fbpx

Jak pokonać wroga, który siedzi we własnej głowie?

Przekonania – prawdy, które często są nieprawdziwe.

Definicja ze słownika:Przekonanie – sąd, zdanie, oparte na przeświadczeniu o prawdziwości, słuszności czegoś.

Nasze decyzje i codzienne działania są w bardzo dużej części oparte właśnie na przekonaniach. Czyli na przeświadczeniu, że coś jest prawdą, bez potrzeby sprawdzania, że tak właśnie jest. Takie działanie „z automatu”.

Prawdopodobnie, każdego dnia spotykasz mnóstwo przekonań, które formułują otaczający nas ludzie (i my sami). Niektóre są dla nas oczywiste i nie budzą w nas sprzeciwu (bo one są też nasze). Inne z kolei budzą nasz opór, chociaż mówiące je osoby, uznają je za oczywistą prawdę. Wiele z nich ma charakter obiegowych powiedzeń, przysłów czy cytatów.

 

Przykłady „prawd”, z codziennego życia:

  • Nie warto wychodzić przed szereg / nie wychylaj się.
  • Klient nasz pan / klient ma zawsze rację.
  • Nikt nie dorobi się dużych pieniędzy uczciwie.
  • Za pieniądze można kupić wszystko.
  • Obecna młodzież jest leniwa i roszczeniowa – kiedyś młodzież była lepsza.
  • Kobiety to słaba płeć.
  • Faceci to świnie.
  • Mężczyźni słabo radzą sobie z emocjami.
  • Kobiety są słabszymi kierowcami od mężczyzn („baba za kierownicą”).
  • Dużych dzieci się nie przytula.
  • Kobiety plotkują, a mężczyźni są bardziej dyskretni.
  • Kto ma miękkie serce, ten ma twardy tyłek?

Itd. itp. …

I co ty na to?  Podobają się Tobie te stwierdzenia/przekonania?

Które z nich, podobają Ci się bardziej, a które budzą Twój natychmiastowy opór?  Te pierwsze, są zapewne również Twoimi przekonaniami, a drugie są sprzeczne z Twoimi.

 

Może to mi szkodzi, ale się tak już przyzwyczaiłam(em).

Przekonania maja to do siebie, że nie są obiektywnie ANI PRAWDZIWE, ANI FAŁSZYWE. To są tylko pozorne prawdy i uproszczenia, którymi się posługujemy.  Przekonania mogą czasem nam służyć, ale często też nie służyć. To, co służyło mi kiedyś, może mi szkodzić teraz albo w przyszłości. To, co jest dobre dla mnie, może być złe dla Ciebie.

Skąd u nas biorą się przekonania?  Dlaczego mamy przekonania, które są dla nas szkodliwe i stosujemy je, chociaż nam szkodzą?

 

Tak wypada, tak należy, u nas tak się robi!

Otóż, większość przekonań nabywamy z otoczenia, ze środowiska, w jakim najwięcej przebywamy – od rodziców, rodziny, przyjaciół, szkoły, firmy, mediów. To są prawdy nabyte i często nie podlegają żadnej racjonalnej ocenie.  To, w jaki sposób człowiek, uczy się od otoczenia świetnie ilustruje poniższy film:

https://www.youtube.com/watch?v=o8BkzvP19v4

Widzimy tam, całkowicie niezrozumiałe i niemające racjonalnego uzasadnienia (zaprogramowane) zachowanie grupy. Tymczasem, nowa osoba przejmuje te zachowania, uznając je za normę. Co więcej, wpływa też na kolejne osoby, aby postępowały tak samo, chociaż nie ma do tego żadnych, logicznych argumentów (poza „tu się tak robi”).   Świeżo nabyte przekonanie bohaterki filmu, można wyrazić zdaniem „jak usłyszysz sygnał, to należy wstać”.

Podobnie do przytoczonego powyżej przekonania: „Nie warto wychodzić przed szereg”. Skoro wszyscy tutaj, tak uważają, to musi to być prawda. Zatem, jak spotykam się z sytuacją, kiedy trzeba zrobić coś jako pierwsza(y), przed wszystkimi – to czekam, aż może ktoś inny się wychyli? Ja nie ryzykuję i wiem też, co o takim kimś wy(od)chylonym myśleć.

