fbpx

Kategorie: pewność siebie

Poznaj swojego, przyczajonego i świetnie zamaskowanego wroga!

„Musimy złapać zmianę za rękę albo
niechybnie zmiana złapie nas za gardło’
Winston Churchill

Czy znasz jednego ze swoich najgorszych, zamaskowanych wrogów?

To szkodliwy sabotażysta, który zabiera Ci dużo radość życia!
Myślę, że chciałabyś/chciałbyś wiedzieć kto, to taki. Wskażę Ci go, zaraz po tym jak opowiem pewną, prawdziwą historię.

Życiowe wyzwanie w klubie 50+

W dosyć znaczącym momencie swojego życie, gdy nie pytając mnie o zgodę, życie zapisało mnie do klubu 50+, przyszedł moment zmiany zawodu.
Z pozycji menedżera w biznesie (ponad 20 lat), szukałem nowej drogi. 
Od dawna pociągała mnie edukacja, gdyż dobrze (poza strona materialną) wspominałem swój 1-szy zawód nauczyciela. „TAK, ten Pan ma duży potencjał” – dostrzegły to również osoby rekrutujące z pierwszego miejsca na liście do unijnego, wypasionego kursu „Trener biznesu”. W ten sposób rozpoczęła się moja kariera trenera biznesu, która dosyć szybko przyniosła zafascynowanie coachingiem, a potem mentoringiem.

Wydawało by się, że sukces na nowej drodze jest w zasięgu ręki, gdyby nie to, że ta droga miała szybko zacząć zarabiać na życie. To zarabianie, jakoś nie chciało stać się faktem.  Całe szczęście, że mój budżet wspomagał równolegle inny biznes – związany z ubezpieczeniami. Miłości i pasji w tym jednak nie było.

Nieodwzajemniona miłość przez kilka lat – zapewne wiesz jak TO BOLI !!

Sytuacja w działalności szkoleniowo-coachingowej przypominała przeżycia w nieszczęśliwej miłości. Wiele starań, szkoleń, spotkań w klubach zainteresowań – w różnych częściach Polski. Wiele wyrazów atencji i fascynacji dla mojej lubej, a po drugiej stronie nieczuły chłód. Obojętność wyrażająca się w mizerną liczbą klientów i smętnymi przychodami.
Po kilku latach, ta nieodwzajemnione uczucie, doprowadziło mnie do stanu frustracji  i desperacji. Stan był na tyle trudny do samodzielnego opanowania, że przez pewien czas, musiałem wspomagać się  lekami antydepresyjnymi.

Jak długo kropla musi upadać na skałę, aby ją wydrążyć?

Słyszałaś(eś) zapewne, że „Kropla drąży skałę nie siłą, lecz ciągłym padaniem”.  Pytanie jak długo musi drążyć? W moim przypadku sprawdziła się zasada 10.000 godzin. Tyle godzin pracy potrzeba (według niektórych autorów), aby odnieść sukces w zawodzie, który oparty jest na osobistej marce.  10.000 godzin intensywnej pracy, czyli około 5-6 lat.
Przyszedł wreszcie ten czas, gdy coś się przełamało – zimny, nieczuły kamień skruszał. Coraz liczniejsze grono klientów, referencje, ciepłe polecenia, dziesiątki artykułów, 2 napisane książki – to zaczęło procentować.

UFF – dałem radę!! Mogłem odstawić wspomagacze – te farmaceutyczne i te złożone z ciągłego zabiegania o wsparcie przyjaciół, znajomych, mentorów.
Po tych latach wysiłków, wytężonej pracy, balansowania na granicy zwątpienia – znalazłem się w miejscu w którym chciałam być. Jestem mentorem, trenerem, coachem – wykonuję zawód który mnie pasjonuje i daje środki do życia.
Przyjaciele, znajomi, mentorzy wspierają mnie nadal – teraz nie w walce o przetrwanie, ale w dalszym rozwoju.

Zaraza naszych czasów – największy problem większości ludzi

Wracając do sabotażysty, który zabiera Ci większość radości życia! UWAŻAJ!!

„Twoim największym problemem jest to, że wydaje ci się, że możesz ich nie mieć” – Tony Robbins

„Mam takie wrażenie, że to desperackie pragnienie komfortu jest największą zarazą naszych czasów. Święcie wierzymy, że jeśli będziemy bogaci, ważni albo wpływowi, wykręcimy się jakoś od tego dyskomfortu. A to nieprawda: dyskomfort jest częścią ludzkiego doświadczenia…” – Brene Brown

Problemy, wyzwania, dyskomfort są takim samym elementem życia jak oddychanie. Jak go nie ma – to znaczy że nie żyjesz – Andrzej Cieplak

Ciągle wmawia się Tobie (mnie , innym), że kiedyś, jak osiągniesz pieniądze/stanowisko /sukcesy/emeryturę/ustosunkowanych znajomych/…  – to nie będzie problemów i będziesz mieć  spokojne, komfortowe życie.   KŁAMSTWO – bo wtedy Ciebie też, już nie będzie.

Pogoń za KOMFORTEM niszczy powoli, jak systematycznie dozowana trucizna

Powszechnie znane efekty zachowań związanych z dostarczaniem sobie komfortu:

  • Długotrwały relaks na fotelu przed telewizorem – systematycznie niszczy kręgosłup, oczy, relacje…
  • Nastawienie na gotowe rozwiązania zamiast wysiłku własnego myślenia (oferuje to większość mediów)  – powoduje brak własnego zdania, nie radzenie sobie z decyzjami w nowych sytuacjach
  • Unikanie zranienia związanego z głębokimi relacjami z ludźmi (w każdych relacjach takie rany się pojawiają) – izolacja, samotność, utrata sensu …
  • Łatwe i szybkie pożywienie  (błyskawiczne dania, fast foody, gotowce) – brak energii, choroby, złe samopoczucie   

  • bezproblemowe, wygodne, jednorazowe opakowania – niszczenie środowiska, przyrody, a w następstwie zdrowia
  • Wygodna przemieszczanie się autem nawet do pobliskiego sklepu  – utrata sprawności ciała, niedołężność, choroby,…
  • Bez wysiłkowa dbałość o zdrowie, czyli zamiast ruchu i potu mamy tabletki na wszystko – brak kondycji, niewydolność krążenia, choroby serca, płuc, wrzody żołądka, nowotwory
Możesz wstrzymać oddech, ale czy możesz się go pozbyć?

