fbpx

Kategorie: rozwój

Poznaj swojego, przyczajonego i świetnie zamaskowanego wroga!

„Musimy złapać zmianę za rękę albo
niechybnie zmiana złapie nas za gardło’
Winston Churchill

Czy znasz jednego ze swoich najgorszych, zamaskowanych wrogów?

To szkodliwy sabotażysta, który zabiera Ci dużo radość życia!
Myślę, że chciałabyś/chciałbyś wiedzieć kto, to taki. Wskażę Ci go, zaraz po tym jak opowiem pewną, prawdziwą historię.

Życiowe wyzwanie w klubie 50+

W dosyć znaczącym momencie swojego życie, gdy nie pytając mnie o zgodę, życie zapisało mnie do klubu 50+, przyszedł moment zmiany zawodu.
Z pozycji menedżera w biznesie (ponad 20 lat), szukałem nowej drogi. 
Od dawna pociągała mnie edukacja, gdyż dobrze (poza strona materialną) wspominałem swój 1-szy zawód nauczyciela. „TAK, ten Pan ma duży potencjał” – dostrzegły to również osoby rekrutujące z pierwszego miejsca na liście do unijnego, wypasionego kursu „Trener biznesu”. W ten sposób rozpoczęła się moja kariera trenera biznesu, która dosyć szybko przyniosła zafascynowanie coachingiem, a potem mentoringiem.

Wydawało by się, że sukces na nowej drodze jest w zasięgu ręki, gdyby nie to, że ta droga miała szybko zacząć zarabiać na życie. To zarabianie, jakoś nie chciało stać się faktem.  Całe szczęście, że mój budżet wspomagał równolegle inny biznes – związany z ubezpieczeniami. Miłości i pasji w tym jednak nie było.

Nieodwzajemniona miłość przez kilka lat – zapewne wiesz jak TO BOLI !!

Sytuacja w działalności szkoleniowo-coachingowej przypominała przeżycia w nieszczęśliwej miłości. Wiele starań, szkoleń, spotkań w klubach zainteresowań – w różnych częściach Polski. Wiele wyrazów atencji i fascynacji dla mojej lubej, a po drugiej stronie nieczuły chłód. Obojętność wyrażająca się w mizerną liczbą klientów i smętnymi przychodami.
Po kilku latach, ta nieodwzajemnione uczucie, doprowadziło mnie do stanu frustracji  i desperacji. Stan był na tyle trudny do samodzielnego opanowania, że przez pewien czas, musiałem wspomagać się  lekami antydepresyjnymi.

Jak długo kropla musi upadać na skałę, aby ją wydrążyć?

Słyszałaś(eś) zapewne, że „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem”.  Pytanie jak długo musi drążyć? W moim przypadku sprawdziła się zasada 10.000 godzin. Tyle godzin pracy potrzeba (według niektórych autorów), aby odnieść sukces w zawodzie, który oparty jest na osobistej marce.  10.000 godzin intensywnej pracy, czyli około 5-6 lat.
Przyszedł wreszcie ten czas, gdy coś się przełamało – zimny, nieczuły kamień skruszał. Coraz liczniejsze grono klientów, referencje, ciepłe polecenia, dziesiątki artykułów, 2 napisane książki – to zaczęło procentować.

UFF – dałem radę!! Mogłem odstawić wspomagacze – te farmaceutyczne i te złożone z ciągłego zabiegania o wsparcie przyjaciół, znajomych, mentorów.
Po tych latach wysiłków, wytężonej pracy, balansowania na granicy zwątpienia – znalazłem się w miejscu w którym chciałam być. Jestem mentorem, trenerem, coachem – wykonuję zawód który mnie pasjonuje i daje środki do życia.
Przyjaciele, znajomi, mentorzy wspierają mnie nadal – teraz nie w walce o przetrwanie, ale w dalszym rozwoju.

Zaraza naszych czasów – największy problem większości ludzi

Wracając do sabotażysty, który zabiera Ci większość radości życia! UWAŻAJ!!

„Twoim największym problemem jest to, że wydaje ci się, że możesz ich nie mieć” – Tony Robbins

„Mam takie wrażenie, że to desperackie pragnienie komfortu jest największą zarazą naszych czasów. Święcie wierzymy, że jeśli będziemy bogaci, ważni albo wpływowi, wykręcimy się jakoś od tego dyskomfortu. A to nieprawda: dyskomfort jest częścią ludzkiego doświadczenia…” – Brene Brown

Problemy, wyzwania, dyskomfort są takim samym elementem życia jak oddychanie. Jak go nie ma – to znaczy że nie żyjesz – Andrzej Cieplak

Ciągle wmawia się Tobie (mnie , innym), że kiedyś, jak osiągniesz pieniądze/stanowisko /sukcesy/emeryturę/ustosunkowanych znajomych/…  – to nie będzie problemów i będziesz mieć  spokojne, komfortowe życie.   KŁAMSTWO – bo wtedy Ciebie też, już nie będzie.

Pogoń za KOMFORTEM niszczy powoli, jak systematycznie dozowana trucizna

Powszechnie znane efekty zachowań związanych z dostarczaniem sobie komfortu:

  • Długotrwały relaks na fotelu przed telewizorem – systematycznie niszczy kręgosłup, oczy, relacje…
  • Nastawienie na gotowe rozwiązania zamiast wysiłku własnego myślenia (oferuje to większość mediów)  – powoduje brak własnego zdania, nie radzenie sobie z decyzjami w nowych sytuacjach
  • Unikanie zranienia związanego z głębokimi relacjami z ludźmi (w każdych relacjach takie rany się pojawiają) – izolacja, samotność, utrata sensu …
  • Łatwe i szybkie pożywienie  (błyskawiczne dania, fast foody, gotowce) – brak energii, choroby, złe samopoczucie   

  • bezproblemowe, wygodne, jednorazowe opakowania – niszczenie środowiska, przyrody, a w następstwie zdrowia
  • Wygodna przemieszczanie się autem nawet do pobliskiego sklepu  – utrata sprawności ciała, niedołężność, choroby,…
  • Bez wysiłkowa dbałość o zdrowie, czyli zamiast ruchu i potu mamy tabletki na wszystko – brak kondycji, niewydolność krążenia, choroby serca, płuc, wrzody żołądka, nowotwory
Możesz wstrzymać oddech, ale czy możesz się go pozbyć?

Życie to zmiana. Zmiana przynosi dyskomfort. Dyskomfort, trochę bólu, przekraczanie ograniczeń , towarzyszy każdemu rozwojowi – ciała, psychiki, umysłu, duszy (jeśli też wierzysz, że istnieje coś ponad).
Brak rozwoju to powolne umieranie, kurczenie się, cofanie, poczucie walki i nieradzenia sobie ze zmieniającym światem, izolowanie się od ludzi, niezrozumienie, zwątpienie.
 
Komfort (brak problemów) występuje tylko jako stan przejściowy pomiędzy jedną, a drugą zmianą. To tak, jak odpoczynek w długim marszu/ biegu/ pracy.  Jest jak wstrzymanie oddechu – na chwile możesz to zrobić, ale nie wierz, że możesz na długo.

Odwaga, wytrwałość, pokora – o te wartości modle się i staram się codziennie. Niech będą one obecne również u Ciebie 

Wybierz zmianę i zaakceptuj stałe towarzystwo problemów – to oznaki życia.

  • Stres to stały element rzeczywistości  – naucz się działać z nim i  pomimo niego.
  • Podejmuj własne decyzje, często wbrew temu co mówią inni – to Twoje życie i Ty decydujesz co z nim zrobisz
  • Traktuj dyskomfort, trochę bólu, niewygodę, jako synonim życia – jak oddychanie. Jeśli jest, to znaczy, że żyjesz.
  • Nie wierz, że może być życie bez problemów. To tak jakbyś chciała/chciał wykąpać się w morzu, ale przypadkiem nie zmoczyć.

Cieszmy się razem naszymi codziennymi wyzwaniami – jak oddychaniem!

Andrzej Cieplak

#PewnośćSiebie
#PoczucieWłasnejWartości
#MentorPewnościSiebie

Nie poznaję cię! Co się z tobą stało?

Jak Cię poznałam, to byłeś inny!

Pewnie słyszeliście kiedyś takie zdanie: „kiedyś, to byłeś inny”, „nie poznaję cię – co się z tobą stało?” albo „jak za ciebie wyszłam, to nie taki byłeś!”.

Kiedyś ja też byłem inny!

Kiedy byłem młodym człowiekiem, uważałem, że ludzie kierują się racjonalnymi argumentami, a światem rządzi rozum! Fascynowała mnie matematyka filozofia. Kartezjańskie „myślę więc jestem” było dla mnie fundamentalnym mottem, a idąc dalej „ jeżeli nie myślisz po prostu cię nie ma”-  jak śpiewał wtedy Młynarski. Również w biznesie kierowałem się regułami, szukałem racjonalności, logiki, zasad.

Światem rządzą emocje – Andrzeju!

Pewnego dnia, będąc trochę bardziej dojrzałym, spotkałem koleżankę z młodych lat. Ona, jako lekarz psychiatra miała inne spojrzenie na podstawy ludzkiego działania. Andrzej – „światem rządzą emocje” powiedziała mi. Głupie pomyślałem, a potem długo to trawiłem, zanim wreszcie przyznałem że ma rację.
Przecież: marketing to emocje, sprzedaż – emocje ( nasze potrzeby to głównie emocje), giełda – emocje, motywacja – emocje, zarządzanie ludźmi – emocje …
TAK!  Światem rządzą emocje i tam gdzie są one silne, rozum idzie w odstawkę (jak byśmy to dzisiaj  powiedzieli – na kwarantannę).

Czy wypada zmieniać zdanie?

A jak u ciebie? Na ile się zmieniasz na ile zmieniasz poglądy i przekonania które kiedyś wydawały się niepodważalne?
Czy to w ogóle jest w porządku, żeby tak gruntownie zmieniać zdanie?