 

Czy lepiej mieć rację samotnie, czy być w błędzie, ale razem grupą?

Zachęcam jeszcze do popatrzenia, na kolejny film – eksperyment. Tu, zachowanie grupy jest w sposób oczywisty błędne. Godne uwagi jest, jak to wpływa na stanowisko osoby, która nie czuje wsparcia w swojej odmiennej decyzji

https://www.youtube.com/watch?v=BOBhKR4MK3w&list=PLFPtnkv5KthM4amrrsQi2AHnDJiErDn6p&index=4

Bezsprzecznie, tak własnie jest z wieloma przekonaniami – nabywamy je „skądś”, często nieświadomie i nawet nie pamiętamy jak to się stało. Potem zaczynamy je traktować, jako prawdę, regułę – powtarzamy wielokrotnie i tworzymy z tego nawyk. Działamy na „autopilocie” nie zastanawiając się więcej, czy może być inaczej.

 

Czy można odmówić klientowi i sprawić mu zawód?

 Z mojej praktyki mentora i coacha:

Klientka: menedżerka zespołu w branży finansowej

Przekonanie:Klientowi się nie odmawia.” Uzasadnienie – „on mi płaci i ma prawo wymagać.  Jak powiem NIE to będzie niezadowolony i mogę stracić klienta.”

Konsekwencja:Nie umiem odmówić (powiedzieć NIE) klientowi i dobrze się z tym czuć. Przez to, nie mogę dobrze zorganizować pracy swojej i swojego zespołu. Nie mam też czasu dla siebie, bo nadrabiam obowiązki po godzinach”.

Potrzeba: wytłumaczyć sobie, że mogę mówić NIE i to jest w porządku. Nauczyć się mówić to asertywnie

Efekt pracy z klientką: uświadomienie niezdrowego, szkodliwego dla niej przekonania i zmiana go na wspierające

Nowe przekonanie:Mam prawo powiedzieć NIE i to jest OK. Nie muszę spełniać wszystkich oczekiwań klientów. Mam prawo organizować swoją pracę i życie, uwzględniając swoje potrzeby. Godzę się z tym, że czasem mogę zawieść oczekiwania klienta

 

Co najlepiej jest zrobić z nieświeżymi skarpetami?

Jest takie powiedzenie, że stare przekonania są jak nieświeże skarpety.

Czy któreś z Twoich przekonań Ci szkodzi? Czy czujesz, że utrudnia Ci życie – tak, jak czasem czujesz, nieświeże skarpety? Wtedy nie czekaj, aż przykry zapach rozejdzie się dookoła.  Zrób to, co robi się z nieświeżymi skarpetami – zmień je na nowe.

 

Jak to zrobić? Jak zmienić takie nieświeże przekonania/skarpety, albo pomóc innej osobie w takiej zmianie?  Metod pracy nad zmianą przekonań jest wiele. Jedną z nich znajdziesz w załączonym poniżej ćwiczeniu.

 

Reasumując, zachęcam do wyłączania czasem swojego „autopilota”.  Warto przyjrzeć się swoim, wydawałoby się, że takim oczywistym przekonaniom. Szczególnie w przypadkach, gdy sami czujemy, albo inni zwracają nam uwagę, na coś nieświeżego w naszym otoczeniu.

 –
W Dzień Trzech Króli  , dzielę się z Wami swoim najnowszym tekstem. Może przyda się do zmian planowanych w Nowym Roku.
Powodzenia 🙂

Andrzej Cieplak

Mentor, trener, coach ACC

 

Ćwiczenie (na weryfikację i zmianę przekonania):

Rozpatrz swoje przekonanie, które wydaje Ci się, że Ci nie służy. Sformułuje je jasno, w postaci zdania oznajmującego.

Przykładowo: „ Kobiety plotkują, a mężczyźni są bardziej dyskretni.”

  1. Sprawdź jego prawdziwość, przez zaprzeczenie. Zaprzeczamy przekonaniu, przez podanie znanych nam faktów, które go podważają:

Dla mnie (prawdopodobnie też dla Ciebie) faktem jest, że: „Znam kobiety, które potrafią dotrzymać tajemnicy i mężczyzn, którzy rozgadują innym”.

Skoro zaprzeczenie jest prawdziwe, to przekonanie jest błędne i warto się nim zająć.