Życie to zmiana. Zmiana przynosi dyskomfort. Dyskomfort, trochę bólu, przekraczanie ograniczeń , towarzyszy każdemu rozwojowi – ciała, psychiki, umysłu, duszy (jeśli też wierzysz, że istnieje coś ponad).
Brak rozwoju to powolne umieranie, kurczenie się, cofanie, poczucie walki i nieradzenia sobie ze zmieniającym światem, izolowanie się od ludzi, niezrozumienie, zwątpienie.
 
Komfort (brak problemów) występuje tylko jako stan przejściowy pomiędzy jedną, a drugą zmianą. To tak, jak odpoczynek w długim marszu/ biegu/ pracy.  Jest jak wstrzymanie oddechu – na chwile możesz to zrobić, ale nie wierz, że możesz na długo.

Odwaga, wytrwałość, pokora – o te wartości modle się i staram się codziennie. Niech będą one obecne również u Ciebie 

Wybierz zmianę i zaakceptuj stałe towarzystwo problemów – to oznaki życia.

  • Stres to stały element rzeczywistości  – naucz się działać z nim i  pomimo niego.
  • Podejmuj własne decyzje, często wbrew temu co mówią inni – to Twoje życie i Ty decydujesz co z nim zrobisz
  • Traktuj dyskomfort, trochę bólu, niewygodę, jako synonim życia – jak oddychanie. Jeśli jest, to znaczy, że żyjesz.
  • Nie wierz, że może być życie bez problemów. To tak jakbyś chciała/chciał wykąpać się w morzu, ale przypadkiem nie zmoczyć.

Cieszmy się razem naszymi codziennymi wyzwaniami – jak oddychaniem!

Andrzej Cieplak

#PewnośćSiebie
#PoczucieWłasnejWartości
#MentorPewnościSiebie

“Droga do pewności siebie” – premiera książki, listopad 2020r.

“Droga do pewności siebie”

Wydawnictwo: Słowa i Myśli / Wydanie I Lublin 2020

Premiera: 24 listopad 2020

Ilość stron: 344

Cena: 49 zł.

Recenzje:
Ta książka zapełnia lukę w inspiracji dla dojrzałych ” praktyków życia”

Ta książka zapełnia lukę w inspiracji dla dojrzałych ” praktyków życia”, którzy nie sięgną po krzykliwe poradniki ani naukowe tomy. To doskonały przewodnik po dobrym życiu i inspiracja dla tych, którzy w dojrzałym wieku zaczynają się oglądać do tylu i zastanawiać, czy jeszcze mogą coś zmienić. Andrzej namawia, rozbawia, pokazuje, uczy i motywuje, korzystając z niezwykle ciepłych i mądrych historii swojego życia. Łączy to z wiedzą z dobrych źródeł o solidnych podstawach naukowych. Lektura, która daje do myślenia, a do tego dużo radości.

Poprzednią książkę Andrzeja kupiłam synowi, tę podaruję Tacie.

Anna Pyrek

MCC Executive Coach, Mentor

Kingmakers Polska

Droga do pewności siebie to przyjemna lektura, pobudzająca do refleksji nad życiem i sobą samym.

W swojej książce Andrzej Cieplak przedstawia drogę do pełniejszego, bardziej świadomego życia.

Opiera się na przykładach z własnego życia, które ukazują testowanie poszczególnych wyzwań w jego osobistej historii. Dodatkowo powołuje się na badania lub inspirujące wypowiedzi znanych osób i naukowców, dzięki czemu uwiarygadnia przedstawiane wnioski z własnych doświadczeń.

Droga do pewności siebie to przyjemna lektura, pobudzająca do refleksji nad życiem i sobą samym. To zaproszenie do zadbania o siebie w wielowymiarowy sposób, tak by kiedyś mieć poczucie spełnienia, bo nigdy nie jest za późno, by coś zmienić.

dr Małgorzata Torój, psycholog biznesu

coach PCC, trener

Colibri Coaching & Training 

Dzięki Andrzejowym obserwacjom oraz osobistym refleksjom, droga do własnej pewności siebie  stanie się prostsza.  

Po co kolejna książka o pewności siebie? Przecież jak się posłucha ludzi dookoła, to ma się wrażenie, że im jej nie brakuje. Wiedzą wszystko i mają zdanie na każdy temat. Dlaczego warto po nią sięgnąć?

Andrzej to człowiek kompletny, który potrafi z wielką wnikliwością ubrać w słowa to co widzi, czuje i doświadcza. W książce przeczytasz o wydarzeniach, które przytrafiły się autorowi, z początku niepozornych, ale z czasem, jak się okazywało, pozostawiających swoje piętno.

Największą wartością, którą wg. mnie znajdziesz czytelniku w tej książce są zdania klucze, które na tle przytoczonych prostych, historii trafiają w punkt i dotykają sedna. Skłaniają do przemyśleń, inspirują, jednocześnie wywołują refleksję nad samym sobą i tym co jest najważniejsze w życiu. Bo choć mamy opinię w sprawie i chętnie się nią dzielimy, nie zawsze mamy pewność. Prawda? Dzięki Andrzejowym obserwacjom oraz osobistym refleksjom, które wywołują jego zdania klucze, droga do własnej pewności siebie  stanie się prostsza.  

Dawid Wawrzyniak

Executive Coach & Mentor, 

Center for Creative Leadership

Autor pokazuje nam, co jest w życiu ważne , trwałe i o co warto zabiegać.