Ostatnio dosyć często zdarza mi się, że moi klienci, z którymi pracuję jako mentor, czy tez moi znajomi zadają pytania:

  • „czy zmiana poglądów, przekonań i wartości jest właściwa?
  • „może jest odwrotnie – świadczy o braku odpowiedzialności, trwałości i konsekwencji?”
  • „czy można ufać osobie, która w istotny sposób zmienia swoje zdanie?” 
  • „czy to, że ja sam(a) się zmieniłem/zmieniłam (co mnie mocno zaskakuje) jest dobre czy złe?”  „co jest naturalne dla mojego wieku i czego mogę oczekiwać w przyszłości?”   

Przyjrzyjmy się etapom w życiowym dojrzewaniu, które interesująco opisała wspaniała psycholog, socjolog, trener, coach i mentor dr Lidia D. Czarkowska (n. b. recenzentka mojej 1-szej książki).

.

7 stadiów dorosłości człowieka

W artykule Coaching na miarę – W jakiej fazie dorosłości jesteś?, Lidia D. Czarkowska opisuje 7 stadiów dorosłości człowieka. Przytoczę te stadia z nazwami autorki, opisując je krótko, tak, jak ja je rozumiem i doświadczam. Pełny artykuł znajdziesz tutaj

„Wyrwanie korzeni” – wiek 14-22 lata

Faza szukania swojej tożsamości, buntu, kwestionowania autorytetów, szukania niezależności i udowadniania tego światu.  Postawy i poglądy bywają wtedy burzliwe i kontrowersyjne, a ich stabilność nie jest szczególna wartością. Często kryterium wyboru jest bieżąca popularność, tymczasowe mody, oryginalność pozwalająca zaimponować rówieśnikom. 

„Wstępna (prowizoryczna) dorosłość” – wiek 22-29 lat

To okres początkowego układania sobie życia i podejmowania decyzji mających duży wpływ na przyszłość. Decyzje co do wykształcenia, które pozwolą wykonywać upragniony zawód. Bardziej świadome dobieranie partnera, często już nie na chwilę, ale z myślą o stałym związku. Wybory, które stają się bardziej świadome i planowane w dłuższej perspektywie. Poglądy coraz bardziej stabilne, ugruntowane i racjonalne.

„Okres transformacji” – wiek 29-32 lata

W tym okresie mamy już sporo danych, które pozwalają zweryfikować nasze dotychczasowe poglądy i plany. Ponieważ jesteśmy w pełni sił i energii pozwala to na lepsze ukierunkowanie dalszych kroków, albo zdecydować o kontynuacji poszukiwania swojego miejsca zawodowego i społecznego. To czas, kiedy pojawia się rodzina, albo coraz silniejsza potrzeba jej zaplanowania. Podglądy ugruntowują się i opierają się w dużej mierze o osobiste, silne doświadczenia i własne metody.

„Zakorzenienie się w życiu” – wiek 32-39 lat.

To czas, gdy najczęściej już założyliśmy rodzinę i pojawiły się dzieci. Ten fakt w olbrzymim stopniu zmienia styl naszego życia, jak również priorytety i wartości. Teraz znaczenie mają nie tylko nasze własne potrzeby ale też potrzeby najbliższych i odpowiedzialność za nich. To również czas pierwszych podsumowań i ocen tego, co dotychczas osiągnęlismy i w jakim miejscu życia właśnie jesteśmy – rodzinnie, społecznie, zawodowo.

„Przemiana lat czterdziestych” – wiek 39-45 lat.

Czas na podsumowanie i przyjrzenie się swojemu dotychczasowemu życiu. Może być czasem szukania głębszej odpowiedzi o sens swojego życia na bazie tego co osiągnęliśmy. , albo też czasem na desperacką zmianę, kiedy oceniamy, że dotychczasowy kierunek nie daje nam satysfakcji. Silne przewartościowania mogą być dodatkowo spowodowane wyzwaniami, jakie przynoszą dorastające dzieci, zwiększone potrzeby materialne, czy problemy ze starzejącymi się rodzicami.

„Ponowna stabilizacja i rozkwit” – wiek 45-50 lat – jak rozciągnął bym to wieku 55

To faza wchodzenia w stabilność i zadowolenie z tego co zrealizowaliśmy, z głębszym zrozumieniem i akceptacja samego siebie. Jest to też czas, gdy potrzeba odpowiedzenia sobie „po co to wszystko” i „jaki to ma sens” jest coraz silniejsza. Z kolei energia do doświadczania nowego, zmienia się w znacznym stopniu na poszukiwanie harmonii i wewnętrznego spokoju. Fakt dorosłości naszych dzieci, uwalnia nam czas i energię. Jednocześnie stawanie się „nestorami” w rodzinie i społeczeństwie przynosi nowe wyzwania, ale też możliwości.  Dla wielu z nas, jest to czas odkrywania, że dawanie przynosi więcej satysfakcji niż branie i że życie jest ciągłym procesem. Mamy też świadomość, że w tym procesie jesteśmy już za połową drogi.

„Dojrzałość i spokojna mądrość” – wiek 51-60 lat – u mnie bardziej 55-65

Czas podsumowań i refleksji nad sobą i życiem. Sprawdza się tu metafora, że  człowiek dojrzewa jak wino – niektóre gatunki nabierają smaku i wartości, a inne kwaśnieją. Dla wielu jest to czas zbierania plonów z tego co zasiali i wyhodowali. Okres w którym mogą się tymi plonami, wartościami i doświadczeniami dzielić i cieszyć, że to służy rozwojowi innych ( a przy tym również ich). Dla wielu osób jest to faza przykrych podsumowań, rozczarowań i gorzkich  doświadczeń. Doświadczania negatywnych konsekwencji wielu lat braku należytej dbałości o zdrowie, relacje czy bezpieczeństwo materialne.

W wersji optymistycznej – to okres cieszenia się czasem dla siebie, bez konieczności udowadniania czegokolwiek, komukolwiek. Czas kiedy możemy odczuwać radość z widoku rosnących wnuków oraz satysfakcję z naszego wkładu w ich rozwój. Ta satysfakcję możemy tez czerpać na polu zawodowym występując jako doradcy, eksperci i mentorzy, których wielkim atutem jest wiek i doświadczenie oraz szeroka perspektywa spojrzenia.

Jak będzie wyglądało i ile będzie trwało stadium ósme – wiek 65 – 80 (a może dalej), to zależy od nas i tego jak prowadziliśmy swoje życie przez minione dekady.

Najbardziej wartościowy byłem po 80-tce

Moim wzorem i inspiracją w życiowym dojrzewaniu, jest mój mentor, Amerykanin Dave Hillman. W czerwcu ubiegłego roku Dave skończył 85 lat i wraz z urodzinami postanowił przejść na emeryturę. Mówiąc o swoich ostatnich 5-ciu latach aktywności zawodowej, stwierdził, że podniósł swoja stawkę godzinową jako konsultant do maksimum, Jak powiedział „przecież wraz z wiekiem moja wartość też rosła”.

WOW!  – to jest ten pozytywny przykład na ostatnią dekadę.

Wracam teraz do pytań postawionych na początku:

  • czy wypada zmieniać zdanie?
  • czy zmiana poglądów, przekonań nie świadczy o braku odpowiedzialności, trwałości i konsekwencji? 
  • Moja odpowiedź brzmi TAK – wypada zmieniać, a nawet zmiana jest KONIECZNA!
  • TAK – to jest w porządku, co więcej jest oznaką życia, rozwoju, dojrzewania odkrywania.

Zmiany nas samych są tak naturalne, jak zmiany otoczenia dookoła. To że się zmieniamy świadczy o tym że żyjemy w realnym świecie. Tak, jak ten świat jesteśmy w ciągłym procesie przemian, transformacji, dojrzewania. Brak tych zmian, będzie oznaczał, że nasze życie się skończyło, więc nie oczekujmy, że nastąpi to przed śmiercią. Śmierć będzie końcem procesu zmiany (tu na ziemi)!  Naszym zadaniem jest uświadamianie sobie tych zmian i nadawanie im kierunku. Kierowanie zmianami z akceptacją tego, czym możemy kierować i w jakim zakresie.

.

Pięknie mówią o tym słowa, które do mnie bardzo trafiają:

Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić,
odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

Reinhold Niebuhr 

Życzę Tobie czytelniku tej pogody ducha, odwagi i mądrości na całe życie, które ciągle przed Tobą 😉

Od mentora Jana do mentora Andrzeja.

Dzień trwający od piania koguta do zachodu słońca

Dziadkowie mieszkali na wsi niedaleko Lublina. W okresie dzieciństwa, a głównie szkoły podstawowej spędzaliśmy tam dużą część wakacji. Dziadek Jan był osobą znaną we wsi ze swojej solidność i pracowitość. Praca w gospodarstwie trwała od wczesnego rana (piania koguta) do zachodu słońca.

Obrazy upalnych letnich dni, rozpalonych dojrzałym żytem, czy też wieczornego zmroku, gdzie zapadająca cisza przerywana było odgłosem krów spędzanych z pastwisk, utkwiły mi w pamięci na zawsze (tą ostatnią czynność niejednokrotnie robiłem osobiście).

Upał, pot i kurz, a w nagrodę słuchawkami stereo

W swoim zamiłowaniu do pracy dziadek był bardzo konsekwentny i często wymagający. Pamiętam, że czasami,  o 6 rano gdy jeszcze smacznie spaliśmy, słyszeliśmy głos dziadka „Krzysiu, Andrzejku – trzeba wstawać bo dzisiaj dzień młocki. Jak zaczniemy rano, to unikniemy upalnego popołudnia.”  Gdy już mieliśmy po kilkanaście lat i nasz wkład w różne prace był znaczący. Pomoc przy żniwach, zwózka snopków z pól do stodoły, młocka zboża (najbardziej zapocona i zakurzona praca jaka znałem), grabienie ściernisk (SIC !)  itp.