  1. Sprawdź, co Ci to, błędne przekonanie przynosi:

Pozytywnego:

  • Co dobrego Ci ono daje?
  • Przed czym Cię chroni?
  • W czym ułatwia Ci życie?

Przykładowo, może to być: Mam mocny argument w dyskusjach z żoną (partnerką). Nie powierzam tajemnic kobietom – tak dla bezpieczeństwa.  Mam wymówkę, żeby unikać „kobiecych” spotkań, a organizować spotkania z kolegami.

Wypisz jak najwięcej.

Negatywnego:

  • W czym to przekonanie Cię ogranicza?
  • Co Ci uniemożliwia lub utrudnia?
  • Jakie negatywne konsekwencje Ci przynosi?

Na przykład: Nie pozwala mi dostrzec kobiet godnych zaufania. Utrudnia budowanie dobrych relacji z kobietami w firmie i poza nią. Bardzo ogranicza moją współpracę z koleżankami w firmie, bo jestem nieufny.

Podaj wszystkie jakie Ci przychodzą do głowy.

 

  1. Popatrz, co przeważa i zapytaj siebie, czy na pewno chcesz zmienić to przekonanie?

  • Na ile masz motywację, aby je zmienić w skali 1-10 ?  (gdzie 1 znaczy MINIMALNA motywacja, 10 znaczy PEŁNA motywacja).
  • Jeśli masz od 1 do 6, to znaczy, że nie bardzo chcesz je zmienić, więc odpuść – zostaw do momentu, aż motywacja będzie większa.
  • Jeżeli masz co najmniej 7, to zmieniaj – przejdź do punktu 4.
  1. Jak brzmiałoby przekonanie przeciwstawne do Twojego?

„ Kobiety są dyskretne, a mężczyźni to plotkarze.”

 

  1. Jak pasuje Ci to przekonanie przeciwstawne?

Podejrzewam, że nie bardzo. Zatem poszukaj czegoś, co będzie pomiędzy i co brzmi dla Ciebie przekonywająco.

Przykład nowego przekonania: „ Można spotkać zarówno kobiety dyskretne jak i dyskretnych mężczyzn, ale można też spotkać plotkarzy. Jeżeli chcesz powierzyć komuś tajemnicę, nie kieruj się płcią, tylko najpierw lepiej poznaj go osobiście i sprawdź, czy umie dotrzymać tajemnicy”.

  1. Jeżeli takie przekonanie Ci pasuje (możesz sprawdzić metodą opisana w punkcie 3),

to zapamiętaj je, zapisz w widocznym miejscu i powtarzaj tak często, aż ta myśl stanie się twoim nawykiem.

 

Inne praktyczne teksty na temat przekonań i podnoszenia skuteczności swojego funkcjonowania, znajdziesz:

Jakim projektem jesteś TY ?

Liderzy nie „naprawią” niczego,
bez gotowości, zdecydowania, umiejętności
i rezultatów w „naprawianiu” samych siebie.

 

Znaczący punkt w projekcie.

Jaki sens mają dla Ciebie postanowienia noworoczne?  Czy w ogóle maja?

Dla mnie podobnie jak inne postanowienia. Można by je rozpoczynać z każdą inna datą, jednak ta, z wielu względów jest wygodna. W większości też, dopasowana do zdarzeń i rytmu naszego życia.

 

TY, jako unikatowy projekt.

 Pomyśl o sobie, że TY też jesteś projektem.  Cykl życia twojego projektu to cykl twojego życia. Datę rozpoczęcia znasz. Gorzej z datą zakończenia, ale może wcale nie chciałabyś/chciałbyś jej znać.

Teoria mówi: „każdy projekt jest zorientowany na stworzenie unikatowego produktu, usługi bądź innego konkretnego rezultatu”.

Zatem, jaki unikatowy produkt TY tworzysz? Jak zarządzasz swoim projektem „w celu osiągnięcia wyznaczonych celów głównych i pośrednich w skończonym czasie”?  Jaki wkład w TWÓJ projekt, będzie miał właśnie rozpoczynający się rok i jakie rezultaty chciałabyś/chciałbyś na tym etapie uzyskać?

 

Główne narzędzie lidera.

