „Synu, chce ci dać w życiu kawałek chleba” – tak motywował mnie za młodu do nauki w szkole, albo do zajęć dodatkowych. On sam, pracując w firmie produkcyjnej, dodatkowo przez wiele lat grał na saksofonie w zespole muzycznym. W weekendy, grając na weselach, zabawach, dorabiał tym sposobem znaczne pieniądze do budżetu domowego. Dzięki jego inicjatywie,  skończyłem 5 lat szkoły muzycznej, ucząc się grać na akordeonie. Jednak akordeon, nie budził we mnie zachwytu i robiłem to raczej z poczucia obowiązku. Jako utwór egzaminacyjny grałem tango La Comparsita, które pamiętam z dwóch powodów: pięknej melodii, oraz tego, że mój znudzony nauczyciel, czując, że wirtuoza ze mnie nie będzie, lał mnie czasami po rękach za popełniane błędy?

Wiązanie końca z końcem i staranie o kawałek chleba?

No właśnie – czy życie to walka o kawałek chleba i wysiłek o dotrwanie do wypłaty?

Kiedyś, często tak bywało. Pokolenie moich rodziców przeżyło wojnę. Zresztą również i dzisiaj, taki jest główny wymiar życia wielu osób.

Z miłością i w dobrej wierze, często rodzice przekazują taką wizję świata swoim dzieciom. Radzą im z serca, co powinni zrobić i jak uniknąć problemów, które oni mieli. Co wybrać, aby ich dzieciom było lepiej? Tak to, świadomie, lub nieświadomie programują sposób myślenia o świecie kolejnego pokolenia.

Ile lat ma twój prawnik?

Czy znasz historie o dwóch kolegach, którzy spotykają się po kilku latach? Jeden z nich ze zdziwieniem widzi tego drugiego z dwójką małych synów?

A ile oni mają już lat? – pyta.

Na to pada odpowiedź: prawnik ma 3 i pół, a lekarz niespełna 2.

Zapobiegliwość rodziców w zapewnianiu szczęścia dzieciom, może nie znać granic.

Mieć odwagę, aby odkrywać samego siebie. Możesz mieć komfort albo mieć odwagę, ale nie możesz mieć obydwu jednocześnie.   Brene Brown

Ja wierzę w inny porządek świata i tego doświadczam. Wierzę, że Bóg powołując na świat każdego z nas i stwarzając go niepowtarzalną indywidualnością, dał mu również szczególna misję do wypełnienia. Odkrywanie tej misji i naszego zestawu niepowtarzalnych talentów, należy wyłącznie do nas. Jest to nasze życiowe zadanie.

Nikt nie może zrobić tego za Ciebie, tak samo jak nie może za Ciebie się najeść, wyspać czy np. zakochać.   Znalezienie właściwej odpowiedzi, pośród wszystkich podpowiedzi innych ludzi (rodziców, rodziny, środowiska) oraz tysięcy propozycji, jakie podsuwa nam współczesny świat nie jest łatwe.  Wymaga wytrwałości w poznawaniu samego siebie, cierpliwości w zbieraniu doświadczeń, odwagi do wchodzenia w nieznane i WIARY.  Wiary, że mamy tam w sobie to, czego szukamy i potrafimy to odszukać!

  • wytrwałości – aby, stawiać cele i z uporem do nich dążyć, nie idąc na łatwiznę
  • cierpliwości – aby szukać, testować i nie zadowolić się małym rezultatem, namiastką
  • odwagi – aby podejmować wyzwania, które budzą obawę. Przedkładać poznawanie ponad wygodę i komfort. Ryzykować stratę tego co już mamy w poszukiwaniu czegoś większego
  • WIARY – wiara w siebie jest warunkiem odwagi w poszukiwaniu. Bez niej nie będzie działania, albo będzie oparte na strachu, a strach jest złym przewodnikiem.

Pełna wiara w siebie, bierze się z energii duchowej. U mnie źródłem wiary w siebie, jest wiara w Boga i jego sprawczą moc zawartą w filozofii funkcjonowania świata.

Ile czasu potrzeba, aby odkryć swoja misję?

Piszę o tym, bo mam poczucie, że ja swoją misję odnalazłem. Odnalazłem po ponad 5 dekadach życia. Czy to dużo, czy mało? Nie wiem. Wierzę, że wszystko było do czegoś potrzebne. Doświadczenia z ok. 10 wykonywanych zawodów – od matematyka do coacha. Kryzysy, biznesowe upadłości, wychowanie trójki dzieci, narodziny sześciorga wnuków. Podjęcie ryzyka całkowitej zmiany wykonywanego zawodu po 50-tce.

Teraz, gdy pisze ten, kolejny tekst, to piszę go z pasją, zainteresowaniem, poczuciem, że to ma wartość, że to służy moim odbiorcom. Podobnie jak książka, która powstała na 60-te urodziny. Widocznie wtedy nadszedł na nią czas – ani wcześniej, ani później. Informacje od czytelników, o wartości, jaką daje książka, wzmacniają moje pozytywne przekonanie. Wiem, że za tym, co robię stoi coś więcej, niż tylko wykonywanie zawodu.

Uwierz w siebie, a chleba nie zabraknie Ci dla siebie i dla innych.

Kim trzeba być, aby móc dawać wartość, potrzebującym? Kimś niezwykłym, silnym, nadzwyczajnym szczególnie uposażonym przez naturę (Boga)? Może Batmanem, Spidermenem, Rambo?