Ten żniwny, często naprawdę duży, wypocony i okurzony  wysiłek miał też dla nas ważny i emocjonalny finał. Gdy już wyjeżdżaliśmy do Lublina odbywało się pożegnanie, a w tym kilka słów podziękowania od dziadka –  na ogół nie lubił za dużo gadać. Do tego pożegnalny uścisk dłoni, a w niej odkrywaliśmy zwinięty banknot. To było najczęściej 50 zł albo 100 zł, co dla nas było bardzo znaczącą kwotą. Pamiętam, jak za te zarobione na żniwach pieniądze kupiłem pierwsze słuchawki stereo, a potem naskładałem na pierwszy, stereofoniczny gramofon. 

Dzieci patrzą – nasza postawa, to nauka dla przyszłych pokoleń

W tamtych czasach, nie znalem  jeszcze pojęcia “mentor”. To, że dziadek Jan, był moim pierwszym mentorem, uświadomiłem  sobie kilka lat temu, gdy sam rozpocząłem pracę w charakterze mentora.

Czego uczył mnie mój mentor, dziadek Jan:

  • Szacunku do solidnej, ciężkiej pracy. która dawała finansowe bezpieczeństwo całej rodzinie
  • postawy lidera i głowy rodziny
  • obowiązkowości, odpowiedzialności, organizacji pracy
  • odwagi w podejmowaniu decyzji

Patrząc na dziadka zobaczyłem,  jak buduje się autorytet, jaki wpływ na innych ma nasze zachowanie i postawa. Pokazywał, że można żyć skromnie, a jednocześnie z godnością szacunkiem, dbałością o wartości i poczuciem wypełniania ważnej roli. Ważnej dla najbliższych,  ale też dla społeczności. We wsi mawiano, że gdy Szyba (nazwisko dziadka) zaczął już żniwa, to znaczy że pora też zaczynać.

Pachnąca i mieniąca się bombkami choinka oraz 12 wigilijnych potraw

Dziadek uczył nas też utrzymywania relacji rodzinnych. Mam zapisanie w pamięci na zawsze obrazy świąt Bożego Narodzenia, przy dużej, świeżej, pachnącej choince. Choince, wtedy jeszcze oświetlonej normalnymi świeczkami w małych metalowych lichtarzykach, przyozdobionej wyszukanymi, mieniącymi się bombkami (często rękodzieło) i „anielskim włosem”.  Świeczki, :anielski włos”, a i jeszcze „zimne ognie” – Oj! to wymagało uwagi dorosłych. Podniosła, rodzinna atmosfera, wigilijne, podawane tylko na wigilię potrawy (musiało być 12) i śpiewanie kolęd to elementy barwnych, niezatartych wspomnień.

Siedmioro wnuków, jak 7 choinkowych krasnali

Dzisiaj piszę ten tekst z perspektywy dziadka, który kiedyś był małym wnuczkiem.  Teraz to ja mam wnuki i to siedmioro. Siedem różnobarwnych, kolorowych, niepowtarzalnych istot, jak siedem pięknych choinkowych krasnali 🙂 Tylko, że w przeciwieństwie do krasnali, wnuki patrzą, obserwują i rejestrują. Ciekawe, jakie obrazy i refleksje wrócą do nich kiedyś, z dużą siłą i w pełni świadomie? Wrócą, gdy oni będą już może dziadkami, a może też mentorami?

Pachnące, uśmiechnięte, świąteczne chwile z czasem na refleksje

Życzę Tobie na nadchodzące święta, kilku chwil całkiem dla siebie – czasu na refleksje. Poszukaj wtedy proszę w swoich wspomnieniach, kto był twoim mentorem – może pierwszym, a może tym bardzo ważnym?  Co mu zawdzięczasz, czego był wzorem i jak wpłynął na Ciebie? 
Jeśli zechcesz się podzielić, to z radością przeczytam o tym w komentarzu zamieszczonym – tutaj.

Na nadchodzące święta życzę, ciepłych, pachnących, świątecznych scenerii oraz pięknych chwil. Aby, bez względu na niezwykłe okoliczności i ograniczenia na zewnątrz, ciepło uśmiechów, życzliwość myśli i otwartość serc wywoływały w Tobie piękne obrazy, gorące emocje i niezapomniane wspomnienia.

PS
O swoich przemyśleniach, na temat wartości jaką stanowi dla mnie rodzina, piszę w mojej nowej książce: “Droga do pewności siebie” , część VI: “Bądź przykładem tego, co głosisz – o ważności integralności”, rozdział: „Rodzina jak drzewo – potrzebuje silnych korzeni, pielęgnacji i przestrzeni”. Tam też inne refleksje z perspektywy ponad sześciu dekad życia i blisko czterech dekad pracy.









“Droga do pewności siebie” – premiera książki, listopad 2020r.

“Droga do pewności siebie”

Wydawnictwo: Słowa i Myśli / Wydanie I Lublin 2020

Premiera: 24 listopad 2020

Ilość stron: 344

Cena: 49 zł.

Recenzje:
Ta książka zapełnia lukę w inspiracji dla dojrzałych ” praktyków życia”

Ta książka zapełnia lukę w inspiracji dla dojrzałych ” praktyków życia”, którzy nie sięgną po krzykliwe poradniki ani naukowe tomy. To doskonały przewodnik po dobrym życiu i inspiracja dla tych, którzy w dojrzałym wieku zaczynają się oglądać do tylu i zastanawiać, czy jeszcze mogą coś zmienić. Andrzej namawia, rozbawia, pokazuje, uczy i motywuje, korzystając z niezwykle ciepłych i mądrych historii swojego życia. Łączy to z wiedzą z dobrych źródeł o solidnych podstawach naukowych. Lektura, która daje do myślenia, a do tego dużo radości.

Poprzednią książkę Andrzeja kupiłam synowi, tę podaruję Tacie.

Anna Pyrek

MCC Executive Coach, Mentor

Kingmakers Polska

Droga do pewności siebie to przyjemna lektura, pobudzająca do refleksji nad życiem i sobą samym.

W swojej książce Andrzej Cieplak przedstawia drogę do pełniejszego, bardziej świadomego życia.

Opiera się na przykładach z własnego życia, które ukazują testowanie poszczególnych wyzwań w jego osobistej historii. Dodatkowo powołuje się na badania lub inspirujące wypowiedzi znanych osób i naukowców, dzięki czemu uwiarygadnia przedstawiane wnioski z własnych doświadczeń.

Droga do pewności siebie to przyjemna lektura, pobudzająca do refleksji nad życiem i sobą samym. To zaproszenie do zadbania o siebie w wielowymiarowy sposób, tak by kiedyś mieć poczucie spełnienia, bo nigdy nie jest za późno, by coś zmienić.

dr Małgorzata Torój, psycholog biznesu

coach PCC, trener

Colibri Coaching & Training 

Dzięki Andrzejowym obserwacjom oraz osobistym refleksjom, droga do własnej pewności siebie  stanie się prostsza.  

Po co kolejna książka o pewności siebie? Przecież jak się posłucha ludzi dookoła, to ma się wrażenie, że im jej nie brakuje. Wiedzą wszystko i mają zdanie na każdy temat. Dlaczego warto po nią sięgnąć?

Andrzej to człowiek kompletny, który potrafi z wielką wnikliwością ubrać w słowa to co widzi, czuje i doświadcza. W książce przeczytasz o wydarzeniach, które przytrafiły się autorowi, z początku niepozornych, ale z czasem, jak się okazywało, pozostawiających swoje piętno.

Największą wartością, którą wg. mnie znajdziesz czytelniku w tej książce są zdania klucze, które na tle przytoczonych prostych, historii trafiają w punkt i dotykają sedna. Skłaniają do przemyśleń, inspirują, jednocześnie wywołują refleksję nad samym sobą i tym co jest najważniejsze w życiu. Bo choć mamy opinię w sprawie i chętnie się nią dzielimy, nie zawsze mamy pewność. Prawda? Dzięki Andrzejowym obserwacjom oraz osobistym refleksjom, które wywołują jego zdania klucze, droga do własnej pewności siebie  stanie się prostsza.  

Dawid Wawrzyniak

Executive Coach & Mentor, 

Center for Creative Leadership

Autor pokazuje nam, co jest w życiu ważne , trwałe i o co warto zabiegać.

Książka „Droga do pewności siebie” to autorefleksja  Andrzeja Cieplaka nad własną misją życiową, tożsamością i wartościami,  odkrytymi w doświadczeniach życiowych i zawodowych. 

Autor docenia mentoring jako skuteczne  narzędzie  wspierania  drugiego człowieka,  a jednocześnie jako sposób zmieniania ludzi i świata na lepsze. Wyzwalanie potencjału własnego i innych, jest główną przesłanką działań zawodowych Andrzeja. Z pozycji doświadczonego mentora , a nawet mentora mentorów,  pokazuje nam, co jest w życiu ważne , trwałe i o co warto zabiegać. Zapraszam do wnikliwego czytania, refleksji oraz praktykowania poprzez  zastosowanie konkretnych  narzędzi i wskazówek, które autor zamieszcza w  książce.

Agnieszka Gąsior – Mazur

Prezes Lubelskiego Klubu Biznesu

 

 

 

Sport, czyli najlepsza tabletka na zdrowie – zażywaj regularnie

Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu

Wojciech Oczko (XVI w.), dr medycyny i filozofii, nadworny lekarz królów polskich

.

To nie mikroorganizmy żyją w nas – jest dokładnie odwrotnie!

  To nie mikroorganizmy żyją w nas – to my żyjemy w oceanie mikroorganizmów! Ok. 90% ilości naszych komórek to mikroorganizmy, komórki naszego ciała to ok. 10%! Próba ucieczki od nich to jak próba nie zamoczenia się podczas kąpieli w oceanie.

  Jakie zatem jest rozwiązanie – dbajmy o odporność, zdrowie i siłę swojego ciała. Wtedy mikroorganizmy będą naszymi przyjaciółmi, a nie wrogami.


Slajd z konferencji Power Planet:
Człowiek-Środowisko-Biznes (Lubelski Klub Biznesu 2020)

Ten newsletter, to moja historia o tym jak ja to robię od 30 lat.

.

Na kilka tysięcy razy, tylko 3 razy żałowałem, że to zrobiłem.