Każdy z nas jest liderem i przywódcą. Każdy kieruje swoim życiem, wielu kieruje rodziną, a niektórzy kierują firmą, czy organizacją. Nawiązuje do tego ciekawe refleksje, które znalazłem inspirującej książce „EVERGREEN” (polecam): „Kluczem w przywództwie nie jest to, jak liderzy radzą sobie z ludźmi, tylko jak radzą sobie ze sobą!. Oznacza to, że największy wpływ na innych (firmę, organizację, rodzinę), mamy nie przez znajomość i wykorzystanie technik wpływu i zarządzania, ale przez własną postawę. Przez to, jak sami rozwijamy się, zmieniamy, wzrastamy.

 

Jeżeli chcesz coś skutecznie naprawić – to najpierw napraw Siebie.

Dalej czytamy: „Zmiana w organizacji oczywiście wymaga liderów, którzy działają jak „enzymy” (zmieniające się wraz z tym, co zmieniają), a nie „katalizatory” (zmieniające innych, a nie siebie). Liderzy nie „naprawią” niczego, bez gotowości, zdecydowania, umiejętności i rezultatów w „naprawianiu” samych siebie.”

Jakie pytania warto zadać sobie samemu w związku z projektem JA, w kolejnym roku realizacji?

  • Co chcę osiągnąć w tym roku?
  • Do czego chcę się zobowiązać (przed sobą i przed innymi)?
  • Co chcę zmienić w sobie i w swoim działaniu i jaki to będzie miało wpływ na innych?
  • Jak zmierzyć dokonaną zmianę – po czym rozpoznam rezultat?
  • Jakie nowe działania, podejmę?
  • Jaki to jest krok na mojej drodze?

 

Być połączonym i nie być wchłoniętym.

Odpowiedzi na takie pytania, podnoszą świadomość tego, na jakim etapie jest projekt naszego życia? Do czego zmierzamy, jaki jest dystans do naszego celu, co najbardziej potrzebujemy zmienić i na jaką zmianę jesteśmy gotowi. Dzięki temu wzrasta nasza „jasność umysłu”, wewnętrzny spokój i zaufanie do siebie. Mamy świadomość naszego wyróżniania się (unikalności naszego projektu), przez co rośnie nasza zdolność  do „bycia połączonymi i nie bycia wchłoniętymi”.

 

Jeżeli zechcesz zadać sobie tego typu pytania oraz spojrzeć z jeszcze innej perspektywy, to przejrzyj zestaw pytań na Nowy Rok. To dobre pytania !  – na bazie publikacji  Davida Allena (tego od Gtting Things Done).

Znajdziesz je tutaj.

 

            Życzę dużo radości, pasji i satysfakcji z realizacji swojego projektu „JA” w Nowym Roku.

 

Andrzej Cieplak
coach ACC, trener, menadżer

Czy warto lubić osobę, z którą spędzisz całe życie?

Jeśli uważasz, że coś potrafisz

lub że czegoś nie potrafisz,

na pewno masz rację.

Henry Ford

Samochwała

Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
“Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
……………..
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,  …………………  „

 

Komu wolno dobrze o nas mówić?

 

Za moich młodych czasów (lata 60-70), ten wierszyk Brzechwy, był wyrazem powszechnej dezaprobaty dla chwalenia się. Wiersz kończy się słowami – negatywną oceną „A ja jestem – samochwała!”. Podkreślanie swoich zalet, pewność siebie i mówienie o sobie w superlatywach, nawet poparte faktami, było źle widziane. Wychowany w takim duchu, że nie wolno się chwalić, miałem poważne opory przed podkreślaniem, ale również dostrzeganiem swoich zalet i osiągnięć.

Często słyszane zwroty:

  • Samochwała w kącie stała
  • Każda pliszka, swój ogonek chwali
  • Dobrze mówić o nas mogą inni, ale nie my sami
  • i jeszcze jedno, co regularnie słyszą katolicy „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie …”

 

Czy kochanie samego siebie to paskudny egocentryzm?