Książka „Droga do pewności siebie” to autorefleksja  Andrzeja Cieplaka nad własną misją życiową, tożsamością i wartościami,  odkrytymi w doświadczeniach życiowych i zawodowych. 

Autor docenia mentoring jako skuteczne  narzędzie  wspierania  drugiego człowieka,  a jednocześnie jako sposób zmieniania ludzi i świata na lepsze. Wyzwalanie potencjału własnego i innych, jest główną przesłanką działań zawodowych Andrzeja. Z pozycji doświadczonego mentora , a nawet mentora mentorów,  pokazuje nam, co jest w życiu ważne , trwałe i o co warto zabiegać. Zapraszam do wnikliwego czytania, refleksji oraz praktykowania poprzez  zastosowanie konkretnych  narzędzi i wskazówek, które autor zamieszcza w  książce.

Agnieszka Gąsior – Mazur

Prezes Lubelskiego Klubu Biznesu

 

 

 

Sport, czyli najlepsza tabletka na zdrowie – zażywaj regularnie

Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek, ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu

Wojciech Oczko (XVI w.), dr medycyny i filozofii, nadworny lekarz królów polskich

.

To nie mikroorganizmy żyją w nas – jest dokładnie odwrotnie!

  To nie mikroorganizmy żyją w nas – to my żyjemy w oceanie mikroorganizmów! Ok. 90% ilości naszych komórek to mikroorganizmy, komórki naszego ciała to ok. 10%! Próba ucieczki od nich to jak próba nie zamoczenia się podczas kąpieli w oceanie.

  Jakie zatem jest rozwiązanie – dbajmy o odporność, zdrowie i siłę swojego ciała. Wtedy mikroorganizmy będą naszymi przyjaciółmi, a nie wrogami.


Slajd z konferencji Power Planet:
Człowiek-Środowisko-Biznes (Lubelski Klub Biznesu 2020)

Ten newsletter, to moja historia o tym jak ja to robię od 30 lat.

.

Na kilka tysięcy razy, tylko 3 razy żałowałem, że to zrobiłem.

  Nawyk zażywanie ruchu i wysiłku fizycznego, uważam za jeden z najważniejszych nawyków jaki wyrobiłem sobie w życiu. Świadomość sprawnego ciała, daje mi dobre samopoczucie, które daje przenosi się na wszystkie obszary – pozytywne emocje, radość, satysfakcję, pokonywanie spadku motywacji, poczucie sprawstwa w życiu, sprawniej funkcjonujący umysł.

            Wielokrotnie miałem powstrzymujące myśli i odciągającą emocję przed kolejnym treningiem – rannym bieganiem, wejściem do chłodnej wody w basenie w zimowe dni, wyjściem na rower w niepewną pogodę.  Pojawiała się myśl, żeby jednak zostać w domowym ciepełku, wyciągnąć się na kanapie i może coś smacznego przekąsić.  Jednak na kilka tysięcy odbytych treningów (30 lat  x 52 tygodnie x  3 treningi (średnio) daje ok. 4.500), pamiętam tylko 3 razy, kiedy żałowałem, że nie zostałem w domu. We wszystkich  tych przypadkach, stwierdziłem, że mój, większy niż zwykle opór, wynikał z rozwijającej się właśnie choroby – grypy, infekcji. Te 3 razy nie są w stanie przyćmić tych pozostałych 4497 razy i przekonania, że warto było i jest pokonać słabość.

.

Sport zaczął się od pierwszego zakochania

  Od zawsze regularnie uprawiam sport.  Oj – coś tu przesadziłem. Chciałbym żeby było tak, że „od zawsze”. Pierwszym etapem była jednak podstawówka, gdzie byłem pulchnym grubasem. Przeżycia szkolonego grubasa, a w tym odmieniające, pierwsze młodzieńcze zakochanie opisuję w swojej nowej książce, w rozdziale „Uwaga to pierwsza miłość!”.

  To właśnie ta pierwsza miłość, zmobilizowała mnie też, abym zmienił swój wygląd i wtedy zacząłem uprawiać sport. Nie było to zbyt trudne, bo mój starszy brat Krzysztof był sportowa gwiazdą szkoły i od wczesnych lat trenował lekkoatletykę w lubelskim klubie START. Dzięki niemu również ja podjąłem regularne treningi. Treningi to może za dużo powiedziane. Stałem się w grupie sportowej, sympatycznie traktowanym, młodszym „misiem”, którego zadaniem była praca nad sobą, bez oczekiwania rezultatów. W pełni tolerowano to, że ciągnąłem się z tyłu stawki i trzeba było dawać mi łatwiejsze zadania, abym mógł im sprostać.

.

Jak misio został sportowcem?

  Jednak z czasem, „misio” wyrabiał się coraz lepiej i wytrzymywał tempo. Poza lekkoatletyką, pasją grupy sportowej, była koszykówka. Trudno było, aby było inaczej, gdyż START Lublin, wchodził wtedy, na długie lata do krajowej, koszykarskiej czołówki. Tak też, ja „misio”, zostałem „zainfekowany” koszykarską pasją.  W rezultacie, po 2 latach terminowania u lekkoatletów, zamieniłem sekcję lekkiej atletyki na sekcję koszykówki. Sekcja koszykówki w klubie START LUBLIN – to brzmiało dla mnie, wtedy naprawdę dumnie.

  Efektem tych treningów, było to, do czego dążyłem – niezła sylwetka i dołączenie do grupy szkolonych sportowców. Przypadł mi w udziale zaszczyt reprezentowania szkoły w piłce nożnej, siatkówce i koszykówce. To już było coś! – Chociaż do legendarnych wyczynów i rekordów szkoły, posiadanych przez mojego brata nigdy nie dorosłem.

.