  Nawyk zażywanie ruchu i wysiłku fizycznego, uważam za jeden z najważniejszych nawyków jaki wyrobiłem sobie w życiu. Świadomość sprawnego ciała, daje mi dobre samopoczucie, które daje przenosi się na wszystkie obszary – pozytywne emocje, radość, satysfakcję, pokonywanie spadku motywacji, poczucie sprawstwa w życiu, sprawniej funkcjonujący umysł.

            Wielokrotnie miałem powstrzymujące myśli i odciągającą emocję przed kolejnym treningiem – rannym bieganiem, wejściem do chłodnej wody w basenie w zimowe dni, wyjściem na rower w niepewną pogodę.  Pojawiała się myśl, żeby jednak zostać w domowym ciepełku, wyciągnąć się na kanapie i może coś smacznego przekąsić.  Jednak na kilka tysięcy odbytych treningów (30 lat  x 52 tygodnie x  3 treningi (średnio) daje ok. 4.500), pamiętam tylko 3 razy, kiedy żałowałem, że nie zostałem w domu. We wszystkich  tych przypadkach, stwierdziłem, że mój, większy niż zwykle opór, wynikał z rozwijającej się właśnie choroby – grypy, infekcji. Te 3 razy nie są w stanie przyćmić tych pozostałych 4497 razy i przekonania, że warto było i jest pokonać słabość.

.

Sport zaczął się od pierwszego zakochania

  Od zawsze regularnie uprawiam sport.  Oj – coś tu przesadziłem. Chciałbym żeby było tak, że „od zawsze”. Pierwszym etapem była jednak podstawówka, gdzie byłem pulchnym grubasem. Przeżycia szkolonego grubasa, a w tym odmieniające, pierwsze młodzieńcze zakochanie opisuję w swojej nowej książce, w rozdziale „Uwaga to pierwsza miłość!”.

  To właśnie ta pierwsza miłość, zmobilizowała mnie też, abym zmienił swój wygląd i wtedy zacząłem uprawiać sport. Nie było to zbyt trudne, bo mój starszy brat Krzysztof był sportowa gwiazdą szkoły i od wczesnych lat trenował lekkoatletykę w lubelskim klubie START. Dzięki niemu również ja podjąłem regularne treningi. Treningi to może za dużo powiedziane. Stałem się w grupie sportowej, sympatycznie traktowanym, młodszym „misiem”, którego zadaniem była praca nad sobą, bez oczekiwania rezultatów. W pełni tolerowano to, że ciągnąłem się z tyłu stawki i trzeba było dawać mi łatwiejsze zadania, abym mógł im sprostać.

.

Jak misio został sportowcem?

  Jednak z czasem, „misio” wyrabiał się coraz lepiej i wytrzymywał tempo. Poza lekkoatletyką, pasją grupy sportowej, była koszykówka. Trudno było, aby było inaczej, gdyż START Lublin, wchodził wtedy, na długie lata do krajowej, koszykarskiej czołówki. Tak też, ja „misio”, zostałem „zainfekowany” koszykarską pasją.  W rezultacie, po 2 latach terminowania u lekkoatletów, zamieniłem sekcję lekkiej atletyki na sekcję koszykówki. Sekcja koszykówki w klubie START LUBLIN – to brzmiało dla mnie, wtedy naprawdę dumnie.

  Efektem tych treningów, było to, do czego dążyłem – niezła sylwetka i dołączenie do grupy szkolonych sportowców. Przypadł mi w udziale zaszczyt reprezentowania szkoły w piłce nożnej, siatkówce i koszykówce. To już było coś! – Chociaż do legendarnych wyczynów i rekordów szkoły, posiadanych przez mojego brata nigdy nie dorosłem.

.

Lider turnieju koszykówki

  Bakcyl koszykówki została ze mną na dłużej. Przez całe liceum, byłem gwiazdą drużyny klasowej i ważnym członkiem reprezentacji szkoły w międzyszkolnych rozgrywkach. Jednak największym powodem do dumy, był dyplom dla „najlepszego zawodnika, wydziałowego turnieju koszykówki” uzyskany w czasie studiów na UMCS.


Odnaleziony dyplom z 1980 rok, wisi teraz dumnie na ścianie w moim pokoju-biurze.

.

Kolejny rekord, z którego tym razem, dumny nie jestem

Niestety później, pod koniec studiów, gdy zostałem mężem i ojcem na sport zabrakło czasu.

Podobnie było w pierwszych latach pracy, gdy zaniedbałem sport. Na efekty nie trzeba było długo czekać – padł mój życiowy rekord wagi – ważyłem 100 kg. To rekord, z którego jednak dumny nie jestem.

            Na szczęście dla mnie, miałem dużo znajomych sportowców, no i brata, którego miłość do sportu nigdy nie wygasła. Dzięki temu padła inicjatywa spotykania się na treningach sportowych, gdzie głownie graliśmy w kosza, a potem jeszcze przechodziliśmy na godzinę do basenu.

.

Znajdź sobie formę ruchu, która będzie Ci sprawiać przyjemność!

  Powyższa rada, dotarła do mnie już później. W okresie, gdy z powodu pracy i obowiązków rodzinnych, na sport trzeba było umieć, wygospodarować sobie czas i energię. Szukałem, zatem różnych form. Przez pewien czas testowałem nawet Tai Chi, ale tym, co mnie przyciągnęło na dłużej był tenis. Sprawiał mi przyjemność, chociaż wielkiego talentu w sobie nie odkryłem. Jak podsumował z przekąsem, jeden z moich instruktorów – „nie przejmuj się Andrzej, najtrudniejsze jest pierwsze 30 lat”.  Niestety tenis, oprócz przyjemności ruchowej i atrakcyjnej otoczki (korty w lecie, wśród zieleni, to bardzo atrakcyjne miejsce na reset), tenis serwował mi coraz to jakieś kontuzje. Nabawiłam się słynnego „łokcia tenisisty”, nadwerężyłem Achillesa, naciągnąłem boleśnie dwugłowego, a również czworogłowego. Tego było dla mnie za dużo i za często. 

.

Sport pamięta o numerze PESEL, sportowiec nie zawsze!

  Odkryciem wieku dojrzałego (40+, 50+), było dostrzeżenie, że ambicja i adrenalina rywalizacji, nie bierze pod uwagę numeru PESEL.  Walcząc o piłkę pod koszem, czy pod tenisową siatką, w wieku 40 lat, zachowywałem się tak jak bym miał 20. To znaczy, wydawało mi się, że tak ciągle mogę. To „wydawało mi się”, czasem kończyło się poważna kontuzją. Kiedyś, z sali, na której graliśmy w koszykówkę, wyniesiono mnie ze skręcona stopą, tak samo jak w czasach liceum. Tylko, że w liceum, gdy miałem lat 18, to nie było to samo, bolało mniej i goiło się krócej niż po 40-tce.

  Refleksja była taka, że z wiekiem, lepiej jest zmniejszać wyzwania i nie rozniecać nadmiernie swojej wyobraźni!  Ten wniosek dał mi przyzwolenie, żeby zmieniać formy i natężenia sportowych wyzwań, bez nadmiernego poczucia winy i dyskomfortu.

.

Czy jogging jest głupi czy zdrowy?

  Takie pytanie zadała jedna z moich znajomych w dyskusji o sporcie. Odpowiedź brzmiała „i zdrowy i głupi” i z tą opinią na tamten moment w pełni się zgadzałem.

  Czasem zdarzało mi się, zobaczyć przez okno, o 6 rano, jak mój brat wybiera się do lasu „pobiegać”. Nie mogłem się temu nadziwić, bo ja o tej porze najchętniej przekręcałem się na drugi bok i nikt, nie wypędziłby mnie do lasu. Dziwiłem się, do momentu aż spróbowałem. Przyczyna była prosta – nadmiar tłuszczu i stresu. Jedno i drugie warto by gdzieś zostawić – las okazał się świetnym miejscem do tego. Spróbowałem i tak mi zostało – na prawie 20 lat.

  Bieganie jest głupie – bo proste, można wręcz powiedzieć, że prostackie. Nie wymaga specjalnych technik, ani sprzętów, ani sali ani umawiania się z partnerem czy drużyną. Po prostu bierzesz buty, spodenki, T-shirt, wyjeżdżasz do pobliskiego lasu (ode mnie 10 min. drogi) i biegniesz.

Bieganie jest zdrowe bo:

– porcja ruchu z rana, rozgrzewa i ustawia twój organizm na cały dzień (endorfiny robią swoje)

– bieganie przestawia działanie całego twojego systemu – ciało, emocje, umysł.

– bieganie po lesie, daje bliski kontakt z całym rocznym cyklem przyrody (dotykasz z bliska wiosny, lata, jesieni, zimy), czujesz, że jesteś integralną częścią tego świata 

– kontakt z przyrodą to również doznanie duchowe (słońce, drzewa, krzewy, ptaki, czasem zwierzęta).

– po godzinie poświęconej na poranny jogging (łącznie z przejazdem), wszystkie problemy były mniejsze, pomysły świeższe, a wyzwania łatwiejsze.

– regularny, umiarkowany w formie ruch, sprzyja regularności i wytrwałości w innych wyzwaniach życia

– bieganie to jeden z najtańszych sportów – jeżeli nie podkręcasz swoich wymagań, to buty, dres i w drogę

– poranny ruch, to najlepsza (i najtańsza) tabletka wzmacniająca, jaką udało mi się znaleźć w moim życiu

.

Wygląda na to, że Pana mechanizm ruchu, wykazuje znaczny stopień zużycia

  Tak mniej więcej wyglądał komunikat lekarza po badaniach, które zrobiłem dobiegając (znowu to bieganie) do sześćdziesiątki. Przyczyną były pojawiające się bóle promieniujące biodra. Po tej diagnozie – rada, aby odstawić bieganie i zamienić je na coś mniej eksploatującego moje stawy biodrowe. Widać swoje wybiegałem.  