 

Nastały jednak czasy, gdy świadomość własnych zalet i umiejętność ich eksponowania stała się cenna i zalecana. W związku z tym, mówi się wręcz o umiejętności kochania samego siebie, gdyż „nie możesz kochać innych nie kochając samego siebie”. Umiejętność nazywania i prezentowania swoich zalet to podstawa pisania CV, rozmów rekrutacyjnych czy castingu. Dlatego umiejętność racjonalnego „chwalenia się”, stała się istotną kompetencją. Stąd też, mówienie o sobie w pozytywach, przestało być paskudnym samochwalstwem i egocentryzmem.

 

Po co nam pewność siebie

“Wewnętrzna siła, odporność emocjonalna i pewność siebie – kompetencje przyszłości”.  To tytuł jednego z warsztatów rozwojowych na dużej konferencji (szczegóły tutaj).

Czego tam możesz się nauczyć?

  • metod radzenia sobie ze stresem
  • realnego wpływania na efektywność swoich działań
  • przywracania wewnętrznej równowagi
  • zarządzania swoją energią (naszym najcenniejszym zasobem)
  • sposobów na trenowanie i rozwijanie pewności siebie

 

Dla mnie brzmi to, jak odwrócenie podejścia „samochwała w kącie stała”.

 

Potrafię dokonać właściwego wyboru w każdej sytuacji!

 

Budowanie pewności siebie, które oznacza realną samoocenę swoich zalet, wad i przekonanie, że poradzimy sobie w każdej sytuacji. Poradzimy sobie nie przez brnięcie z uporem w tematy i rozwiązania, które nie są dla nas naturalne. Poradzimy sobie przez umiejętność unikania tego, co nam nie służy i znajdowania tego, do czego mamy naturalne predyspozycje.  A nawet więcej – przez kreowania środowiska, w którym wykorzystamy nasze osobiste cechy.

Zatem pewność siebie – traktowana, jako przekonanie o swojej indywidualności. Świadomość swoich cech, które w jednych sytuacjach mogą być silnymi, a w innych słabymi stronami. Umiejętność wybierania sytuacji i rozwiązań, które nam służą i unikania tych, które nie służą.  Wiara, że w każdej sytuacji potrafimy samodzielnie dokonywać właściwych wyborów i znajdować swoją drogę.

 

Budowla wsparta na ośmiu ważnych filarach

 

Aby zbudować pewność siebie potrzebujemy ośmiu filarów. Filary te, opisuje w swoim artykule Patrycja Załóg (pełny tekst) Są to:

  • samoświadomość
  • samoakceptacja
  • zadowolenie z siebie
  • wiara w siebie
  • poczucie własnej wartości
  • zaufanie do siebie
  • odpowiedzialność za własne życie
  • pozytywne nastawienie.

Drugi z powyższych filarów, to samoakceptacja, czyli niegdysiejsze, niesławne „chwalenie siebie” i lubienie się. W naszej, polskiej naturze częstsze jest ganienie siebie i narzekanie, niż podkreślanie swoich zalet. Ileż to my złego możemy o sobie powiedzieć. To wręcz nieprawdopodobne – chyba żaden z naszych wrogów, nie wskaże tyle naszych wad ile wskażemy my sami. Potrafimy wybaczać innym, znajdować usprawiedliwienia, rozumieć przyczyny, ale dla siebie nie mamy litości i wypominamy sobie różne cechy i czyny przez lata (czasem całe życie).

Warto się polubić i zaakceptować takim, jakim się jest. Warto się również pokochać, tak jak potrafimy kochać swoich najbliższych (może rodziców, partnera, dzieci, wnuki) – pokochać bezwarunkowo, po prostu za sam fakt istnienia.

 

Właściwie to nie mamy żadnych wad!

 

Wszystko złe, co mówimy, a głównie myślimy o sobie ma też swoje zalety. Jeżeli zarzucasz sobie, że jesteś np. (tak jak ja) małomównym introwertykiem/introwertyczką to popatrz ile w tym dobrego.

Dla Ciebie:

  1. możesz lepiej słuchać ludzi – podstawa komunikacji to słuchanie, a nie mówienie
  2. zanim coś powiesz, to zdążysz przemyśleć i rzadziej palniesz coś bez sensu
  3. łatwiej ci się skoncentrować na pracy (mniej gadasz przez telefon, spotykasz się, dyskutujesz)
  4. pewnie lepiej niż innym idą ci inne środki wyrazu jak pisanie, rysowanie, a może ruch/sport
  5. masz większe predyspozycje do pracy indywidualnej wymagającej samotności, wytrwałości, samo-motywacji (wielu wybitnych ludzi miało takie cechy – pisarze, artyści, podróżnicy, sportowcy). Może dzięki temu napiszesz książkę (tak jak ja)?