Wpisz w Youtube hasło: „Nick Vujicic – Niezwykły – Nowe świadectwo” i obejrzyj 8 minutowy wywiad. Udzielił go Nick Vujicic – człowiek, który urodził się bez rąk i bez nóg. Dzięki wierze w Boga, wierze w siebie i odkryciu swojej misji, ten kaleka, dysponujący jedynie drobnym tułowiem be kończyn, stał się jednym z najbardziej motywujących ludzi na świecie. Jak sam mówi, pomógł w odnalezieniu swojej życiowej drogi ok. 200.000 ludziom.

Można powiedzieć, że nakarmił 200.000 – nakarmił duchowo.

Kilka chlebów i ryb wystarczyło do nakarmienia 5000 ludzi.

W znanej Biblijnej historii o cudownym nakarmieniu tłumu, Jezus dysponując jedynie pięcioma chlebami i dwiema rybami nakarmił 5 tysięcy ludzi.

Ta historia to przykład dla Nick’a  Vujicic’a  i wielu innych, że z czym stworzył nas Bóg, ma wielką siłę. Ma tą siłę, pod warunkiem, że będziemy mieć odwagę wytrwale jej poszukać, nie zadawalając się substytutami. Substytutami, które dają nam poczucie komfortu i bezpieczeństwa, ale nie dają nam wyjątkowości i naturalnej przewagi. Wtedy robimy to, co robimy bez przekonania. Po pewnym czasie jesteśmy znudzeni i zniechęceni, a swoje życie spędzamy ciągle walcząc o bezpieczeństwo i kawałek chleba. Tak naprawdę, pozostajemy nienasyceni – nienasyceni duchowo bez względu na to ile tego realnego chleba mamy. Potem, to przekonanie o trudnym życiu, jako ciągłej walce o kawałek chleba przekazujemy kolejnym pokoleniom.

Dostałem nagrodę! Nie wiem, za co?  Najpierw wydam, a potem zapytam, co mam za to zrobić.

Dlaczego większość ludzi nie odnajduje swoich talentów i misji? Zapewne, dlatego, że zabrakło im któregoś z tych elementów: wytrwałości, cierpliwości, odwagi lub wiary.

Otaczający nas świat nie uczy nas wytrwałości. Mami nas różnymi fałszywymi obietnicami i łatwymi rozwiązaniami.  Synonimem wytrwałości jest nagroda odłożona w czasie (patrz Stephen Covey).  Najpierw praca, wysiłek, poświęcenie, a potem nagroda za rezultat.

Jedna z ostatnich reklam sieci RTV/AGD, mówi „kup teraz, a zapłacisz ratami za pół roku”.  Nie zarobiłeś, nie wypracowałeś, nie masz – nie szkodzi – weź i odpracujesz kiedyś. Nigdy jednak, nie masz pewności, czy za pół roku będziesz mieć pracę, zdrowie i czy będziesz w stanie ponieść trud, który Cię będzie czekać.  Czyli funkcjonuje nowa zasada: „wysiłek odłożony w czasie”. Za to nagroda już, teraz, natychmiast.

Żeby być sobą, musisz być kimś!

Tą sentencję można traktować jako ironię. Ja  rozumiem ją tak, że musisz być świadoma/y tego KIM JESTEŚ, aby tym kimś być. Inaczej będziesz odrywać jakąś przydzieloną Ci rolę, która prędzej, czy później Cię zmęczy. Takie zmęczenie, na co dzień określa się, jako wypalenie zawodowe, brak motywacji, utratę sensu.

 

Główne motto mojej książki „W drodze do szczęścia i satysfakcji” brzmi:

“Właściwie nie chodzi o to, czego oczekujemy od życia, lecz wyłącznie o to, czego życie oczekuje od nas.

Raczej odkrywamy, niż wymyślamy nasze życiowe posłannictwo”

(Viktor E. Frankl)

No właśnie – znajdujmy to, czego życie od nas oczekuje – swoja misję. Nie walczmy o kawałek chleba, tylko realizujmy swoje posłannictwo, a wtedy dostaniemy całe bochny chleba, które starczą dla nas i dla wielu potrzebujących.

 

 

Pozdrawiam serdecznie

Andrzej Cieplak

Mentor, coach ACC, trener, autor książek

www.andrzej@cieplak.com

PS.

Ćwiczenie:

Zastanów się nad 5-cioma rzeczami, o których mówi Bronnie Ware w swojej książce. „Pięć głównych rzeczy, których ludzie żałują przed śmiercią.”

Odpowiedz sobie na pytania:

  1. w jakim stopniu ja realizuje te rzeczy w swoim zyciu.
  2. No ile są one dla nie ważne i co mogę zrobić, aby w większym stopniu miały miejsce w moim życiu?

Oto te 5 głównych rzeczy:

  1. Żałuję, że nie żyłem moim własnym życiem, że nie miałem odwagi prowadzenia takiego życia, jakie wewnętrznie uznawałem za słuszne.
  2. Żałuję, że nie miałem odwagi, by okazywać swoje prawdziwe uczucia.
  3. Żałuję, że za dużo pracowałem (dotyczy głownie mężczyzn).
  4. Żałuję, że nie utrzymywałem bliższego kontaktu z przyjaciółmi.
  5. Żałuję, że nie zdecydowałem się być szczęśliwym – szczęście wynika z naszego nastawienia do życia i jest naszym wyborem.

Więcej na temat powyższej książki przeczytasz tutaj: Czego ludzie żałują przed śmiercią?

Zostaw komentarz

Twoj adres e-mail nie będzie opublikowany. Wymagane pola są zaznaczone *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>