Lider turnieju koszykówki

  Bakcyl koszykówki została ze mną na dłużej. Przez całe liceum, byłem gwiazdą drużyny klasowej i ważnym członkiem reprezentacji szkoły w międzyszkolnych rozgrywkach. Jednak największym powodem do dumy, był dyplom dla „najlepszego zawodnika, wydziałowego turnieju koszykówki” uzyskany w czasie studiów na UMCS.


Odnaleziony dyplom z 1980 rok, wisi teraz dumnie na ścianie w moim pokoju-biurze.

.

Kolejny rekord, z którego tym razem, dumny nie jestem

Niestety później, pod koniec studiów, gdy zostałem mężem i ojcem na sport zabrakło czasu.

Podobnie było w pierwszych latach pracy, gdy zaniedbałem sport. Na efekty nie trzeba było długo czekać – padł mój życiowy rekord wagi – ważyłem 100 kg. To rekord, z którego jednak dumny nie jestem.

            Na szczęście dla mnie, miałem dużo znajomych sportowców, no i brata, którego miłość do sportu nigdy nie wygasła. Dzięki temu padła inicjatywa spotykania się na treningach sportowych, gdzie głownie graliśmy w kosza, a potem jeszcze przechodziliśmy na godzinę do basenu.

.

Znajdź sobie formę ruchu, która będzie Ci sprawiać przyjemność!

  Powyższa rada, dotarła do mnie już później. W okresie, gdy z powodu pracy i obowiązków rodzinnych, na sport trzeba było umieć, wygospodarować sobie czas i energię. Szukałem, zatem różnych form. Przez pewien czas testowałem nawet Tai Chi, ale tym, co mnie przyciągnęło na dłużej był tenis. Sprawiał mi przyjemność, chociaż wielkiego talentu w sobie nie odkryłem. Jak podsumował z przekąsem, jeden z moich instruktorów – „nie przejmuj się Andrzej, najtrudniejsze jest pierwsze 30 lat”.  Niestety tenis, oprócz przyjemności ruchowej i atrakcyjnej otoczki (korty w lecie, wśród zieleni, to bardzo atrakcyjne miejsce na reset), tenis serwował mi coraz to jakieś kontuzje. Nabawiłam się słynnego „łokcia tenisisty”, nadwerężyłem Achillesa, naciągnąłem boleśnie dwugłowego, a również czworogłowego. Tego było dla mnie za dużo i za często. 

.

Sport pamięta o numerze PESEL, sportowiec nie zawsze!

  Odkryciem wieku dojrzałego (40+, 50+), było dostrzeżenie, że ambicja i adrenalina rywalizacji, nie bierze pod uwagę numeru PESEL.  Walcząc o piłkę pod koszem, czy pod tenisową siatką, w wieku 40 lat, zachowywałem się tak jak bym miał 20. To znaczy, wydawało mi się, że tak ciągle mogę. To „wydawało mi się”, czasem kończyło się poważna kontuzją. Kiedyś, z sali, na której graliśmy w koszykówkę, wyniesiono mnie ze skręcona stopą, tak samo jak w czasach liceum. Tylko, że w liceum, gdy miałem lat 18, to nie było to samo, bolało mniej i goiło się krócej niż po 40-tce.

  Refleksja była taka, że z wiekiem, lepiej jest zmniejszać wyzwania i nie rozniecać nadmiernie swojej wyobraźni!  Ten wniosek dał mi przyzwolenie, żeby zmieniać formy i natężenia sportowych wyzwań, bez nadmiernego poczucia winy i dyskomfortu.

.

Czy jogging jest głupi czy zdrowy?

  Takie pytanie zadała jedna z moich znajomych w dyskusji o sporcie. Odpowiedź brzmiała „i zdrowy i głupi” i z tą opinią na tamten moment w pełni się zgadzałem.

  Czasem zdarzało mi się, zobaczyć przez okno, o 6 rano, jak mój brat wybiera się do lasu „pobiegać”. Nie mogłem się temu nadziwić, bo ja o tej porze najchętniej przekręcałem się na drugi bok i nikt, nie wypędziłby mnie do lasu. Dziwiłem się, do momentu aż spróbowałem. Przyczyna była prosta – nadmiar tłuszczu i stresu. Jedno i drugie warto by gdzieś zostawić – las okazał się świetnym miejscem do tego. Spróbowałem i tak mi zostało – na prawie 20 lat.

  Bieganie jest głupie – bo proste, można wręcz powiedzieć, że prostackie. Nie wymaga specjalnych technik, ani sprzętów, ani sali ani umawiania się z partnerem czy drużyną. Po prostu bierzesz buty, spodenki, T-shirt, wyjeżdżasz do pobliskiego lasu (ode mnie 10 min. drogi) i biegniesz.

Bieganie jest zdrowe bo:

– porcja ruchu z rana, rozgrzewa i ustawia twój organizm na cały dzień (endorfiny robią swoje)

– bieganie przestawia działanie całego twojego systemu – ciało, emocje, umysł.

– bieganie po lesie, daje bliski kontakt z całym rocznym cyklem przyrody (dotykasz z bliska wiosny, lata, jesieni, zimy), czujesz, że jesteś integralną częścią tego świata 

– kontakt z przyrodą to również doznanie duchowe (słońce, drzewa, krzewy, ptaki, czasem zwierzęta).

– po godzinie poświęconej na poranny jogging (łącznie z przejazdem), wszystkie problemy były mniejsze, pomysły świeższe, a wyzwania łatwiejsze.

– regularny, umiarkowany w formie ruch, sprzyja regularności i wytrwałości w innych wyzwaniach życia

– bieganie to jeden z najtańszych sportów – jeżeli nie podkręcasz swoich wymagań, to buty, dres i w drogę

– poranny ruch, to najlepsza (i najtańsza) tabletka wzmacniająca, jaką udało mi się znaleźć w moim życiu

.