Dużo dobrego z Twojej „mrukliwości” i ostrożności w kontaktach wynoszą też inni:

  1. dajesz innym ludziom dużo przestrzeni do wypowiadania się (niektórzy to uwielbiają)
  2. nie przeszkadzasz i nie rozpraszasz swoim gadaniem
  3. twoje rzadziej wypowiadane opinie są traktowane, jako cenniejsze i warte wysłuchania
  4. nie wzbudzasz częstych konfliktów przez nieprzemyślane słowa
  5. przyjaźń z Tobą ma większa wartość, bo rzadziej występuje

Wynika z tego, że to nie jest wada! To właściwie jest zaleta!

 

Warto kochać/lubić osobę, z którą się spędza całe życie

 

Podobny zabieg możesz zrobić z każdą swoją „niechcianą” cechą. Chuda czy gruba, łysy czy kudłaty, wysoka czy niska, piegowata, gaduła, milczek, stary, z garbatym nosem – co sobie wymyślisz. Wszystko można potraktować, jako wadę i zaletę. Ale ponieważ to jesteś TY – kochaj się taką/takim, jakim jesteś, bo będziesz ze sobą przez całe życie.

A zatem, wróćmy do początkowego wiersza

Lubię się gdyż

Zdolna jestem niesłychanie,

Piękne mam dzisiaj ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,

akceptuję w sobie wszystko

dobrze, że zawsze jestem tak blisko

 

Reasumując – akceptujmy się, lubmy i kochajmy się sami oraz zarażajmy tym lubieniem się innych. Pomogą Wam w tym ćwiczenie na końcu tekstu. Ćwiczenie, które robię sobie sam, aby potem polubić bardziej kolejny, niedoceniony kawałek siebie.

 

Pięknego lata wszystkim wspaniałym osobom, jakimi są moi czytelnicy 🙂

życzy fajny facet

Andrzej Cieplak 🙂

 

mentor, trener,  coach zespołowy, autor książek

certyfikowany coach ACC ICF,

coach pewności siebie

coach Warszawa, coach Lublin

 

 

Ćwiczenie 1 (źródło):

Buduj pewność siebie:

1.      Wypisz 2-3 swoje cechy, zachowania lub emocje, które trudno Ci zaakceptować.

2.      Podziel kartkę na 2 części.

3.      Wypisz w pierwszej części 5 odpowiedzi na pytanie: „Co dobrego przynosi mi ta cecha”.

4.      W drugiej części wypisz 5 odpowiedzi na pytanie:  „Co dobrego przynosi ta cecha innym ludziom?”.

5.      Przeczytaj rezultat. Zastanów się nad tym kolejnym kawałkiem swojej niezwykłości. Uśmiechnij się ciepło do Siebie 🙂 🙂 🙂

Ćwiczenie 2:

Zadbaj o sprawność swojego systemu (ciało+emocje+umysł+duchowość).
Weź udział we spływie kajakowym: „Kajakowa PODRÓŻ BOHATERA po pięknej rzece Słupii”

„Kajakowa PODRÓŻ BOHATERA po pięknej rzece Słupii”. Jest to kajakowy warsztat, który daje  możliwość rozwoju na wszystkich płaszczyznach energrtycznych:

  1. fizycznej – zdrowsze i sprawniejsze ciało
  2. emocjonalnej – pozytywne emocje, inspirujące relacje, więcej radości, większa pewność siebie
  3. mentalnej – większa sprawność dotlenionego umysłu i trening przez nowe doświadczenia
  4. duchowej – kontakt z pięknem natury, odnajdowanie głębszego znaczenia naszych działań i tego co nas wspiera, a co ogranicza, poczucie sensu życia

Ten wyjątkowy, wzmacniający energię warsztat odbędzie się 15 sierpnia 2019.  START w miejscowości Soszyca, o godz. 9:30.
Pozostałe szczegóły i zapisy:  tutaj

10 lat przed telewizorem w oczekiwaniu na 1000 obiadów

Co zrobisz, jak wygrasz 6 miliardów (6.000 milionów) złotych w loterii MEGA MILLIONS?