W rezultacie przeniosłem swoja aktywność na:

  • rower – cóż za wspaniałe wycieczki, głownie latem – zasięg nawet do 30 km, co było nie do pomyślenia w bieganiu
  • basen – dosyć regularne 40 baseników (1 km), daje powera i ogólne poczucie „czystości” i świeżości
  • joga – to nowe i piękne odkrycie wieku dojrzałego, o którym poniżej

.

Jak odmłodzić się o min. 5 lat w ciągu 2 godzin?

Chcesz w ciągu 2 godzin spowodować, że poczujesz się 5 lat (a może 8) młodsza/młodszy – idź na jogę!

  Jest powiedzenie, że jeżeli życie zamyka przed tobą jakieś drzwi (czasem z hukiem i boleśnie), to rozejrzyj się dookoła, ba na pewno, jakieś inne się właśnie otwierają. Odstawienie biegania, sprowokowało mnie do otworzenia drzwi sali z jogą. Tu legły w gruzach kolejne, moje dotychczasowa przekonania! Można nie spocić się bardzo, nie zajmować więcej niż kilka metrów kwadratowych przestrzeni, nie potrzebować wyrafinowanych sprzętów, nie mieć naprzeciwko rywala i jednocześnie, zmęczyć się, odstresować i poczuć tą lekkość w ciele i na duszy jak po intensywnym treningu.

Można – wystarczy przez 2 godziny, we właściwy sposób powyginać i porozciągać swoje ciało.

Co mi robi ćwiczenie jogi:

  • Rozciąga
  • Uelastycznia
  • Odstresowuje
  • Daje swobodę i kontrolę swojego ciała  na co dzień
  • Podnosi świadomość ciała i jego elementów
  • Odmładza

Chyba dosyć argumentów na to aby minimum raz na tydzień (lepiej by było 2 razy) poświęcić 2 godziny.


Powitanie słońca ćwiczę codziennie rano od czasu wiosennej pandemii – dziękuje ci COVID-19.

.

Prosty cel: przepłynąć 80 basenów na 80-te urodziny

  Banalna, często powtarzana prawda – pływanie, to jedna z najzdrowszych form ruchu. Zatem pływam i to nie zużywa moich stawów biodrowych. Dobre wymoczenie, warto zakończyć masarzem pod biczem wodnym, a czasem również sauną. Samopoczucie bajeczne (znowu 5 lat do tyłu).

  Na 60-te urodziny przyszło mi do głowy takie wyzwanie – zamiast standardowych 40 basenów (po 25 m to daje 1 km), przepłynę, urodzinowe 60. Tak zrobiłem! Jednak pomysł spodobał mi się, więc go kontynuuję. W tym roku mają być 63 baseny (de facto 64 bo przecie pływa się w „te i nazad”. Forma jest, ale problemem jest COVID i zamknięte baseny. Zobaczymy zatem – może zamienię na 63 km na rowerze, ale nie odpuszczę?

  W tym pływackim wyzwaniu, najbardziej ekscytuje mnie perspektywa urodzinowych rekordów na 70-tke i potem 80-tkę!  Czemu nie dalej? – ależ proszę,  później też chętnie. Co jednak będzie dalej, to zobaczymy jak już dopłynę do 80-tki.

            Potrzeba ruchu przekształciła się w stały nawyk, który działa jak uzależniająca tabletka – NAJSKUTECZNIEJSZA TABLETKA, JAKA UDAŁO MI SIĘ W ŻYCIU ODKRYĆ. Teraz to swoje doświadczenie i pożyteczny nawyk, staram się przekazać swoim szybko rosnącym wnukom.


Lato 2020r. – na rowerach, ze starszymi wnukami.

.

Nacieszyć się radością jaką daje ruch

A ty – jakiej tabletki ruchu zażywasz i jak często?

  Mam silne przekonanie i osobiste doświadczenie, że nie jest możliwe abyśmy schowali się przed światem, którego większościową, naturalna składową są mikroorganizmy –  bakterie, grzyby, wirusy, pasożyty.  Chowanie się, to próba zmniejszenia/uniknięcia skutków. Wzmacnianie swojego ciała, psychiki, umysłu i energii duchowej przez ruch i kontakt z przyrodą – to jest lekarstwo, które likwiduje przyczynę i daje trwałe efekty.

Ja ciągle pamiętam, że: “Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek,  ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu.”

Chętnie Cię spotkam 🙂 – na rowerze, długim spacerze, basenie, sali jogi, aby razem nacieszyć się radością jaką daje ruch.

Uważaj, bo zabraknie Ci paliwa!!

Mnie, to się już nic nie chce

Po kilkunastu latach, spotkałem dawno niewidzianego znajomego Pana Jerzego.

Jerzy to człowiek, który zrealizował wiele w biznesie i nauce. Zajmował poważne stanowiska w firmach i na uczelniach i był ceniony przez wiele osób. Razem współpracowaliśmy w czasie, gdy prowadziłem swój największy biznes i sporo mi doradził i pomógł. Po spotkaniu, przeprowadziliśmy kilka ciekawych rozmów. Jedna z nich, dotyczyła wyzwań współczesnego świata w biznesie i polityce.  Widząc mój entuzjazm w tematach związanych z moją obecną działalnością trenerską, popatrzył na mnie, pokiwał głową i powiedział „widzę, że Pan to ma jeszcze dużo energii Panie Andrzeju, a mnie to się już nic nie chce. Nic mi się nie chce.”

Źródło energii wszechświata

W jednej z wcześniejszych rozmów, z Jerzym powiedziałem mu o modelu energii osobistej, który opisałem w mojej 1-szej książce. To model, który jest dla mnie ważny i pozwolił mi na dokonanie wielu pozytywnych zmian w życiu. Wszystko w świecie, jest formą energii – my też. Nasza osobista energia  składa się z 4-rech poziomów: energia fizyczna, emocjonalna, mentalna i duchowa.  Każdy z tych poziomów jest tak samo ważny i wpływa na pozostałe i na cały system, jakim jesteśmy.

 Paliwo do całego systemu leje się od góry – jego źródłem jest energia DUCHOWA.  Ta energia pochodzi z wiary, że jest coś więcej, niż otaczający nas świat materialny. Coś, czego częścią jesteśmy, ale co nas przerasta, przekracza też nasze racjonalne rozumienie. Coś, co nadaje życiu i światu głęboki sens. Dla mnie tym Coś, jest Bóg – jako stwórca wszechświata, kreator i źródło energii wszystkiego.

Co, żeby nie zwariować?

Zapytałem Jerzego o to, jak on odnosi się do wiary w Boga. Odpowiedział mi: ja uważam, że człowiek wymyślił sobie Boga żeby nie zwariować. Ten nasz świat jest okrutny, złożony, materialny. Człowiek potrzebował czegoś, żeby nie zwariować, no więc wymyślił sobie Boga.

Jerzy racjonalista, ekonomista, sformułował dla siebie taką odpowiedź i przekonanie w temacie Boga.

Ja również jestem z natury racjonalistą. Powiem więcej – matematykiem z uniwersyteckiego wykształcenia, a więc w tamtym czasie supr-racjonalistą.  Z czasu studiów i fascynacji matematyką, pamiętam jednak pewne bardzo ważne twierdzenie. Sformułował je i udowodnił Kurt Gödel – urodzony w Czechach austriacki logik i matematyk. Nazywa się ono twierdzeniem o niekompletności. Nie wchodząc w zbytnie szczegóły, wniosek z tego twierdzenia jest taki, że „wszystkie złożone systemy logiczne są niekompletne”. Niekompletność polega na tym, że systemy te zawierają twierdzenia, których nie można udowodnić używając reguł i aksjomatów tego systemu. (patrz np. Philippe Rosinski, „Globalny Coaching” str. 198-199).

Dla mnie, mówi to też o znanych nam modelach (systemach logicznych) funkcjonowania ekonomii, biznesu czy ogólnie naszego świata.  Co za model byśmy nie wymyślili i jak wspaniale tego byśmy nie poukładali, to i tak będą pytania i twierdzenia, których nie jesteśmy w tym modelu w stanie rozstrzygnąć – „jest prawdziwe?”, czy „jest fałszywe?”.

Wybierz odpowiedź, z która chcesz żyć.

Powyższe rozważanie odnosi się również do pytania „czy Bóg istnieje?”. Może jednak nie istnieje, a „człowiek wymyślił sobie Boga, po to żeby nie zwariować”.  Odpowiedź „TAK” czy „NIE” jest niemożliwa do udowodnienia na bazie logicznego rozumowania w ramach systemu.

To TY wybierasz, z jaka odpowiedzią chcesz żyć. Jeżeli jesteś takim silnym racjonalistą, to możesz wybrać „TAK”, gdyż pozwoli Ci to nie zwariować, a to brzmi jak silny, racjonalny powód. Jeżeli po prostu wierzysz, a inni nazywają Cię nieracjonalnym (może głupim), to nie przejmuj się – nie ma na to dowodu, że ty się mylisz, a oni maja rację.

Mam przekonanie, że większość z nas, bierze odpowiedź na to pytanie ze środowiska, wzorców i nawyków w którym się wychowaliśmy.

Paliwo duchowe, które napędza system

Przejawy duchowości mogą być inne niż wiara w Boga. Duchowość to też głęboki kontakt z naturą, pięknem, sztuką – rzeczami, które pokazują, że jest coś ponad nami – coś, co jest nieprzemijająca wartością.  Słyszę nieraz takie określenia jak „głos wszechświata”, „dusza natury”, „centrum zarządzania”, ”energia kosmosu”.

Jak byś tego nie nazwał, to jest to źródło, skąd nasz system bierze energię życiową. Za młodu, jesteśmy, jak świeżo naładowany akumulator – mamy wystarczająco wiele energii, żeby działać, doświadczać, próbować, testować, ryzykować i konsumować.

Ten poziom energii wacha się, spada, rośnie. Potrzebujemy źródła, które będzie go uzupełniać.  Takim niewyczerpalnym źródłem jest ENERGIA DUCHOWA – im jesteś bardziej dojrzali wiekowo i życiowo, tym bardziej potrzebujemy dobrego doładowania.