Wygląda na to, że Pana mechanizm ruchu, wykazuje znaczny stopień zużycia

  Tak mniej więcej wyglądał komunikat lekarza po badaniach, które zrobiłem dobiegając (znowu to bieganie) do sześćdziesiątki. Przyczyną były pojawiające się bóle promieniujące biodra. Po tej diagnozie – rada, aby odstawić bieganie i zamienić je na coś mniej eksploatującego moje stawy biodrowe. Widać swoje wybiegałem.  

W rezultacie przeniosłem swoja aktywność na:

  • rower – cóż za wspaniałe wycieczki, głownie latem – zasięg nawet do 30 km, co było nie do pomyślenia w bieganiu
  • basen – dosyć regularne 40 baseników (1 km), daje powera i ogólne poczucie „czystości” i świeżości
  • joga – to nowe i piękne odkrycie wieku dojrzałego, o którym poniżej

.

Jak odmłodzić się o min. 5 lat w ciągu 2 godzin?

Chcesz w ciągu 2 godzin spowodować, że poczujesz się 5 lat (a może 8) młodsza/młodszy – idź na jogę!

  Jest powiedzenie, że jeżeli życie zamyka przed tobą jakieś drzwi (czasem z hukiem i boleśnie), to rozejrzyj się dookoła, ba na pewno, jakieś inne się właśnie otwierają. Odstawienie biegania, sprowokowało mnie do otworzenia drzwi sali z jogą. Tu legły w gruzach kolejne, moje dotychczasowa przekonania! Można nie spocić się bardzo, nie zajmować więcej niż kilka metrów kwadratowych przestrzeni, nie potrzebować wyrafinowanych sprzętów, nie mieć naprzeciwko rywala i jednocześnie, zmęczyć się, odstresować i poczuć tą lekkość w ciele i na duszy jak po intensywnym treningu.

Można – wystarczy przez 2 godziny, we właściwy sposób powyginać i porozciągać swoje ciało.

Co mi robi ćwiczenie jogi:

  • Rozciąga
  • Uelastycznia
  • Odstresowuje
  • Daje swobodę i kontrolę swojego ciała  na co dzień
  • Podnosi świadomość ciała i jego elementów
  • Odmładza

Chyba dosyć argumentów na to aby minimum raz na tydzień (lepiej by było 2 razy) poświęcić 2 godziny.


Powitanie słońca ćwiczę codziennie rano od czasu wiosennej pandemii – dziękuje ci COVID-19.

.

Prosty cel: przepłynąć 80 basenów na 80-te urodziny

  Banalna, często powtarzana prawda – pływanie, to jedna z najzdrowszych form ruchu. Zatem pływam i to nie zużywa moich stawów biodrowych. Dobre wymoczenie, warto zakończyć masarzem pod biczem wodnym, a czasem również sauną. Samopoczucie bajeczne (znowu 5 lat do tyłu).

  Na 60-te urodziny przyszło mi do głowy takie wyzwanie – zamiast standardowych 40 basenów (po 25 m to daje 1 km), przepłynę, urodzinowe 60. Tak zrobiłem! Jednak pomysł spodobał mi się, więc go kontynuuję. W tym roku mają być 63 baseny (de facto 64 bo przecie pływa się w „te i nazad”. Forma jest, ale problemem jest COVID i zamknięte baseny. Zobaczymy zatem – może zamienię na 63 km na rowerze, ale nie odpuszczę?

  W tym pływackim wyzwaniu, najbardziej ekscytuje mnie perspektywa urodzinowych rekordów na 70-tke i potem 80-tkę!  Czemu nie dalej? – ależ proszę,  później też chętnie. Co jednak będzie dalej, to zobaczymy jak już dopłynę do 80-tki.

            Potrzeba ruchu przekształciła się w stały nawyk, który działa jak uzależniająca tabletka – NAJSKUTECZNIEJSZA TABLETKA, JAKA UDAŁO MI SIĘ W ŻYCIU ODKRYĆ. Teraz to swoje doświadczenie i pożyteczny nawyk, staram się przekazać swoim szybko rosnącym wnukom.


Lato 2020r. – na rowerach, ze starszymi wnukami.

.

Nacieszyć się radością jaką daje ruch

A ty – jakiej tabletki ruchu zażywasz i jak często?

  Mam silne przekonanie i osobiste doświadczenie, że nie jest możliwe abyśmy schowali się przed światem, którego większościową, naturalna składową są mikroorganizmy –  bakterie, grzyby, wirusy, pasożyty.  Chowanie się, to próba zmniejszenia/uniknięcia skutków. Wzmacnianie swojego ciała, psychiki, umysłu i energii duchowej przez ruch i kontakt z przyrodą – to jest lekarstwo, które likwiduje przyczynę i daje trwałe efekty.

Ja ciągle pamiętam, że: “Ruch jest w stanie zastąpić prawie każdy lek,  ale wszystkie leki razem wzięte nie zastąpią ruchu.”

Chętnie Cię spotkam 🙂 – na rowerze, długim spacerze, basenie, sali jogi, aby razem nacieszyć się radością jaką daje ruch.

Matematyka i satysfakcja

Zadanie z 5-tej klasy

Dzisiaj zacznę nietypowo – od zadania❗

Zapewne dasz sobie radę – to poziom 5-tej klasy podstawówki?
Warto spróbować nawet w kontekście szkoły, którą wielu z nas ma własnie, nieoczekiwanie we własnym domu 🙂

Zadanie – w skrócie Zad. (powstrzymaj skojarzenia ;))

Na zdjęciu dołączonym do tego newslettera, widzisz Andrzeja, z wnukami, na rowerach.  Średnia wieku całej piątki to 17 lat. Wnuki razem, mają 23 lata.
Ile lat ma Andrzej?

Matematyka, a poczucie własnej wartości

To zadanie przyszło mi do głowy, po uroczej wycieczce rowerowej kilka dni temu.

Moje wnuki, począwszy od tych 4-latków, już jeżdżą na rowerach i są w stanie przejechać ponad 5 km (taka była trasa pierwszej wspólnej wycieczki)!