Jak to, co zrobię? Jest tyle marzeń do spełnienia, a ludzie przecież wygrywają, to i ja mogę!

Słyszymy przecież ciągle o zwycięzcach w telewizji, radiu, internecie. Widzimy rozreklamowane miejsce gdzie to nastąpiło i wywiady ze sprzedawcami, którzy podali im ten SZCZĘŚLIWY los (zwycięscy wolą być anonimowi).

 

We wtorek 23 października, w loterii MEGA MILLIONS w USA padła taka właśnie wygrana! Kupon został sprzedany w sklepie w Karolinie Południowej. Zanim to nastąpiło, miliony amerykanów ruszyło do punktów loterii, aby kupić los za 2 dolary. Los do szczęśliwego życia!

Takie wydanie 2 dolarów (przyjmijmy, że u nas było by to ok. 10 zł), jest podobne do spuszczenia banknotów w sedesie. Jest to kolejny dowód na to, że nami, ludźmi rządzą głównie emocje, a rozum idzie wtedy w odstawkę.

 

Poczekaj 10 lat przed telewizorem, aby przez kilka sekund zobaczyć twarz zwycięscy!

Popatrzmy na fakty.

Można założyć, że losy kupiło ponad 100 mln amerykanów, a faktycznie wygrała 1 osoba. Wyobraź sobie, że każdego z grających, a w tym 999.999 przegranych pokazywano by w telewizji przez 3 sek., tak żeby mógł powiedzieć „zagrałem i przegrałem”. Takie 3-sekundowe prezentacje wszystkich uczestników trwały by 10 lat! 10 lat non stop, bez przerwy na sen, jedzenie i toaletę. Prze te 10 lat na jedyne 3 sekundy, pojawiłaby się 1 uśmiechnięta twarz, z komunikatem „ZAGRAŁEM i WYGRAŁEM”. Czy gdybyś oglądał(a) tą plejadę twarzy na ekranie, to twoja skłonność do wydania 2 dolarów (czy 10 złotych) była by nadal tak samo wysoka?

Wszystko to wynika z prostej informacji, która można znaleźć bez trudu – szansa wygranej w tej loterii to 1 do 302,5 miliona. Tylko, że te liczby, trudno jest sobie wyobrazić i przez to nie wzbudzają takich emocji. Tymczasem emocje wygranej, podkręcane są przez media, gdzie króluje wizja sukcesu i sylwetka szczęśliwca – jednego na 999 999 przegranych.

 

Dlaczego podejmujemy błędne decyzje?

Pod takim tytułem można znaleźć bardzo interesujące wystąpienie Dana Gilberta na TED (Why we make bad decisions | Dan Gilbert). Uzasadnia on tam, na wielu przykładach, że jeżeli chcemy osiągnąć określonym działaniem jakiś wymierny cel, to podstawą właściwej decyzji powinny być dwa parametry:

1.     prawdopodobieństwo, z jakim nasze działanie przyniesie oczekiwany sukces

2.     wymierna wartość tego sukcesu

Mnożąc pierwsze przez drugie, uzyskujemy tzw. wartość oczekiwaną naszego działania, czyli: jaki wynik najczęściej uzyskamy w praktyce.  Jeżeli koszty naszego działania przewyższają tą oczekiwaną wartość, to działanie jest nieopłacalne.

Tymczasem, my,  w swoim życiu, najczęściej nie potrafimy, nawet w przybliżeniu ocenić ani jednego ani drugiego – ani szansy, ani wartości.

 

Jeżeli chcesz uśmiechu losu, to idąc chodnikiem, uważnie szukaj portfela pełnego pieniędzy.

W opisanej loterii, prawdopodobieństwo wygrania wynosi  0,00003%! To znaczy, że dużo częściej, zdarzy się nam znaleźć zgubiony, wypchany pieniędzmi portfel. Dlaczego jednak nie widać tłumów szukających portfeli? Powód – gdyż taka historia nie jest powszechnie promowana, a emocje nie są podkręcane przez zakłady gier losowych, telewizję, radio i inne media.

 

Czy jeżeli jesteś głodna(y), to chciałbyś dostać 1000 obiadów?