Tchnął w jego nozdrza dech życia

Ja wybieram Boga i nieśmiertelna duszę, którą Bóg tchnął w nas przy narodzeniu.

„Ukształtował Pan Bóg człowieka z prochu ziemi i tchnął w nozdrza jego dech życia. Wtedy stał się człowiek istotą żywą.” Księga Rodzaju 2:7

Jesteś systemem:

  • Nie jesteś swoim ciałem – możesz stracić dużą jego część (np. kończyny i nadal jesteś)
  • Nie jesteś swoimi emocjami – możesz je wyłączać i włączać
  • Nie jesteś swoim umysłem – w czasie medytacji możemy „wyzerować” myśli – ich nie ma Ty jesteś
  • Jest w Tobie coś, co nieśmiertelne, stałe, wieczne   

Ja wybrałem, a jaki jest Twój wybór?  Jakie źródło energii, pozwoli Ci nie zwariować i zapobiec momentowi, w którym powiesz „mnie, to się już nic nie chce”.

Smutny koniec historii

Koniec historii z moim znajomym Jerzym jest smutny. Nieoczekiwanie zachorował, trafił do szpitala. Gdy tam był, nie chciał odwiedzin znajomych, kontaktów, wsparcia, podtrzymania na duchu. Nie widać było w nim było energii do życia. Nieoczekiwana choroba, zakończyła się jeszcze bardziej nieoczekiwana śmiercią – po kilku miesiącach.

Zgasł – energia życia wyczerpała się.

.

Zadbaj proszę, aby Tobie nie zabrakło paliwa!

.

Pozdrawiam
Andrzej Cieplak
Mentor Pewności Siebie

Dobrymi intencjami wybrukowane jest piekło – czy Twoimi też?

Z życia domowego.

Zauważyłem,  że moja dorosła córka spędza długi czas przed komputerem i nie chodzi tu o pracę. Osobiście, mam silne przekonanie, że to źle wpływa na jej zdrowie i sen, a ostatnio właśnie na to narzeka. Postanawiam zwrócić jej na to uwagę (zainterweniować).


Mówię: „ czy ty nie za długo przesiadujesz przed komputerem? To źle wpływa na twoje zdrowie.”
W odpowiedzi otrzymałem: „Czy ty tato musisz ciągle mówić mi, co ja mam robić?! Jestem dorosła i będę robiła to, co zechcę!”
Oh! Tu moje zdziwienie i rozczarowanie! Przecież ja to zrobiłem z troski!, Tymczasem dostałem reprymendę, że się wtrącam no i denerwuję. Jak można to zrobić, żeby uniknąć takiej frustrującej sytuacji?

Rozmowa z Johnem Heronem – John proszę pomóż!

Ja: Drogi Johnie, na wstępie, pozwól, że cię przedstawię.  John Heron – brytyjski  autorytet w dziedzinie nauk społecznych, psychologii, edukacji, rozwoju potencjału osobistego i zawodowego. Badacz, autor, trener. 

Ja: John powiedz proszę, to, co ja źle zrobiłem? I jak to powinienem zrobić lepiej?

John: Andrzeju, powiedz mi, jaka była Twoje intencja? Co chciałeś przez swoją wypowiedź uzyskać?
Ja: Chciałem przekazać pewne, ważne fakty oraz zwrócić uwagę mojej córce, że to co robi psuje jej zdrowie. Chciałem też skłonić ją do przyjrzenia się temu zachowaniu i zachęcić do zmiany. Poza tym chciałem powiedzieć, że zauważam, że wieczorem jak jest zmęczona i potrzebny jest jej relaks.

Jak sam nie wiesz, o co Ci chodzi, to skąd będą wiedzieć inni?

John:  sam widzisz Andrzeju, że zmieszałeś tutaj kilka różnych intencji. W takiej sytuacji, twoja córka, skoncentruje się na tym, co wychwyci najbardziej. W zależności od nastroju, sytuacji i poziomu zmęczenia może wyłapać np. to, co ją ostatnio złości albo irytuje. Może np. coś w twoich zachowaniach,  może twój ton, a może coś innego z jakiegoś jeszcze innego powodu.


Ja:  to jak to zrobić lepiej? Przecież zależy mi na relacjach z córką i na tym żebyśmy się wzajemnie wspierali. Jak widzę, że ważna dla mnie osoba, może nawet nieświadomie,  robi coś co jej potencjalnie szkodzi, to staram się pomóc jej to dostrzec i zmienić. Ja osobiście bardzo cenie taką informację kierowana do mnie, która pomaga mi robić coś lepiej.

John: pomocne w tym będzie, jeśli zanim coś powiesz, to zastanowisz się, jaka jest twoja intencja. Jak już wiesz, jaką intencję chcesz wyrazić to zastanów się nad sposobem,  jak to właściwie wyrazić. Dopiero potem powiedz to. To pomoże drugiej stronie zrozumieć, o co ci naprawdę chodzi.  Na przykład, że to jest chęć pomocy, a nie jest wtrącania się i narzucania.

Ja: słusznie zauważyłeś. Widzę, że czasem, jak coś mówię, to nie do końca uświadamiam sobie, co w moim przekazie jest najważniejsze i mieszam różne watki.

Nie mieszaj, bo wybuchnie

John: no właśnie. Dlatego ja zrobiłem klasyfikację tego, co ludzie najczęściej chcą wyrazić.

Po wielu badaniach, doszedłem do wniosku, że ludzie, w tego typu rozmowach mają sześć podstawowych intencji:

  1. przekazanie informacji
  2. wydanie polecenia
  3. konfrontacja
  4. zachęta do rozwoju
  5. udzielenie wsparcia
  6. pomoc w rozładowaniu emocji

Ja:  fajnie to wygląda i przemawia do mnie. Moje myślenie jest analityczne i takie przejrzyste struktury pomagają mi. Myślę tylko, że to łatwo powiedzieć, ale trudniej zrobić. No i jeszcze taka wstydliwa myśl „jak to, tyle lat spędzonych ze sobą  i nie potrafimy wyrażać swoich intencji? !”

John: nie przejmuj się. Tak ma większość ludzi. Ważne, że masz ochotę się poprawić, a ja jestem przekonany, że mój model ci w tym pomoże.

Popatrz jak to działa

John:  dla przykładu sformułuję jak można lepiej wyrazić kolejne intencje.

Przekazanie informacji:
Droga córko. Zobacz tu w gazecie jest ciekawy artykuł na temat wpływu długiego przesiadywania przed telewizorem na schorzenia kręgosłupa i oczu
Wydanie polecenia:
Wyłączymy teraz telewizor i chodź pójdziemy na spacer.
Konfrontacja
Mówisz, że słabo sypiasz i chcesz coś to zrobić. Popatrz, tu jest artykuł, który mówi o negatywnym wpływie oglądania telewizji na głębokość snu. Co o tym sądzisz.
Zachęta do rozwoju

zastanów się, jak tak długie oglądanie telewizji wieczorem wpływa potem na twój sen.
Udzielenie wsparcia
Miałaś faktycznie trudny dzień. Świetnie się spisałaś i zasługujesz na odpoczynek.
Pomoc w rozładowaniu emocji

Widzę, że jesteś zmęczona. Masz do tego pełne prawo. Rozluźnij się i odpocznij?

Ja: dziękuje Ci John. Faktycznie, tak sformułowane zdania, pozwalają drugiej stronie łatwo zrozumieć, o co mi chodzi. Dzięki temu możemy uniknąć nieporozumień.

Matematyka intencji

Nazwałem tą klasyfikację różnych intencji „matematyką intencji”.

Podoba mi się taka przejrzysta klasyfikacja i uproszczenie. Pomaga samemu sobie doprecyzować, swoje myśli i zamiary.  Jeżeli tego nie zrobimy i sami nie jesteśmy świadomi, jakie intencje wyrażamy jednocześnie, to jak ma to zrozumieć nasz rozmówca?

Co ty na to drogi czytelniku?

Jak matematyka intencji Johna Herona, może Ci pomóc w jasnym wyrażaniu swoich intencji i unikaniu niepotrzebnych nieporozumień i rozczarowań?

Będzie mi milo, jak wyrazisz swoje intencje w komentarzu do tego artykułu.

Moja intencje do tego tekstu to:

  1. przekazanie informacji
  2. konfrontacja z opisanym tu modelem
  3. zachęta do rozwoju w skuteczności komunikacji

Jeżeli doczytałeś do końca, to moje duże uznanie za Twoja ciekawość, chęć poznania czegoś nowego i chęć do rozwoju (to było z intencją „udzielenia wsparcia”).

Powodzenia w zamianie refleksji na Twoje korzyści 🙂

Andrzej Cieplak

Mentor, trener, manager MBA

Coach Certyfikowany ACC w ICF

Matematyka i satysfakcja

Zadanie z 5-tej klasy

Dzisiaj zacznę nietypowo – od zadania❗

Zapewne dasz sobie radę – to poziom 5-tej klasy podstawówki?
Warto spróbować nawet w kontekście szkoły, którą wielu z nas ma własnie, nieoczekiwanie we własnym domu 🙂

Zadanie – w skrócie Zad. (powstrzymaj skojarzenia ;))

Na zdjęciu dołączonym do tego newslettera, widzisz Andrzeja, z wnukami, na rowerach.  Średnia wieku całej piątki to 17 lat. Wnuki razem, mają 23 lata.
Ile lat ma Andrzej?

Matematyka, a poczucie własnej wartości

To zadanie przyszło mi do głowy, po uroczej wycieczce rowerowej kilka dni temu.

Moje wnuki, począwszy od tych 4-latków, już jeżdżą na rowerach i są w stanie przejechać ponad 5 km (taka była trasa pierwszej wspólnej wycieczki)!

Rozwiązanie zadania – w skrócie Odp.
Odp.  ….
To tyle, mam właśnie lat? Czy to dobry wiek? Co, jest w nim dobrego?