Rozwiązanie zadania – w skrócie Odp.
Odp.  ….
To tyle, mam właśnie lat? Czy to dobry wiek? Co, jest w nim dobrego?


Poczucie własnej wartości – jako jednym z głównych filarów, ma właśnie samoakceptację.  Akceptuję siebie taką (takiego) jaka jestem. Wysoka/niska, czarna/ruda, szybka/wolna, chuda/gruba, samotna/z rodziną, MŁODA/TYLE LAT ILE MAM…

Każdy wiek jest piękny❗

🕒 Cudowna, dorastająca 18-tka 🆚  jaki byłem jeszcze wtedy głupi 🙁

🕒 Wojownicza 30-tka 🆚 pogoń za sukcesem, brak czasu na zdrowie, rodzinę – na życie. I brak świadomości, co jest naprawdę ważne?

🕒 Silna i zapracowana 40-stka 🆚 jej stresujące przewartościowania i mocne refleksje co do wyboru dalszej drogi. Co powinienem zmienić? 

🕒 świadoma 60-tka 🆚 jest trochę wolniej, poczucie uciekającego czasu. Konsternacja – dlaczego większość moich przyjaciół (rówieśników), unika tematu: “ile mamy lat?”. O urodzinach nie wspominam 🙁

🕒 Przede mną dojrzałe 70-80, z refleksją „ile to w życiu było pogoni, za mało ważnymi rzeczami 🆚 człowiek jest niewątpliwie mniej trendy i sporty (chociaż, to kwestia systematycznej pracy). No i trochę stresu, jak to będzie z przepłynięciem tych postanowionych 70-ciu basenów na 70-te urodziny? (to takie, coroczne, urodzinowe wyzwanie).

Samoakceptacja – filar “samo-satysfakcji”

A jak u Ciebie?

Na ile akceptujesz siebie, w tym swój obecny wiek?

W jakim stopniu jesteś pogodzona(y) z tym, kim i jaka/jaki jesteś?

Na ile doceniasz to co osiągnęłaś/osiągnąłeś do tej pory, stawiasz sobie dalsze, realistyczne wyzwania i cieszysz się tym, co jest?

Jeśli brak Ci akceptacji Siebie – to jeden z filarów poczucia Twojej wartości, chwieje się, lub leży w gruzach.

Poczucie własnej wartości

Takie poczucie, budujemy przez całe życie. Przez całe życie, czy chcemy czy nie, nadajemy mu wartość!

Jak to robić świadomie?  Jak systematycznie budować (lub umacniać) poczucie własnej wartości i zdrowej pewności siebie?

O moich refleksjach i doświadczeniach na ten temat będzie webinar 19 maja

Nie pytam Cię ile masz lat, ale będę wdzięczny, jak napiszesz w komentarzu do tego newslettera: jaką widzisz, szczególną wartość swojego, obecnego wieku?

Zapraszam Cie na webinar:

Kiedy:  Wtorek, 19 maja, godz. 18:00
Zapisy: wejdź tutaj➡️  https://andrzej.cieplak.com/webinar/
Temat: „Jak zwiększyć pewność siebie i mieć wysokie poczucie własnej wartości?” cz.2
Ilość miejsc:  ograniczona, dlatego decyduje kolejność zapisów i wejść do pokoju webinarowego!

Jeżeli chciałabyś/chciałbyś obejrzeć poprzedni webinar z 29 kwietnia 2020, to znajdziesz go tutaj: 
https://youtu.be/4YKJ_xzVplY

Pozdrawiam ciepło 🙂
Andrzej Cieplak

Mentor Pewności Siebie

Ćwiczenia – wzmacnianie mięśnia asertywności

1. Upominaj się o swoje prawa.

Przeczytaj ponownie opisy sytuacji podane na początku tekstu po zdaniu „A jak reagujesz w sytuacjach, gdy”

  • Teraz zastanów się, które z tych sytuacji zdarzają się Tobie?
  • Sformułuj, w jaki sposób możesz asertywnie zareagować na taką sytuację, gdy się znowu wydarzy. Zrób to jak tylko przyjdzie okazja! Nie odpuszczaj!!!

2. Znaj i korzystaj ze swoich praw, które nie naruszają praw innych ludzi

Spójrz na listę zatytułowaną; „Prawa do robienia wszystkiego, co nie narusza praw innych ludzi  (wg Shan Rees & Roderick S. Graham)”

Do każdego z praw przyznaj sobie od 1 do 10 punktów, za to jak je realizujesz (1 znaczy w ogóle NIE, 10 znaczy w pełni TAK).

Na koniec podlicz punkty i sprawdź, na ile dobrze realizujesz prawa asertywnego człowieka?

Jeżeli masz: od 0- do  60 pkt.  =>  słabo, tak nie zbudujesz filara asertywności

61-85  => średnio, potrzebujesz wzmocnić zachowania asertywne

86 -109  => jest dobrze, nie odpuszczaj

110 – 130 => świetnie – jesteś asertywna(y) i stale to wzmacniasz

3. Dawanie uznania innym – zacznij od siebie.

Wprowadź krótką pochwałę dla siebie samej/samego, gdy zrobisz coś dobrze. Powiedz sobie „jestem OK – potrafię zrobić …”, „robię to dobrze bo znam się na tym”, „gratuluję – to co zrobiłem, to naprawdę dobra robota”, „zasłużyłem na uznanie za moje zaangażowanie i wysiłek przy tym projekcie” … etc.  

Bez umiejętności (a  najlepiej nawyku) chwalenia samej/samego siebie, trudno jest umieć chwalić innych. Bo po co? Przecież to co robią to ich obowiązek!

4. Asertywnie reaguj na krytykę

Przypomnij sobie niedawną sytuację, w której ktoś cię skrytykował (słusznie czy też nie).  Sformułuj swoją asertywną odpowiedź w takiej sytuacji.