Większość z nas powie – bzdura! Po co mi 1000 obiadów. Ile ja mogę zjeść 1-2, no może też kilka do lodówki, ale pewnie i tak się zmarnują. Nie potrzebujemy więcej, niż tyle ile jesteśmy w stanie spożytkować.

Co w takim razie, ludzie chcą zrobić z kwotą 6 miliardów złotych (6.000 milionów)?

Policzmy ile kosztuje to, czego większość ludzi chce.

Przykładowo: można mieć 10 domów po milionie, 5 samochodów po 200.000 zł każdy, 25.000 zł  miesięcznie na wydatki przez następne 40 lat i przez te same 40 lat 60.000 zł  rocznie na podróże (za to można, co roku objechać świat dookoła).  Podobają ci się takie możliwości przez kolejne 40 lat?

To wszystko razem kosztowało by ok. 25 milionów.

No, więc, po co Ci 6.000 milionów?  Przecież to 240 razy więcej!  Potrzebujesz 240 obiadów jak jesteś głodna(y)?

 

Pershing, który spadnie na twój ogródek !

Wiele lat temu, w czasie zimnej wojny, media bębniły o super rakiecie amerykańskiej, o nazwie Pershing.  Dosyć popularny był wtedy humor: dwie sąsiadki w małej mieścinie, stoją przy ogrodzeniach i rozmawiają.

Sąsiadka 1: …a słyszeliście kumo, jak mówili w telewizji, że taki Pershing, to on kosztuje milion dolarów?

SĄSIADKA 2: … oj słyszałam kochana, słyszałam. Ja już od tygodnia się modlę, żeby taki jeden, na mój ogródek spadł.

 

To trochę podobnie jak z tą wygrana 6 miliardów.  Słyszała(e)m , ludzie mówią, media mówią, telewizja pokazuje, że to fajne, no to chcę mieć.

Tymczasem (bazując na kalkulacjach podanych powyżej, czy wygrana wynosi 25 milionów, czy 100 mln, czy 200 mln, czy 600 mln, to jej praktyczna, możliwa do spożytkowania wartość jest taka sama.

Dlaczego więc na hasło 6000 milionów walą nieprzebrane tłumy?

EMOCJE, EMOCJE, EMOCJE

Metafora Pershinga, pasuje tu również z innego względu. Można znaleźć setki opartych na faktach historii, o tym, jak wygrane, wielkie pieniądze zniszczyły ludziom życie. Często, zatem, bywa tak, że ta wygrana jest jak Pershing spadający do ogródka własnego życia.

 

Nie „JAK”, nie „ILE” tylko „DLACZEGO”?

Jak więc działać i podejmować rozsądne decyzje.

  1. nie daj się zmanipulować i nakręcić emocjonalnie przez otoczenie, telewizję, media
  2. oszacuj na chłodno, prawdopodobieństwo uzyskania pożądanego wyniku Twojego działania
  3. oceń realną wartość, jaką ma przynieść działanie zakończone sukcesem

W przypadku, gdy rozważamy  potrzeby finansowe, skuteczne jest zadanie sobie 4 pytań. Nie zaczynaj od „JAK”, ani „ILE”, dopóki szczegółowo, nie powiesz sobie „DLACZEGO?”

  1. ile chcę uzyskać?
  2. dlaczego tego chcę / po co mi te pieniądze? – konkretna, szczegółowa lista wraz z cenami
  3. ile zatem chcę uzyskać? – ponownie to samo pytanie, ale już z listą potrzeb
  4. jakie działania mogę podjąć?

Polecam – zrób sobie takie ćwiczenie:

  • Czy chciałabym/chciałbym takiej wygranej?
  • jeżeli odpowiedź brzmi tak to: Co zrobiłabym/zrobiłbym z wygraną 6 miliardów złotych? – odpowiedz na 4 pytania.

 

Pozdrawiam ciepło 🙂

Andrzej Cieplak

mentor, trener,  coach zespołowy,

certyfikowany coach ACC ICF,

autor książek

 

Więcej na temat tego jak emocje wypierają zdrowe myślenie i co z tym zrobić, znajdziesz w książce :

” W drodze do szczęścia i satysfakcji – 58 wspierających myśli i przekonań.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Książkę można zakupić tutaj: https://andrzej.cieplak.com/ksiazki/