Poczucie własnej wartości – jako jednym z głównych filarów, ma właśnie samoakceptację.  Akceptuję siebie taką (takiego) jaka jestem. Wysoka/niska, czarna/ruda, szybka/wolna, chuda/gruba, samotna/z rodziną, MŁODA/TYLE LAT ILE MAM…

Każdy wiek jest piękny❗

🕒 Cudowna, dorastająca 18-tka 🆚  jaki byłem jeszcze wtedy głupi 🙁

🕒 Wojownicza 30-tka 🆚 pogoń za sukcesem, brak czasu na zdrowie, rodzinę – na życie. I brak świadomości, co jest naprawdę ważne?

🕒 Silna i zapracowana 40-stka 🆚 jej stresujące przewartościowania i mocne refleksje co do wyboru dalszej drogi. Co powinienem zmienić? 

🕒 świadoma 60-tka 🆚 jest trochę wolniej, poczucie uciekającego czasu. Konsternacja – dlaczego większość moich przyjaciół (rówieśników), unika tematu: “ile mamy lat?”. O urodzinach nie wspominam 🙁

🕒 Przede mną dojrzałe 70-80, z refleksją „ile to w życiu było pogoni, za mało ważnymi rzeczami 🆚 człowiek jest niewątpliwie mniej trendy i sporty (chociaż, to kwestia systematycznej pracy). No i trochę stresu, jak to będzie z przepłynięciem tych postanowionych 70-ciu basenów na 70-te urodziny? (to takie, coroczne, urodzinowe wyzwanie).

Samoakceptacja – filar “samo-satysfakcji”

A jak u Ciebie?

Na ile akceptujesz siebie, w tym swój obecny wiek?

W jakim stopniu jesteś pogodzona(y) z tym, kim i jaka/jaki jesteś?

Na ile doceniasz to co osiągnęłaś/osiągnąłeś do tej pory, stawiasz sobie dalsze, realistyczne wyzwania i cieszysz się tym, co jest?

Jeśli brak Ci akceptacji Siebie – to jeden z filarów poczucia Twojej wartości, chwieje się, lub leży w gruzach.

Poczucie własnej wartości

Takie poczucie, budujemy przez całe życie. Przez całe życie, czy chcemy czy nie, nadajemy mu wartość!

Jak to robić świadomie?  Jak systematycznie budować (lub umacniać) poczucie własnej wartości i zdrowej pewności siebie?

O moich refleksjach i doświadczeniach na ten temat będzie webinar 19 maja

Nie pytam Cię ile masz lat, ale będę wdzięczny, jak napiszesz w komentarzu do tego newslettera: jaką widzisz, szczególną wartość swojego, obecnego wieku?

Zapraszam Cie na webinar:

Kiedy:  Wtorek, 19 maja, godz. 18:00
Zapisy: wejdź tutaj➡️  https://andrzej.cieplak.com/webinar/
Temat: „Jak zwiększyć pewność siebie i mieć wysokie poczucie własnej wartości?” cz.2
Ilość miejsc:  ograniczona, dlatego decyduje kolejność zapisów i wejść do pokoju webinarowego!

Jeżeli chciałabyś/chciałbyś obejrzeć poprzedni webinar z 29 kwietnia 2020, to znajdziesz go tutaj: 
https://youtu.be/4YKJ_xzVplY

Pozdrawiam ciepło 🙂
Andrzej Cieplak

Mentor Pewności Siebie

Ćwiczenia – wzmacnianie mięśnia asertywności

1. Upominaj się o swoje prawa.

Przeczytaj ponownie opisy sytuacji podane na początku tekstu po zdaniu „A jak reagujesz w sytuacjach, gdy”

  • Teraz zastanów się, które z tych sytuacji zdarzają się Tobie?
  • Sformułuj, w jaki sposób możesz asertywnie zareagować na taką sytuację, gdy się znowu wydarzy. Zrób to jak tylko przyjdzie okazja! Nie odpuszczaj!!!

2. Znaj i korzystaj ze swoich praw, które nie naruszają praw innych ludzi

Spójrz na listę zatytułowaną; „Prawa do robienia wszystkiego, co nie narusza praw innych ludzi  (wg Shan Rees & Roderick S. Graham)”

Do każdego z praw przyznaj sobie od 1 do 10 punktów, za to jak je realizujesz (1 znaczy w ogóle NIE, 10 znaczy w pełni TAK).

Na koniec podlicz punkty i sprawdź, na ile dobrze realizujesz prawa asertywnego człowieka?

Jeżeli masz: od 0- do  60 pkt.  =>  słabo, tak nie zbudujesz filara asertywności

61-85  => średnio, potrzebujesz wzmocnić zachowania asertywne

86 -109  => jest dobrze, nie odpuszczaj

110 – 130 => świetnie – jesteś asertywna(y) i stale to wzmacniasz

3. Dawanie uznania innym – zacznij od siebie.

Wprowadź krótką pochwałę dla siebie samej/samego, gdy zrobisz coś dobrze. Powiedz sobie „jestem OK – potrafię zrobić …”, „robię to dobrze bo znam się na tym”, „gratuluję – to co zrobiłem, to naprawdę dobra robota”, „zasłużyłem na uznanie za moje zaangażowanie i wysiłek przy tym projekcie” … etc.  

Bez umiejętności (a  najlepiej nawyku) chwalenia samej/samego siebie, trudno jest umieć chwalić innych. Bo po co? Przecież to co robią to ich obowiązek!

4. Asertywnie reaguj na krytykę

Przypomnij sobie niedawną sytuację, w której ktoś cię skrytykował (słusznie czy też nie).  Sformułuj swoją asertywną odpowiedź w takiej sytuacji.

5. Asertywnie przyjmuj pochwały – również niezasłużone

To samo co wyżej, tylko skoncentruj się na otrzymanej pochwale, wyrazach uznania.

  1. zasłużonych
  2. nie zasłużonych

Jak asertywnie powinnaś / powinieneś zareagować w takiej sytuacji.

Jak zwiększyć „pewność siebie” i poczucie „własnej wartości” ?

W obawie przed lękiem szukamy autorytetów

Lęk uderza tam, gdzie wyczuwa słabość, a unika autorytetów. W czasach kryzysu, odruchowo szukamy wsparcia u osób, które prezentują opanowanie, profesjonalizm i wewnętrzną siłę. Traktujemy je, jako autorytety – budzą nasze zaufanie.
A jak z Twoim autorytetem? Czy ważna jest dla Ciebie Twoja reputacja? Czy ważne jest, jak Cię odbierają ludzie w otoczeniu oraz czy darzą Cię autorytetem i szacunkiem? Czy czują, że możesz dawać im wsparcie?
Oczywiście, nie mam tu na myśli wszystkich ludzi, z którymi się kontaktujesz. Co więcej, jestem daleki od skrajności, a nawet przekonuje mnie że:

„jeszcze się taki nie urodził, co by każdemu dogodził”

„o Twojej wartości świadczy nie tylko to, jakich masz przyjaciół, ale również to, kto jest Twoim wrogiem”.

Uważam, że dla większości z nas, bardzo istotne jest posiadanie autorytetu.  Dlatego też, warto sprawdzić, czy nie podważasz regularnie swojego autorytetu u najważniejszej dla Ciebie osoby?

Krótki test z budowania swojego autorytetu

Wyobraź sobie (nie musi to być prawda), że masz problem z niezbyt zdrowym odżywianiem. Jesz niezdrowo, nieregularnie, w pośpiechu i często byle co.
Które z poniższych zdań mówisz sam(a) do siebie? Jakich argumentów używasz w myślach?:

A. Po co Ci jeszcze to? Nie myśl, nie rozmawiaj, unikaj tego tematu – masz tyle innych spraw.

B. Pewnie tak jest, ale ja już tak mam. Nie miała(e)m wpływu na to jaka(i) się urodziła(e)m. Inni mają po prostu lepiej, ja nic z tym nie mogę zrobić.

C. Wiem o tym, ale mam teraz na głowie pilniejsze tematy, a to może jeszcze poczekać.  Kiedyś, jak znajdę czas, to się tym może zajmę.

D. No i tak jest ten świat poukładany, niektórzy ludzie mogą sobie pozwolić na takie luksusy, ale większość (tak jak ja) nie ma wyboru.

E. Mam tyle różnych, ważnych spraw, a ze zdrowiem jakoś daję radę. Jak sobie poukładam inne, to pomyślę i o tym.

F. Zgoda – mówi się, że zdrowie jest najważniejsze, ale wszystkiego na raz nie da się zrobić!
Odpowiedz teraz, które z tych myśli pasują do Ciebie w tej sytuacji?
Zaznacz poniżej „T”, jeśli myślisz podobnie (nawet czasem), lub „N” – jeśli taka myśl jest ci obca. Jeżeli wahasz się pomiędzy TAK i NIE, zaznacz „T/N”.
A ………… B ………… C ………… D ………… E ………… F …………    

6 filtrów Twojej SAMOOCENY

Wpisz swoje „T” i „N” , „T/N” poniżej i popatrz, który z 6 filarów, utrzymujących Twoje POCZUCIE WARTOŚCI systematycznie osłabiasz, takimi „wymówkami”:
A – ………… czyli moje Świadome życie
B – ………… czyli moja Samoakceptacja
C – ………… czyli moja Odpowiedzialność za siebie
D – ………… czyli moja Asertywność
E – ………… czyli moje Życie celowe
F – ………… czyli moja Prawość

Prowizorka – czyli budowla grożąca zawaleniem

Prawdopodobnie domyślasz się, kim jest ta ważna osoba, u której systematycznie podważasz swój autorytet?
TAK – to jesteś właśnie TY! Najważniejsza osoba! Osoba, której zdanie decyduje o Twojej SAMOOCENIE – o poczuciu WŁASNEJ WARTOŚCI. Osoba, która zawsze jest przy Tobie, również W CZASACH NAJWIĘKSZYCH KRYZYSÓW!
Dbając o wzmacnianie swojej  wysokiej samooceny, powinnaś/powinieneś w powyższym teście uzyskać sześć „N”.  Twoja odpowiedź w opisanej sytuacji powinna brzmieć np. : „Nieprawda – jestem świadoma(y), jakie to dla mnie ważne. Jest to jeden z moich priorytetów. Dlatego też, znam zasady i na ile mogę, konsekwentnie dbam o to, aby odżywiać się zdrowo.”
Każde TAK oznacza, że jeden z filarów poczucia własnej wartości jest stale osłabiany – kruchy, niepewny, za mały, albo może już w ogóle go nie ma.

Zdjęcie 1

Jak siebie budować, a następnie budować innych?

Kiedy niedawno napisałem tekst o znaczeniu samooceny (Jak funkcjonuje układ odpornościowy Twojego umysłu?), jeden ze znajomych przysłał komentarz i pytanie: „jak siebie budować, a następnie jak dawać innym swoją wiedzę, doświadczenie i postawę, czyli jak budować innych ? … to jest wyzwanie.”
Dla mnie kluczem w tym pytaniu  jest „jak siebie budować?”, bo bez tego ani rusz. Natomiast, kiedy potrafimy konsekwentnie budować poczucie własnej wartości i o nie dbać, to dalsza część wydaje się dosyć prosta. W pełni zgadzam się z tezą, że najważniejszym czynnikiem naszego wpływu na innych jest nasze postępowanie. Najmocniej uczysz tego, co sam robisz. Tego, czego sama/sam jesteś wzorem.
Dlatego też (tak jak obiecałem), wracam do „6 filarów poczucia własnej wartości”. Zilustrowanej powyżej budowli z sześcioma filarami, opisanymi przez Nathaniela Brandena, w jego inspirującej książce.* 

Jak mocny jest Twój filar świadomości?

Kluczowym filarem budowania i utrzymywania poczucia własnej wartości jest praktyka świadomego życia. Przez tę praktykę rozumie się stałe dążenie do uświadamiania sobie aspektów naszej rzeczywistości, ich wpływu na nas. Ponadto, systematyczne podejmowanie działań, aby wzmacniać to, co wpływa na nas pozytywnie i likwidować lub zmniejszać to, co wpływa negatywnie.
Te warunki realizuje postawa, w której z zaciekawieniem obserwujemy naszą rzeczywistość. Nie chodzi tylko o „otaczającą rzeczywistość”- nie tylko to, co na zewnątrz nas. Bardzo istotne jest również to, co wewnątrz (emocje, myśli, przekonania, wartości, wiara). Mając taką postawę, obserwujemy świat i siebie, jesteśmy otwarci na fakty (te przyjemne i te nie), odnosimy to do naszych potrzeb i celów. Ponadto, wyciągamy wnioski i podejmujemy właściwe działania, służące naszym celom, priorytetom, dążeniom i wartościom.

Co to znaczy żyć świadomie?

Jak ujmuje to Nathaniel Branden *, praktyka świadomego życia to:

  • aktywność umysłu – dążenie do zrozumienia wydarzeń, podejmowanie własnych, świadomych decyzji i odpowiedzialność za nie 
  • uważność – bycie obecnym w tym, co się robi ze świadomością szerszego kontekstu
  • koncentracja na faktach i odróżnianie ich od interpretacji i emocji – poszukiwanie i rozumienie faktów, bez kierowania się interpretacjami czy opiniami. Zasada „Fakty to twoi przyjaciele” („facts are your friends” – Bill Hybles).
  • rozumienie własnych emocji i ich wpływu na nasze działania – traktowanie emocji, jako ważnego sygnału, nie unikanie ich (głównie tych nieprzyjemnych jak lęk, frustracja), tylko świadome radzenie sobie z nimi
  • świadomość własnych celów i swojego miejsca na drodze do ich realizacji
  • dbanie o spójność tego, co robimy z tym, do czego dążymy (naszymi celami) – zasada „walk the talk”
  • nastawienie na modyfikację swoich działań i poglądów oraz poszukiwanie informacji zwrotnych z otoczenia, informujących o słuszności naszych działań
  • dążenie do poznawania swojego wnętrza – emocji, uczuć, pragnień, potrzeb, motywacji – aby lepiej zrozumieć to, co kieruje mną od wewnątrz 
  • otwartość na dostrzeganie i naprawianie swoich błędów nastawienie na stały rozwój i zmianę zamiast obronę swoich pozycji

Filar filarów – filar wzorzec

Świadomość, to pojmowanie procesu życia, w jakim się znajdujemy. Orientacja dokąd zmierzamy i znajomość czynników, które tym procesem kierują. Poznanie zakresu naszego wpływu na ten proces.
Bez tego filara nie będziemy umieli budować i umacniać następnych filarów. Nie będziemy w stanie ocenić ich bieżącej kondycji, ani tego, co je wzmacnia, a co rujnuje. To filar, który jest podstawą i wzorcem pozostałych filarów. To jak forma do odlewów gipsowych:

10 aspektów praktykowania świadomego życia:

Jak zatem wygląda twój filar, wzorzec – twoja forma do budowania kolejnych filarów? Może warto  sprawdzić jego kształt i stan? Jeżeli tak, to zapraszam do odpowiedzenia na poniższe pytania. Określ, jak oceniasz swój poziom realizacji w poniższych 10 aspektach budowania świadomości. Zrób to w skali od 1 do 10, gdzie 1 oznacza – „zupełnie tego nie robię”, a 10 oznacza – „robię to w pełni”.  Wpisz, poniżej ile punktów, przyznajesz sobie, w odpowiedzi na poniższe pytania.

=> A. aktywność umysłu – pkt. ……..

“Zawsze staram się zrozumieć to co się wydarzyło i podjąć świadomie swoją decyzję. Wiem, że to ja odpowiadam za skutki tych decyzji.”
  => B. uważność – pkt. …….. „
Będąc w danej chwili, w danym miejscu, koncentruję się w pełni na tym co mnie otacza, na swoich emocjach i na znaczeniu tego co właśnie robię. Nie jestem w przeszłości ani w przyszłości, tylko tu i teraz.”

=> C. koncentracja na faktach i odróżnianie ich od interpretacji i emocji –
pkt. ……..
„Rozważając jakąś sytuację, zaczynam od zebrania faktów. Odróżniam fakty od interpretacji, opinii, ocen oraz pilnuję, żeby ich nie mieszać.”

=> D. rozumienie własnych emocji i ich wpływu na nasze działania – pkt. ……..
„Zdaję sobie sprawę, że emocje mają olbrzymi wpływ na moje zachowanie i pracuję nad tym, aby je rejestrować, rozumieć informację jaką niosą i uczę się umiejętnie nimi kierować.

=> E. świadomość własnych celów i swojego miejsca na drodze do ich realizacji –
pkt. ……..
„Mam świadomość tego, jakie cele chcę osiągnąć, zarówno w perspektywie wielu lat, jak i w krótszym terminie, np. jednego roku.”

=> F. dbanie o spójność tego, co robimy z naszymi celami – pkt. ……..
„Stale dbam o to, aby to, co robię na co dzień, było zgodne z moimi wartościami, zasadami i służyło realizacji moich celów.”

=> G. nastawienie na modyfikację swoich działań i poglądów – pkt. ……..
„Zdaję sobie sprawę, że ciągle się zmieniam i zmienia się otoczenie, dlatego ciągle poszukuję informacji zwrotnych z otoczenia. Mówią mi one, czy idę we właściwym kierunku i kiedy należy skorygować swoje działania.”

=> H. dążenie do poznawania swojego wnętrza – pkt. ……..
„Doceniam, jak ważne w moim postępowaniu są moje potrzeby wewnętrzne – emocje, uczucia, pragnienia, dążenia. Dlatego staram się, aby je jak najlepiej zrozumieć oraz znać ich wpływ na to co robię.”   

=> I. otwartość na dostrzeganie i naprawianie swoich błędów – pkt. ……..
„Wiem, że nigdy nie będę działać idealnie, dlatego stale przyglądam się efektom moich działań. Gdy zauważam swoje błędy i to, że mogę coś robić lepiej, to staram się naprawiać swoje działanie”.

=> J. nastawienie na stały rozwój i zmianę zamiast obronę swoich pozycji –
pkt. ……..
„Rozumiem, że nic nie jest niezmienne – żadna chwila, ani sytuacja nie trwa wiecznie, nawet, gdy tego chcę.Akceptuję, że ja, moje potrzeby i działania to ciągły proces. Nastawiam sią na swój ciągły rozwój oraz uświadamianie sobie, gdzie jestem i dokąd zmierzam.”

Podlicz punkty i sprawdź, na ile dobrze praktykujesz budowanie świadomego życia?
Jeżeli masz: od 0-do 50 pkt.  =>  słabo, tak nie zbudujesz wysokiej samooceny
51-67 => średnio, potrzebujesz wzmocnić budowanie samoświadomości
68-80 => jest dobrze, nie odpuszczaj
81 – 100 => świetnie – masz wysoką świadomość i stale ją wzmacniasz

Budując siebie, będziesz budować innych

Bez względu na wynik tego testu (swojego zdjęcia na dzisiaj), pamiętaj, że jesteś niezwykła(y) i niepowtarzalna(y). Praca nad zwiększeniem swojej świadomości pozwoli Ci to odkrywać, podniesie Twoją samoocenę i poczucie wartości.
Buduj siebie i umacniaj się, na co dzień, a dzięki temu będziesz też mogła/mógł budować i umacniać innych.

Trudne czasy KRYZYSY (stan wojenny, zmiana ustroju, 9/2011 Nowy York), PANDEMIE (HIV, ptasia grypa, świńska grypa), KRACHY (giełdy: 1994, 1998, 2008 r.) pojawią się w naszym życiu, zapewne  jeszcze nie jeden raz. Warto mieć mocne wsparcie od osoby, która zawsze jest z Tobą. Osoby, która jest autorytetem –  ZACHOWUJE SPOKÓJ, EMANUJE SIŁĄ i POCZUCIEM WŁASNEJ WARTOŚCI. 

Tą osobą, potrzebujesz być TY.

Trzymam kciuki!

Andrzej Cieplak

mentor, trener,  coach ACC ICF,

Nathaniel Branden, „6 filarów poczucia własnej wartości”, Wydawnictwo JK, Łódź 2019