5. Asertywnie przyjmuj pochwały – również niezasłużone

To samo co wyżej, tylko skoncentruj się na otrzymanej pochwale, wyrazach uznania.

  1. zasłużonych
  2. nie zasłużonych

Jak asertywnie powinnaś / powinieneś zareagować w takiej sytuacji.

Kto ma prawo do decydowania o Twoim życiu?

Asertywność oznacza gotowość do stawania w swojej obronie,
otwartego bycia tym, kim jestem,  tratowania siebie z szacunkiem
we wszystkich relacjach z ludźmi.
Nathaniel Branden

Wyglądać licho i durnowato, aby nie peszyć przełożonego

„Podwładny powinien przed obliczem przełożonego, mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego” – zarządzenie cara Rosji Piotra I z roku 1708.

Czy Ty przed obliczem szefa, starasz się nie peszyć go swoim pojmowaniem rzeczy? Czy przyjmujesz postawę bardziej lichą i durnowatą?

A jak reagujesz w sytuacjach, gdy:

  • Ktoś wciska się przed Ciebie w kolejce (na poczcie, w sklepie, na stacji benzynowej)?
  • Pomimo obowiązującego przepisu jazdy na suwak, kierowcy nie ustępują Ci drogi?
  • Znajomy, używa twojego wizerunku lub pomysłu w mediach społecznościowych bez Twojej zgody?
  • Ktoś podaje ci cenę, która wydaje Ci się za wysoka – oczekiwałeś znacznie niższej?
  • Twój partner, krytykuje Cię w oparciu o domysły, które są niezgodne z faktami?
  • Twoje dorosłe dziecko, nie dotrzymuje słowa i udaje, jakby nic się nie stało. Ani wyjaśnienia, ani słowa „przepraszam” ?

Co wtedy robisz? Odpuszczasz, żeby nie wywoływać konfliktu? A może, upominasz się spokojnie o swoje prawa, należny szacunek, wyjaśnienie sytuacji i zmianę postępowania?

Jeżeli się nie upominasz, to wymierzasz sobie policzek i robisz rysę na Twoim poczuciu wartości i zaufaniu do siebie.

Trudno odwrócić uwagę od pryszcza na nosie?

Przypominam (patrz poprzedni artykuł), że konstrukcja Twojego  POCZUCIA WARTOŚCI czyli dobrej SAMOOCENY, wspiera się na  6-ciu  filarach:

  • Świadome życie
  • Samoakceptacja
  • Odpowiedzialność za siebie
  • Asertywność
  • Życie celowe
  • Prawość

Asertywność to filar, który jest jak twój nos – decyduje o wizerunku. Jeżeli będzie brudny, siny, albo pryszczaty, to żadne prężenie muskulatury nie odwróci uwagi. Ty też będziesz czuć, że coś ciągle jest nie tak!

Nie łokcie i kolana, ale głowa i serce?

Przez asertywność rozumiemy postawę, którą cechuje zasady:

  • Znam swoje prawa i otwarcie je wyrażam oraz upominam się o ich respektowanie.
  • Znam i szanuję prawa, emocje, przekonania innych oraz respektuję je dopóki nie pozbawiają mnie one moich praw.

Postawa asertywności, najbardziej podlega weryfikacji w takich sytuacjach jak:

  • Wyrażanie własnego zdania i opinii (również odmiennych)
  • Otwarte wyrażanie swoich uczuć
  • Odmawianie lub akceptowanie otrzymywanych propozycji
  • Wyrażanie próśb, pytań lub składanie ofert
  • Dawanie informacji zwrotnej, zarówno chwalącej jak i krytycznej
  • Przyjmowanie informacji zwrotnej – pochwał, opinii, krytyki
  • Obrona swoich praw w kontaktach osobistych i sytuacjach społecznych
  • Podejmowanie wyzwań i gotowość do konfrontacji w realizacji swoich celów i obronie wartości

Wbrew temu, co sądzą niektórzy, asertywność to jest nie twarde upominanie się i walka łokciami o swoje. To świadomość i szacunek do praw, jakie mają obie strony w relacji z nami (w tym emocji, uczuć, głębokich potrzeb).

Czy można być asertywnym i zranić inną osobę?

Czego mamy być świadomi i czego mamy bronić, wyjaśnia Herbert Fensterheim w pięciu prawach człowieka:

  1. Masz prawo do robienia czegoś dopóty, dopóty nie rani to kogoś innego;
  2. Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowanie – nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóty, dopóki Twoje intencje nie są agresywne lecz asertywne;
  3. Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb dopóty, dopóki uznajesz, że druga osoba ma prawo odmówić;
  4. Istnieją takie sytuacje między ludźmi, w których prawa nie są oczywiste. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sprawy z drugą osobą i wyjaśnienia jej;
  5. Masz prawo do korzystania ze swoich praw.

Te 5 praw, dotyka również sytuacji, kiedy potrzeby i prawa dwóch stron są sprzeczne. W takiej sytuacji „Masz prawo do zachowania swojej godności”, „nawet jeśli rani to kogoś innego”. Twoje prawo ograniczone jest Twoimi intencjami!!!

Jeżeli intencją jest obrona swoich praw, a nie ranienie drugiej osoby – masz prawo tak się zachować.  TYLKO TY i Twoje sumienie, są sędziami Twojego zachowania. Pamiętaj też, że druga strona też może tak zrobić, Może zranić w obronie swoich praw – wtedy zrozum i wybacz.  Jeśli nie jesteś pewna/pewien intencji – zapytaj. Masz przecież prawo zapytać.

Operacja często wiąże się z bólem. Im szybciej i bardziej profesjonalnie się odbywa, tym bólu mniej. 

Jeżeli np. jesteś pracodawcą, to znasz takie bolesne sytuacje. Być może zwalniałeś, lub będziesz musiał zwolnić pracownika, który jest jedynym żywicielem sporej rodziny, ale nie jest w stanie dalej wykonywać efektywnie swojej funkcji. Może nie radzi sobie z nowymi technologiami na tym stanowisku, może nie spełnia nowych, restrykcyjnych przepisów, a może firma jest w kryzysie, musi zredukować koszty zatrudnienia i właśnie to stanowisko.

Znam ten ból, bo zwalniałem świetnych, wartościowych ludzi. Im szybciej i bardziej otwarcie była podejmowana decyzja, tym szybciej obie strony zaleczały rany i znajdowały swoje miejsce w zmienionej rzeczywistości. Z wieloma z nich, po latach, spotykam się i przyjaźnię.

Dokonuję wyborów, dysponuję, upominam się, przedstawiam, wyrażam i nie muszę uzasadniać!

Czy ty też tak masz? Czy jesteś asertywna(y)? Sprawdź jak realizujesz prawa człowieka wiążące się z asertywnością.  Prawa do robienia wszystkiego, co nie narusza praw innych ludzi  (wg Shan Rees & Roderick S. Graham):

  • Dokonuję samodzielnych wyborów.
  • Dokonuję zmian, tam gdzie uważam to za słuszne
  • Dysponuję swoim ciałem, czasem i własnością według swojego uznania
  • Przedstawiam otwarcie swoje opinie i przekonania
  • Wyrażam swoje życzenia
  • Posiadam i wyrażam swoje potrzeby, pragnienia i marzenia
  • Upominam się o przysługujące mi informacje
  • Egzekwuję swoje prawo do dóbr i usług, za które się zapłaciłam(em)
  • Bronię swojej niezależności, prawa do nieingerencji i poszanowania ze strony innych
  • Wyrażam odmowę i sprzeciw, tam gdzie uważam za słuszne
  • Sam oceniam siebie i własne postępowanie oraz ponoszę konsekwencje swoich własnych działań.
  • Czasem jestem po prostu sobą i nie muszę podejmować działań na rzecz innych ludzi
  • Potrafię korzystać z tego wszystkiego bez konieczności podawania uzasadnień

Przejrzyj uważnie powyższe prawa asertywnego człowieka. Zastanów się, na ile korzystasz z każdego z nich. Kiedy nie korzystasz i co cię powstrzymuje?

Matematyczna formuła na asertywność!

(Inspirowana formułą Beckharda)

Często przyznaję się asertywnie, że moje uniwersyteckie wykształcenie to matematyk. Z tego powodu lubię zwarte formuły, opisujące jakieś zasady.

Aby sprawdzić, czy występuje u Ciebie (kogoś) asertywność proponuję zastosować formułę:

M x O x S  > K  

Symbole oznaczają:

M – mądrość (znajomość i rozumienie praw swoich i innych, oraz świadomość swoich wartości)

O – odwaga (do wyrażania opinii, podejmowania działania, obrony wartości)

S – szacunek (do innych, ale też do siebie)

K – konformizm (niechęć do zmiany, zachowawczość, brak odwagi do upominania się o swoje)

Aby być asertywna(y), nasza Mądrość, Odwga i Szacunek muszą być łącznie większe, niż wrodzony Konformizm, ciążenie do bierności, zachowawczości, nieuporządkowania (w naturze to prawo entropii).   Znak mnożenia „x”, przypomina, że jeżeli którykolwiek z tych czynników będzie równy „0”,  to zdeterminuje resztę i ich wynikowa wartość też będzie „0”.  Wtedy, Konformizm będzie górą! 

W związku z tym, popatrz jak Ty działasz? Czy M i O i S przeważają nad K ?  Czy Twoje zasoby przeciwstawiają się Konformizmowi?

Osoba, która wzbudza mój głęboki szacunek i zaufanie to …

Asertywność jest spoiwem Twojej osobowości i poczucia własnej wartości. Jeżeli to spoiwo działa, to wysyłasz do świata stały sygnał, że znasz swoje wartości, przestrzegasz ich i aktywnie bronisz. Pokazujesz, że Twoje myśli, słowa i czyny są spójne i mają trwały fundament. Budujesz autorytet i budzisz szacunek w oczach innych ludzi ale przede wszystkim w swoich oczach. Dostrzegasz, że jesteś wartościowa(y), masz znaczenie i jesteś godna(y) zaufania.

Wzbudzasz Swój własny szacunek i zaufanie do siebie, a inni ludzie dostrzegają i biorą to. Osobą, która budzi Twój szacunek i zaufanie jesteś TY.

Co się dzieje, gdy to się nie dzieje i czego jest wtedy brak? 

Nie wątpię, że sam wywnioskujesz to z powyższego opisu!

Jak wzmacniać swój mięsień asertywności i uniknąć zakwasów umysłu?

Wzmacnianie swojej asertywności jest jak efektywny trening sportowy – rób to świadomie, celowo, mądrze i systematycznie.

Zastanów się co chcesz osiągnąć i w jakim czasie?

Przyjrzyj się w jakim miejscy jesteś teraz i co powinnaś/powinieneś zmienić w pierwszym rzędzie. Co stanowi barierę lub blokadę?

Oszacuj swoje siły i środki i to czy poradzisz sobie sama/sam. Jeśli nie, to znajdź wsparcie – przyjaciela, mentora, trenera.

Zrób plan i rozpocznij systematyczne treningi w codziennym życiu.

Nagrodą będzie wzrost autorytetu i szacunku w oczach innych ludzi oraz w swoich oczach. Wzrost poczucie własnej wartości i sprawczości.

Ja, w moim życiu zdecydowałem i doświadczyłem, że warto.  W Twoim życiu, Ty decydujesz, czy warto i co z tym zrobisz?

Trzymam kciuki.
Andrzej Cieplak

mentor, trener,  coach ACC ICF,

* Nathaniel Branden, „6 filarów poczucia własnej wartości”, Wydawnictwo JK, Łódź 2019

Wiedza bez zastosowania jest bez wartości!!!
Ćwiczenia na wzmacnianie mięśnia asertywności znajdziesz tutaj: