fbpx

Jak pokonać wroga, który siedzi we własnej głowie?

Przekonania – prawdy, które często są nieprawdziwe.

Definicja ze słownika:Przekonanie – sąd, zdanie, oparte na przeświadczeniu o prawdziwości, słuszności czegoś.

Nasze decyzje i codzienne działania są w bardzo dużej części oparte właśnie na przekonaniach. Czyli na przeświadczeniu, że coś jest prawdą, bez potrzeby sprawdzania, że tak właśnie jest. Takie działanie „z automatu”.

Prawdopodobnie, każdego dnia spotykasz mnóstwo przekonań, które formułują otaczający nas ludzie (i my sami). Niektóre są dla nas oczywiste i nie budzą w nas sprzeciwu (bo one są też nasze). Inne z kolei budzą nasz opór, chociaż mówiące je osoby, uznają je za oczywistą prawdę. Wiele z nich ma charakter obiegowych powiedzeń, przysłów czy cytatów.

 

Przykłady „prawd”, z codziennego życia:

  • Nie warto wychodzić przed szereg / nie wychylaj się.
  • Klient nasz pan / klient ma zawsze rację.
  • Nikt nie dorobi się dużych pieniędzy uczciwie.
  • Za pieniądze można kupić wszystko.
  • Obecna młodzież jest leniwa i roszczeniowa – kiedyś młodzież była lepsza.
  • Kobiety to słaba płeć.
  • Faceci to świnie.
  • Mężczyźni słabo radzą sobie z emocjami.
  • Kobiety są słabszymi kierowcami od mężczyzn („baba za kierownicą”).
  • Dużych dzieci się nie przytula.
  • Kobiety plotkują, a mężczyźni są bardziej dyskretni.
  • Kto ma miękkie serce, ten ma twardy tyłek?

Itd. itp. …

I co ty na to?  Podobają się Tobie te stwierdzenia/przekonania?

Które z nich, podobają Ci się bardziej, a które budzą Twój natychmiastowy opór?  Te pierwsze, są zapewne również Twoimi przekonaniami, a drugie są sprzeczne z Twoimi.

 

Może to mi szkodzi, ale się tak już przyzwyczaiłam(em).

Przekonania maja to do siebie, że nie są obiektywnie ANI PRAWDZIWE, ANI FAŁSZYWE. To są tylko pozorne prawdy i uproszczenia, którymi się posługujemy.  Przekonania mogą czasem nam służyć, ale często też nie służyć. To, co służyło mi kiedyś, może mi szkodzić teraz albo w przyszłości. To, co jest dobre dla mnie, może być złe dla Ciebie.

Skąd u nas biorą się przekonania?  Dlaczego mamy przekonania, które są dla nas szkodliwe i stosujemy je, chociaż nam szkodzą?

 

Tak wypada, tak należy, u nas tak się robi!

Otóż, większość przekonań nabywamy z otoczenia, ze środowiska, w jakim najwięcej przebywamy – od rodziców, rodziny, przyjaciół, szkoły, firmy, mediów. To są prawdy nabyte i często nie podlegają żadnej racjonalnej ocenie.  To, w jaki sposób człowiek, uczy się od otoczenia świetnie ilustruje poniższy film:

https://www.youtube.com/watch?v=o8BkzvP19v4

Widzimy tam, całkowicie niezrozumiałe i niemające racjonalnego uzasadnienia (zaprogramowane) zachowanie grupy. Tymczasem, nowa osoba przejmuje te zachowania, uznając je za normę. Co więcej, wpływa też na kolejne osoby, aby postępowały tak samo, chociaż nie ma do tego żadnych, logicznych argumentów (poza „tu się tak robi”).   Świeżo nabyte przekonanie bohaterki filmu, można wyrazić zdaniem „jak usłyszysz sygnał, to należy wstać”.

Podobnie do przytoczonego powyżej przekonania: „Nie warto wychodzić przed szereg”. Skoro wszyscy tutaj, tak uważają, to musi to być prawda. Zatem, jak spotykam się z sytuacją, kiedy trzeba zrobić coś jako pierwsza(y), przed wszystkimi – to czekam, aż może ktoś inny się wychyli? Ja nie ryzykuję i wiem też, co o takim kimś wy(od)chylonym myśleć.

 

Czy lepiej mieć rację samotnie, czy być w błędzie, ale razem grupą?

Zachęcam jeszcze do popatrzenia, na kolejny film – eksperyment. Tu, zachowanie grupy jest w sposób oczywisty błędne. Godne uwagi jest, jak to wpływa na stanowisko osoby, która nie czuje wsparcia w swojej odmiennej decyzji

https://www.youtube.com/watch?v=BOBhKR4MK3w&list=PLFPtnkv5KthM4amrrsQi2AHnDJiErDn6p&index=4

Bezsprzecznie, tak własnie jest z wieloma przekonaniami – nabywamy je „skądś”, często nieświadomie i nawet nie pamiętamy jak to się stało. Potem zaczynamy je traktować, jako prawdę, regułę – powtarzamy wielokrotnie i tworzymy z tego nawyk. Działamy na „autopilocie” nie zastanawiając się więcej, czy może być inaczej.

 

Czy można odmówić klientowi i sprawić mu zawód?

 Z mojej praktyki mentora i coacha:

Klientka: menedżerka zespołu w branży finansowej

Przekonanie:Klientowi się nie odmawia.” Uzasadnienie – „on mi płaci i ma prawo wymagać.  Jak powiem NIE to będzie niezadowolony i mogę stracić klienta.”

Konsekwencja:Nie umiem odmówić (powiedzieć NIE) klientowi i dobrze się z tym czuć. Przez to, nie mogę dobrze zorganizować pracy swojej i swojego zespołu. Nie mam też czasu dla siebie, bo nadrabiam obowiązki po godzinach”.

Potrzeba: wytłumaczyć sobie, że mogę mówić NIE i to jest w porządku. Nauczyć się mówić to asertywnie

Efekt pracy z klientką: uświadomienie niezdrowego, szkodliwego dla niej przekonania i zmiana go na wspierające

Nowe przekonanie:Mam prawo powiedzieć NIE i to jest OK. Nie muszę spełniać wszystkich oczekiwań klientów. Mam prawo organizować swoją pracę i życie, uwzględniając swoje potrzeby. Godzę się z tym, że czasem mogę zawieść oczekiwania klienta

 

Co najlepiej jest zrobić z nieświeżymi skarpetami?

Jest takie powiedzenie, że stare przekonania są jak nieświeże skarpety.

Czy któreś z Twoich przekonań Ci szkodzi? Czy czujesz, że utrudnia Ci życie – tak, jak czasem czujesz, nieświeże skarpety? Wtedy nie czekaj, aż przykry zapach rozejdzie się dookoła.  Zrób to, co robi się z nieświeżymi skarpetami – zmień je na nowe.

 

Jak to zrobić? Jak zmienić takie nieświeże przekonania/skarpety, albo pomóc innej osobie w takiej zmianie?  Metod pracy nad zmianą przekonań jest wiele. Jedną z nich znajdziesz w załączonym poniżej ćwiczeniu.

 

Reasumując, zachęcam do wyłączania czasem swojego „autopilota”.  Warto przyjrzeć się swoim, wydawałoby się, że takim oczywistym przekonaniom. Szczególnie w przypadkach, gdy sami czujemy, albo inni zwracają nam uwagę, na coś nieświeżego w naszym otoczeniu.

 –
W Dzień Trzech Króli  , dzielę się z Wami swoim najnowszym tekstem. Może przyda się do zmian planowanych w Nowym Roku.
Powodzenia 🙂

Andrzej Cieplak

Mentor, trener, coach ACC

 

Ćwiczenie (na weryfikację i zmianę przekonania):

Rozpatrz swoje przekonanie, które wydaje Ci się, że Ci nie służy. Sformułuje je jasno, w postaci zdania oznajmującego.

Przykładowo: „ Kobiety plotkują, a mężczyźni są bardziej dyskretni.”

  1. Sprawdź jego prawdziwość, przez zaprzeczenie. Zaprzeczamy przekonaniu, przez podanie znanych nam faktów, które go podważają:

Dla mnie (prawdopodobnie też dla Ciebie) faktem jest, że: „Znam kobiety, które potrafią dotrzymać tajemnicy i mężczyzn, którzy rozgadują innym”.

Skoro zaprzeczenie jest prawdziwe, to przekonanie jest błędne i warto się nim zająć.

  1. Sprawdź, co Ci to, błędne przekonanie przynosi:

Pozytywnego:

  • Co dobrego Ci ono daje?
  • Przed czym Cię chroni?
  • W czym ułatwia Ci życie?

Przykładowo, może to być: Mam mocny argument w dyskusjach z żoną (partnerką). Nie powierzam tajemnic kobietom – tak dla bezpieczeństwa.  Mam wymówkę, żeby unikać „kobiecych” spotkań, a organizować spotkania z kolegami.

Wypisz jak najwięcej.

Negatywnego:

  • W czym to przekonanie Cię ogranicza?
  • Co Ci uniemożliwia lub utrudnia?
  • Jakie negatywne konsekwencje Ci przynosi?

Na przykład: Nie pozwala mi dostrzec kobiet godnych zaufania. Utrudnia budowanie dobrych relacji z kobietami w firmie i poza nią. Bardzo ogranicza moją współpracę z koleżankami w firmie, bo jestem nieufny.

Podaj wszystkie jakie Ci przychodzą do głowy.

 

  1. Popatrz, co przeważa i zapytaj siebie, czy na pewno chcesz zmienić to przekonanie?

  • Na ile masz motywację, aby je zmienić w skali 1-10 ?  (gdzie 1 znaczy MINIMALNA motywacja, 10 znaczy PEŁNA motywacja).
  • Jeśli masz od 1 do 6, to znaczy, że nie bardzo chcesz je zmienić, więc odpuść – zostaw do momentu, aż motywacja będzie większa.
  • Jeżeli masz co najmniej 7, to zmieniaj – przejdź do punktu 4.
  1. Jak brzmiałoby przekonanie przeciwstawne do Twojego?

„ Kobiety są dyskretne, a mężczyźni to plotkarze.”

 

  1. Jak pasuje Ci to przekonanie przeciwstawne?

Podejrzewam, że nie bardzo. Zatem poszukaj czegoś, co będzie pomiędzy i co brzmi dla Ciebie przekonywająco.

Przykład nowego przekonania: „ Można spotkać zarówno kobiety dyskretne jak i dyskretnych mężczyzn, ale można też spotkać plotkarzy. Jeżeli chcesz powierzyć komuś tajemnicę, nie kieruj się płcią, tylko najpierw lepiej poznaj go osobiście i sprawdź, czy umie dotrzymać tajemnicy”.

  1. Jeżeli takie przekonanie Ci pasuje (możesz sprawdzić metodą opisana w punkcie 3),

to zapamiętaj je, zapisz w widocznym miejscu i powtarzaj tak często, aż ta myśl stanie się twoim nawykiem.

 

Inne praktyczne teksty na temat przekonań i podnoszenia skuteczności swojego funkcjonowania, znajdziesz:

Jakim projektem jesteś TY ?

Liderzy nie „naprawią” niczego,
bez gotowości, zdecydowania, umiejętności
i rezultatów w „naprawianiu” samych siebie.

 

Znaczący punkt w projekcie.

Jaki sens mają dla Ciebie postanowienia noworoczne?  Czy w ogóle maja?

Dla mnie podobnie jak inne postanowienia. Można by je rozpoczynać z każdą inna datą, jednak ta, z wielu względów jest wygodna. W większości też, dopasowana do zdarzeń i rytmu naszego życia.

 

TY, jako unikatowy projekt.

 Pomyśl o sobie, że TY też jesteś projektem.  Cykl życia twojego projektu to cykl twojego życia. Datę rozpoczęcia znasz. Gorzej z datą zakończenia, ale może wcale nie chciałabyś/chciałbyś jej znać.

Teoria mówi: „każdy projekt jest zorientowany na stworzenie unikatowego produktu, usługi bądź innego konkretnego rezultatu”.

Zatem, jaki unikatowy produkt TY tworzysz? Jak zarządzasz swoim projektem „w celu osiągnięcia wyznaczonych celów głównych i pośrednich w skończonym czasie”?  Jaki wkład w TWÓJ projekt, będzie miał właśnie rozpoczynający się rok i jakie rezultaty chciałabyś/chciałbyś na tym etapie uzyskać?

 

Główne narzędzie lidera.

Każdy z nas jest liderem i przywódcą. Każdy kieruje swoim życiem, wielu kieruje rodziną, a niektórzy kierują firmą, czy organizacją. Nawiązuje do tego ciekawe refleksje, które znalazłem inspirującej książce „EVERGREEN” (polecam): „Kluczem w przywództwie nie jest to, jak liderzy radzą sobie z ludźmi, tylko jak radzą sobie ze sobą!. Oznacza to, że największy wpływ na innych (firmę, organizację, rodzinę), mamy nie przez znajomość i wykorzystanie technik wpływu i zarządzania, ale przez własną postawę. Przez to, jak sami rozwijamy się, zmieniamy, wzrastamy.

 

Jeżeli chcesz coś skutecznie naprawić – to najpierw napraw Siebie.

Dalej czytamy: „Zmiana w organizacji oczywiście wymaga liderów, którzy działają jak „enzymy” (zmieniające się wraz z tym, co zmieniają), a nie „katalizatory” (zmieniające innych, a nie siebie). Liderzy nie „naprawią” niczego, bez gotowości, zdecydowania, umiejętności i rezultatów w „naprawianiu” samych siebie.”

Jakie pytania warto zadać sobie samemu w związku z projektem JA, w kolejnym roku realizacji?

  • Co chcę osiągnąć w tym roku?
  • Do czego chcę się zobowiązać (przed sobą i przed innymi)?
  • Co chcę zmienić w sobie i w swoim działaniu i jaki to będzie miało wpływ na innych?
  • Jak zmierzyć dokonaną zmianę – po czym rozpoznam rezultat?
  • Jakie nowe działania, podejmę?
  • Jaki to jest krok na mojej drodze?

 

Być połączonym i nie być wchłoniętym.

Odpowiedzi na takie pytania, podnoszą świadomość tego, na jakim etapie jest projekt naszego życia? Do czego zmierzamy, jaki jest dystans do naszego celu, co najbardziej potrzebujemy zmienić i na jaką zmianę jesteśmy gotowi. Dzięki temu wzrasta nasza „jasność umysłu”, wewnętrzny spokój i zaufanie do siebie. Mamy świadomość naszego wyróżniania się (unikalności naszego projektu), przez co rośnie nasza zdolność  do „bycia połączonymi i nie bycia wchłoniętymi”.

 

Jeżeli zechcesz zadać sobie tego typu pytania oraz spojrzeć z jeszcze innej perspektywy, to przejrzyj zestaw pytań na Nowy Rok. To dobre pytania !  – na bazie publikacji  Davida Allena (tego od Gtting Things Done).

Znajdziesz je tutaj.

 

            Życzę dużo radości, pasji i satysfakcji z realizacji swojego projektu „JA” w Nowym Roku.

 

Andrzej Cieplak
coach ACC, trener, menadżer

2019 / 2020 Pytania na zakończenie starego i rozpoczęcie Nowego Roku.

Co sfinalizowała(eś), zakończyła(eś),  osiągnęła(eś). 

Jeżeli nie robiła(eś) takiej listy to zdecydowanie polecam ci, żebyś znalazł(a) czas.  Dokonaj przeglądu minionego roku i spójrz w przód – na rok, który masz przed sobą.

Podsumowanie i zapamiętanie mijającego, 2019 roku:

  • Przejrzyj listę projektów zakończonych w 2019 roku. Co było twoim największym sukcesem? 
  • Jaka była twoja najmądrzejsza decyzja?
  • Jaką największą lekcję odebrałaś i czego, dzięki niej się nauczyłaś?
  • Jakie działania przyniosły ci najwięcej radości? 
  • Co jest twoją największą niedokończoną sprawą?
  • Z czego, co zakończyłaś w minionym roku masz największą radość? 
  • Wymień 3 osoby, które miały największy wpływ na twoje życie w 2019 roku?
  • Jakie największe ryzyko podjąłeś w 2019 roku? 
  • Co cię najbardziej zaskoczyło w 2019 roku?
  • Jaką ważną relację nawiązałaś/rozwinęłaś w 2019 roku? 
  • Jaką pochwałę (komplement) chciała byś usłyszeć za 2019 roku?
  • Jaką pochwałę (komplement) chciała byś przekazać za 2019 roku? 
  • Jakie JEDNO SŁOWO najlepiej podsumuje i opisze doświadczenie jakie uzyskałaś w 2019 roku? 
  • Co więcej potrzebujesz zrobić lub powiedzieć na podsumowanie 2019 roku ?

 

Twoja wizja Nowego 2020 Roku:

  • Co chcesz, aby było twoim największym sukcesem w nowym roku?
  • Jaka radę chcesz sobie dać na 2020 rok?
  • Jaki najważniejsze działania podejmiesz, aby poprawić swoje finanse w 2020 roku?
  • Z zakończenia czego byłabyś najbardziej szczęśliwa w 2020 roku? 
  • W jakim obszarze, chcesz doświadczyć największej ulgi / poluzowania ?
  • Co chcesz najbardziej zmienić w sobie w 2020 roku? 
  • Czego pragniesz się najbardziej nauczyć w 2020 roku?
  • Jak myślisz - co będzie twoim największym ryzykiem w 2020 roku? 
  • Co w swojej pracy chcesz najbardziej zmienić i poprawić w 2020 roku?
  • Jaki jest twój największy, ciągle nie rozwinięty  talent, który chcesz wyeksponować w 201.. roku? 
  • Co daje ci najwięcej radości i jak chcesz osiągnąć, aby robić tego więcej w 2020 roku?
  • Czemu lub komu (poza sobą) chcesz z największym zaangażowaniem służyć w 2020  roku? 
  • Jakie JEDNO SŁOWO chciałabyś aby było Twoim mottem/przesłaniem na 2020 rok?

*źródło : David Allen Questions for completing and beginning the year

Jak funkcjonuje układ odpornościowy Twojego umysłu?

Twoje szczęście, zależy od  Twojego układu odpornościowego (podobnie jak zdrowie).

Czy zastanawiasz się czasem, co lub kto decyduje o Twoim szczęściu i czy na nie zasługujesz?. Skąd to wynika, czy je osiągasz czy nie?

Tak jak w sprawie zdrowia, czynnikiem, który w wielkim stopniu o tym decyduje jest układ odpornościowy. Tym razem układ odpornościowy twojego umysłu. Takim układem jest tu własna samoocena.

Nathaniel Brandon, w inspirującej książce  „6 filarów poczucia własnej wartości” *, uzasadnia, że to właśnie samoocena odgrywa decydującą rolę w tym jak się realizujemy w życiu i czy czujemy się szczęśliwi. Samoocena, czyli to, co sami myślimy o sobie.

Na poziom Twojej samooceny składają się 2 główne czynniki:

  • zaufanie do siebie –czyli wiara w skuteczność i sprawczość swojego umysłu
  • szacunek do siebie – czyli przekonanie, że zasługujesz na szczęście

 

Dlaczego warto sobie ufać?

Ufać sobie, znaczy polegać na skuteczności i sprawności własnego umysłu. Być przekonanym, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach, potrafimy podjąć samodzielną decyzję i będzie to dobra decyzja.

Czy Ty sobie ufasz?

Jeśli masz wysoki stopień zaufania to:

  • jesteś wysoce świadoma(y) tego, co się wokół Ciebie dzieje i aktywnie na to wpływasz
  • Masz odwagę do podejmowania samodzielnych decyzji
  • Jasno i odważnie komunikujesz swoje myśli i opinie, bo wierzysz, że są one wartościowe
  • Dajesz sobie przyzwolenie na działania intuicyjne, niezależność i kreatywność
  • Masz przekonanie, że dorastasz do wymagań współczesnego życia i sobie z nimi radzisz
  • Utrzymujesz wytrwałość w działaniach, bo wierzysz w ich właściwy kierunek, nawet jeżeli sukces nie przychodzi szybko
  • Traktujesz siebie samą/samego z szacunkiem i tego oczekujesz od innych
  • Odnosisz się z szacunkiem do innych ludzi, bo wierzysz, że są tego warci (podobnie jak ty)
  • Przyciągasz ludzi o podobnej postawie – świadomych, sprawczych i znających swoją wartość

 Sprzężenie zwrotne przekonania o należnym nam szczęściu?

Przekonanie, że zasługujesz na szczęście, uruchamia szereg działań. Są to działania pełne wiary i determinacji, prowadzących do uzyskania należnego nam szczęścia.  Działania i ich wyniki, pozostają w sprzężeniu zwrotnym z tym przekonaniem. Myśląc w taki sposób, postępujemy tak, że zarówno my sami, jaki i nasze otoczenie utwierdza się w jego słuszności ( jesteś skazana/y na bycie szczęśliwym).

Jak działają ludzie o wysokim przekonani o należnym im szczęściu?   

  • Spodziewają się sukcesów w swoich działaniach, jako czegoś oczywistego
  • Oczekują miłości i przyjaźni oraz w pełni wierzą , że je znajdą.
  • Oczekują szacunku od innych i dają innym wyrazy szacunku
  • Bronią swoich praw i nie tolerują działania na swoją krzywdę
  • Są świadomi własnych wartości i zasad oraz dumni z nich
  • Otwarcie i bezpośrednio komunikują się. Mówią o swoich sukcesach, ale też niepowodzeniach.
  • Łatwo przyjmują pochwały, komplementy i wyrazy wdzięczności
  • Są otwarci na krytykę, potrafią przyznać się do błędów aby szukać sposobów na poprawę (przecież nie są doskonali)
  • Motywują się potrzebą ekspresji, wyrażania własnej wartości i realizowania się.
  • Dążą do tego, czego pragną, zamiast uciekać od tego, czego nie chcą.

Ciągłe udowadnianie własnej wartości jest bardzo męczące dla siebie i dla otoczenia

Zaniżona samoocena to brak wystarczającego zaufania i szacunku do siebie.

Co za tym idzie? :

  • Ciągła potrzeba podkreślania własnej wartości w tym również przez wywyższanie się lub deprecjonowanie innych
  • Nieustanne porównywanie i staranie, aby być lepszym niż inni. Satysfakcja, nie z tego, że jesteśmy po prostu dobrzy, ale że jesteśmy od kogoś lepsi.
  • Irytacja i zazdrość wobec sukcesów innych
  • Niska możliwość odczuwania prawdziwej satysfakcji z własnych osiągnięć (zawsze jest jeszcze ktoś lepszy lub coś jeszcze do zdobycia)
  • Lęk przed dokonywaniem jednoznacznych wyborów i podejmowaniem takich decyzji
  • Ciągle niezaspokojona potrzeba aprobaty i miłości
  • Tolerowanie pracy, która nie przynosi satysfakcji, albo nie jest zgodna z naszymi wartościami
  • Mała odporność na trudności i przeciwności
  • Niska odporność na choroby
  • Uleganie nadmiernemu wpływowi zdarzeń negatywnych i pomniejszanie wagi pozytywnych
  • Czasem lęk przed dużym sukcesem, bo to przekracza własne wyobrażenia, o tym, na co zasługuję

Zdrowy umysł, nie zapewnia zdrowego myślenia.

„Jesteśmy jedynym gatunkiem, który potrafi sformułować wizję wartości, do których pragnie dążyć, a następnie dążyć do wartości przeciwnych.”*

Wynika to ze sposobu funkcjonowania naszego umysłu, zaprogramowanego przez dziesiątki niezdrowych przekonań i nawyków. Olbrzymi wpływ na sposób jego funkcjonowania mają też emocje. Większość ludzi, nie jest świadoma swoich emocji, zatem nie potrafi ich kontrolować (podstawa inteligencji emocjonalnej).

Patrząc na wagę i determinujący wpływ samooceny, nieawykle ważne jest, aby mieć jej świadomości i stale pracować nad jej podnoszeniem. Świadomość taką jak miał Mark Twain, mówiąc „Wybrałem bycie szczęśliwym, bo to dobre dla mojego zdrowia”.

Poczucie własnej wartości, to budowla oparta na 6-ściu filarach.

Nathaniel Branden, wskazuje 6 podtrzymujących ją filarów:

  1. Świadome życie
  2. Samoakceptacja
  3. Odpowiedzialność za siebie
  4. Asertywność
  5. Życie celowe
  6. Prawość

O tym jak budować i umacniać każdy z tych filarów napiszę w następnym tekście – już w Nowym Roku.

Świąteczne i nowo-roczne zaufanie

Świątecznie, życzę Ci, pełnego zaufania do Tego, że w nadchodzące święta Bożego Narodzenia, obdarujesz swoich bliskich miłością, radością, otwartością, a oni odwzajemnią Ci tym samym.

 Niech Nowy Rok będzie pełen dobrych decyzji, ale też wytrwałości w przechodzeniu gorszych momentów. Niech przyniesie Ci dużo wiary, że podążasz właściwą drogą, radości z tej podróży i zadowolenia z tego, że jesteś taka,  jaka  jesteś(taki jaki jesteś).

Andrzej Cieplak

mentor, trener,  coach ACC ICF,

Ćwiczenia:

  1. Przejrzyj jeszcze raz w tekście, listę zachowań, która świadczą o:

  • zaufaniu do siebie
  • szacunku – przekonaniu o należnymi nam szczęściu
  • zaniżonej samoocenie

     2.  Zastanów się, które z tych zachowań dostrzegasz u siebie i co możesz zrobić, aby to poprawić?

  • Ćwicz zaufanie do samego siebie – bądź ekspertem w swoich sprawach.

W sytuacjach, kiedy masz dylemat i wątpliwość, jaką decyzję podjąć – najpierw porozmawiaj sam(a) ze sobą. Wstrzymaj się z zasięganiem rady z zewnątrz. Zapytaj siebie, rozważ możliwości i argumenty i posłuchaj intuicji.

Daj sobie chwilę na decyzję, a potem zaufaj sobie i zastosuj to, co do Ciebie przychodzi. Zaufaj rezultatom – przecież zasługujesz na szczęście, więc odważnie do niego zmierzaj.

(inspiracja do wiczenia: Patrycja Załug „8 filarów wewnętrznej pewności siebie”)

 

* Nathaniel Brandon, „6 filarów poczucia własnej wartości”, Wydawnictwo JK, Łódź 2019

 

Każdy z nas ma w sobie coś z MENTORA. Ile masz Ty?

Drobny Quiz na początek:

zastanów się i odpowiedz proszę (tak z głowy, to co pamiętasz): 

  1. Wymień nazwiska, a przynajmniej imiona najpiękniejszych kobiet świata w ostatnich 3 latach – Miss World 2018,2017,216 r. Prawdopodobnie nie jesteś obojętna(y) na piękno kobiet.

Jeżeli już skończyła(e)ś, to teraz:

  1. Wymień proszę nazwiska 3 aktorów, laureatów OSCAR’a W 2019 r. Dobry film, też pewnie nie jest Ci obcy?

I na koniec:

  1. Zastanów się i wymień trzech najbogatszych obecnie ludzi na świecie.

Jak Ci poszło. Domyślam się, że raczej słabo L

 

To spróbuj teraz czegoś innego:

  1. Przypomnij sobie imiona i nazwiska 3 nauczycieli, którzy wywarli na Ciebie duży wpływ.

Jeżeli już jesteś gotowa(y), to:

  1. Odszukaj w pamięci imiona i nazwiska 3 przyjaciół/znajomych, którzy pomogli Ci w życiu, w sytuacji, gdy bardzo tego potrzebowałaś(eś)

 

Kogo w życiu pamiętamy i kto dla nas naprawdę znaczy?

Jak teraz poszło z tymi nazwiskami? Zapewne lepiej. Pamiętasz te imiona, nawet nazwiska i myślę, że przypominasz sobie też ich twarze. Nie ma nic dziwnego w tym, że nie pamiętamy słynnych ludzi, z pierwszych stron gazet. Tak naprawdę, na ogół, nie maja oni dla nas żadnego, istotnego znaczenia. Znaczenie natomiast mają osoby, które czymś wartościowym się z nami podzieliły, w czymś nam bezinteresownie pomogły. Te, które nas czymś zainspirowały i wpłynęły na nas pozytywnie.

 

Dla Odyseusza (bohatera „Odysei”), taką pomocną i zaufaną osobą był przyjaciel imieniem  Mentor. Odyseusz tak mu ufał, że na długo powierzył mu opiekę nad swoim synem Telemachem w czasie, gdy sam udał się na wojnę trojańską.  Od tamtej pory, słowo „mentor” oznacza zaufanego człowieka, który ma wiedzę, doświadczenie lub umiejętności, którymi chce się z nami podzielić. Mentor to osoba, która może i potrafi udzielić nam wsparcia wtedy, gdy tego potrzebujemy.

 

Znana od wieków, a trochę zapomniana rola.

Rola mentora jest znana od tysiącleci. Mentorzy to przecież, często starsi członkowie rodziny, którzy przekazują swoją mądrość i doświadczenie młodszym pokoleniom (dzieciom, wnukom, prawnukom). Od stuleci znamy też modele rozwoju ludzi w takich parach jak: mistrz i uczeń, mistrz zawodu i czeladnik, nauczyciel i uczeń. Można śmiało powiedzieć, że mentoring (tak określamy działania mentora), to najbardziej naturalna forma wychowania i wspierania mniej doświadczonych osób, zarówno zawodowo jak i w życiu prywatnym.

A kto z Was, ma lub miał swojego mentora? Kto mógł skorzystać z życzliwego wsparcia kogoś, bardziej doświadczonego? Jak często spotykasz w życiu takie osoby?

Mentor – hobby, powołanie, czy może zawód?

Współcześnie, mentoring stał się również zawodem. Jego popularność i zapotrzebowanie na mentorów systematycznie rośnie. Profesjonalny mentoring ma jednak inny charakter niż tradycyjne przekazywanie wiedzy czy umiejętności.

Profesjonalny mentoring można zdefiniować następująco: „Mentoring to proces rozwoju, oparty na dwustronnej, partnerskiej relacji pomiędzy uczniem a mentorem. Jego celem jest wydobycie potencjału i realizacja celów Mentorowanego, z wykorzystaniem wiedzy i doświadczenia Mentora”. (Uczeń zwany jest też mentorowany, podopieczny,  lub z angielska mentee).

Czyli jest to PROCES (cykl spotkań i kontaktów rozłożonych w czasie), oparty na PARTNERSKIEJ RELACJI dwóch osób, który realizuje CELE MENTOROWANEGO (nie Mentora!), wykorzystując możliwości MENTORA.

Czy miała(e)ś kiedyś taką osobę, która chciała być Twoim partnerem i użyć swojej wiedzy i doświadczenia, dla realizacji Twojego potencjału i Twoich celów?

 

Czy 80 lat, to jeszcze za wcześnie na emeryturę?

Ja mam to szczęście, że mam mentora i przyjaciela. Jest to biznesmen Dave Hillman, którego poznałem w 2005 r. na polsko-amerykańskich warsztatach biznesowych w Lublinie.

Zafascynował mnie swoja otwartością, optymizmem, chęcią bezinteresownego dzielenia się i wybitną wiedzą w swojej branży (pulp & paper). O tamtej pory spotkaliśmy się jeszcze tylko raz w Lublinie, ale od 14 lat jesteśmy w regularnym kontakcie telefonicznym. Kilka razy w roku, w godzinnej konwersacji, Dave słucha moich bieżących wyzwań i odnosi się do nich ze swojego bogatego doświadczenia. Daje mi w ten sposób nowe pomysły, perspektywy, energię i inspirację do działania. A tego doświadczenia ma ogrom, co wynika z wielu dekad funkcjonowania w biznesie. Te kilkadziesiąt lat w biznesie wynika też z wieku samego Dave’a. Gdy go poznałem miał 70 lat i już wtedy, stał się dla mnie wzorem aktywności „bardzo dojrzałego” mężczyzny. Ta jego, pełna aktywność trwała do 80 roku życia!!  Również teraz mając 84 lata, Dave pozostaje częściowo aktywny. W Polsce, gdzie nieustannie słyszy się gorące spory, czy na emeryturę powinno się przejść w wieku 60, 65 lat czy może wcześniej, Dave jest dla mnie olbrzymią inspiracją. Dawanie ludziom wartość dopóki ma się wystarczająco sił, nie z przymusu, ale dla satysfakcji i energii płynącej z poczucia przydatności i rozwoju. Widzę też, jak ta przydatność jest źródłem pozytywnej energii, w przeciwieństwie do wczesnego przejścia w „stan spoczynku”, które bardzo często, oznacza również przesunięcie na margines, skostnienie i zgorzknienie.  W tym aspekcie Dave jest dla mnie mentorem i wzorem.

Po co największe firmy na świecie, stosują mentoring?

Mentoring jest na tyle sprawdzonym i cennym sposobem wspierania w rozwoju, przekazywania wartości i zarządzania wiedzą, ze stosują ją największe firmy światowe.

Ponad 70 % największych, światowych firm z listy FORTUNE 500, wykorzystuje wewnętrzny mentoring do rozwoju liderów i talentów. Takie programy maja też firmy, dla których właściwe zarządzanie wiedzą i jej stały rozwój jest kluczem do sukcesu – największe firmy audytorskie. Renomowany Ernst&Young prowadzi co roku program mentoringowy „To LeadFinance!”. W programie tym „30 wybitnych managerów z obszaru finansów spotka się z 30 ambitnymi adeptami świata finansów”. Celem tych spotkań jest rozwój ambitnych finansistów – obecnych i przyszłych menedżerów zarządzających finansami. W dzisiejszej, pędzącej do przodu rzeczywistości (a głównie biznesie), wszystko się zmienia i ciągle brak jest czasu na analizy i systematyczne uczenie się. Dobry mentor, który jest źródłem skondensowanej wiedzy i doświadczenia, jest w stanie zaaplikować nam jak zastrzyk – dawkę pobudzającej energii.

We wszystkich programach i opisach doświadczeń z mentoringu, podkreśla się wielkie korzyści, jakie czerpie z tego również mentor. Na długiej liście korzyści, znajdują się: uznanie w roli eksperta, zaangażowanie, nowa energia, inspiracja, lepsze poznanie świata młodych, możliwość eksperymentowania, satysfakcja z dzielenia się, refleksja nad własnymi celami, wzrost kompetencji interpersonalnych, …

Konstelacja – czyli najlepsze paliwo do stałego wzrostu.

Jak weźmiemy to wszystko pod uwagę, to zrozumiałym staje się model na zrównoważonego rozwoju dojrzałego człowieka, określany, jako KONSTELACJA.  Miej swojego mentora, czerp z jego wiedzy i doświadczenia, oraz miej swojego ucznia, z którym Ty będziesz się dzielić tym, co masz.

Młodzi potrafią nas inspirować, weryfikować i odświeżać dotychczasowe metody i poglądy, ułatwiać poznawanie tego, co nowe. Jestem przekonany, co do słuszności stwierdzenia „najlepszym sposobem na zrozumienie i utrwalenie wiedzy, czy umiejętności, jest skuteczne nauczenie tego innej osoby”.

Znam to osobiście z posiadania mentora, ale też pracy ze swoimi podopiecznymi, jako mentor.

Wspieram ich w rozwoju, uruchamianiu swojego pełnego potencjału, określeniu i realizowaniu ich celów.

Doświadczenia z takiej pracy, niewątpliwie przydają się również w rodzinie, we wspieraniu dzieci oraz szóstki, szybko dorastających wnucząt.

 

 

Polecam:

warto być w KONSTELACJI: MENTOR – TY – PODOPIECZNY. Warto mieć wzory i czerpać od nich, ale też być wzorem i dzielić się z innymi.  To stały przepływ życiowej energii.

 

Pozdrawiam energetycznie i ciepło 🙂

Andrzej Cieplak

Czy warto lubić osobę, z którą spędzisz całe życie?

Jeśli uważasz, że coś potrafisz

lub że czegoś nie potrafisz,

na pewno masz rację.

Henry Ford

Samochwała

Samochwała w kącie stała
I wciąż tak opowiadała:
“Zdolna jestem niesłychanie,
Najpiękniejsze mam ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
……………..
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,  …………………  „

 

Komu wolno dobrze o nas mówić?

 

Za moich młodych czasów (lata 60-70), ten wierszyk Brzechwy, był wyrazem powszechnej dezaprobaty dla chwalenia się. Wiersz kończy się słowami – negatywną oceną „A ja jestem – samochwała!”. Podkreślanie swoich zalet, pewność siebie i mówienie o sobie w superlatywach, nawet poparte faktami, było źle widziane. Wychowany w takim duchu, że nie wolno się chwalić, miałem poważne opory przed podkreślaniem, ale również dostrzeganiem swoich zalet i osiągnięć.

Często słyszane zwroty:

  • Samochwała w kącie stała
  • Każda pliszka, swój ogonek chwali
  • Dobrze mówić o nas mogą inni, ale nie my sami
  • i jeszcze jedno, co regularnie słyszą katolicy „Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie …”

 

Czy kochanie samego siebie to paskudny egocentryzm?

 

Nastały jednak czasy, gdy świadomość własnych zalet i umiejętność ich eksponowania stała się cenna i zalecana. W związku z tym, mówi się wręcz o umiejętności kochania samego siebie, gdyż „nie możesz kochać innych nie kochając samego siebie”. Umiejętność nazywania i prezentowania swoich zalet to podstawa pisania CV, rozmów rekrutacyjnych czy castingu. Dlatego umiejętność racjonalnego „chwalenia się”, stała się istotną kompetencją. Stąd też, mówienie o sobie w pozytywach, przestało być paskudnym samochwalstwem i egocentryzmem.

 

Po co nam pewność siebie

“Wewnętrzna siła, odporność emocjonalna i pewność siebie – kompetencje przyszłości”.  To tytuł jednego z warsztatów rozwojowych na dużej konferencji (szczegóły tutaj).

Czego tam możesz się nauczyć?

  • metod radzenia sobie ze stresem
  • realnego wpływania na efektywność swoich działań
  • przywracania wewnętrznej równowagi
  • zarządzania swoją energią (naszym najcenniejszym zasobem)
  • sposobów na trenowanie i rozwijanie pewności siebie

 

Dla mnie brzmi to, jak odwrócenie podejścia „samochwała w kącie stała”.

 

Potrafię dokonać właściwego wyboru w każdej sytuacji!

 

Budowanie pewności siebie, które oznacza realną samoocenę swoich zalet, wad i przekonanie, że poradzimy sobie w każdej sytuacji. Poradzimy sobie nie przez brnięcie z uporem w tematy i rozwiązania, które nie są dla nas naturalne. Poradzimy sobie przez umiejętność unikania tego, co nam nie służy i znajdowania tego, do czego mamy naturalne predyspozycje.  A nawet więcej – przez kreowania środowiska, w którym wykorzystamy nasze osobiste cechy.

Zatem pewność siebie – traktowana, jako przekonanie o swojej indywidualności. Świadomość swoich cech, które w jednych sytuacjach mogą być silnymi, a w innych słabymi stronami. Umiejętność wybierania sytuacji i rozwiązań, które nam służą i unikania tych, które nie służą.  Wiara, że w każdej sytuacji potrafimy samodzielnie dokonywać właściwych wyborów i znajdować swoją drogę.

 

Budowla wsparta na ośmiu ważnych filarach

 

Aby zbudować pewność siebie potrzebujemy ośmiu filarów. Filary te, opisuje w swoim artykule Patrycja Załóg (pełny tekst) Są to:

  • samoświadomość
  • samoakceptacja
  • zadowolenie z siebie
  • wiara w siebie
  • poczucie własnej wartości
  • zaufanie do siebie
  • odpowiedzialność za własne życie
  • pozytywne nastawienie.

Drugi z powyższych filarów, to samoakceptacja, czyli niegdysiejsze, niesławne „chwalenie siebie” i lubienie się. W naszej, polskiej naturze częstsze jest ganienie siebie i narzekanie, niż podkreślanie swoich zalet. Ileż to my złego możemy o sobie powiedzieć. To wręcz nieprawdopodobne – chyba żaden z naszych wrogów, nie wskaże tyle naszych wad ile wskażemy my sami. Potrafimy wybaczać innym, znajdować usprawiedliwienia, rozumieć przyczyny, ale dla siebie nie mamy litości i wypominamy sobie różne cechy i czyny przez lata (czasem całe życie).

Warto się polubić i zaakceptować takim, jakim się jest. Warto się również pokochać, tak jak potrafimy kochać swoich najbliższych (może rodziców, partnera, dzieci, wnuki) – pokochać bezwarunkowo, po prostu za sam fakt istnienia.

 

Właściwie to nie mamy żadnych wad!

 

Wszystko złe, co mówimy, a głównie myślimy o sobie ma też swoje zalety. Jeżeli zarzucasz sobie, że jesteś np. (tak jak ja) małomównym introwertykiem/introwertyczką to popatrz ile w tym dobrego.

Dla Ciebie:

  1. możesz lepiej słuchać ludzi – podstawa komunikacji to słuchanie, a nie mówienie
  2. zanim coś powiesz, to zdążysz przemyśleć i rzadziej palniesz coś bez sensu
  3. łatwiej ci się skoncentrować na pracy (mniej gadasz przez telefon, spotykasz się, dyskutujesz)
  4. pewnie lepiej niż innym idą ci inne środki wyrazu jak pisanie, rysowanie, a może ruch/sport
  5. masz większe predyspozycje do pracy indywidualnej wymagającej samotności, wytrwałości, samo-motywacji (wielu wybitnych ludzi miało takie cechy – pisarze, artyści, podróżnicy, sportowcy). Może dzięki temu napiszesz książkę (tak jak ja)?

Dużo dobrego z Twojej „mrukliwości” i ostrożności w kontaktach wynoszą też inni:

  1. dajesz innym ludziom dużo przestrzeni do wypowiadania się (niektórzy to uwielbiają)
  2. nie przeszkadzasz i nie rozpraszasz swoim gadaniem
  3. twoje rzadziej wypowiadane opinie są traktowane, jako cenniejsze i warte wysłuchania
  4. nie wzbudzasz częstych konfliktów przez nieprzemyślane słowa
  5. przyjaźń z Tobą ma większa wartość, bo rzadziej występuje

Wynika z tego, że to nie jest wada! To właściwie jest zaleta!

 

Warto kochać/lubić osobę, z którą się spędza całe życie

 

Podobny zabieg możesz zrobić z każdą swoją „niechcianą” cechą. Chuda czy gruba, łysy czy kudłaty, wysoka czy niska, piegowata, gaduła, milczek, stary, z garbatym nosem – co sobie wymyślisz. Wszystko można potraktować, jako wadę i zaletę. Ale ponieważ to jesteś TY – kochaj się taką/takim, jakim jesteś, bo będziesz ze sobą przez całe życie.

A zatem, wróćmy do początkowego wiersza

Lubię się gdyż

Zdolna jestem niesłychanie,

Piękne mam dzisiaj ubranie,
Moja buzia tryska zdrowiem,
Jak coś powiem, to już powiem,
Jak odpowiem, to roztropnie,
W szkole mam najlepsze stopnie,
Jestem mądra, jestem zgrabna,
Wiotka, słodka i powabna,

akceptuję w sobie wszystko

dobrze, że zawsze jestem tak blisko

 

Reasumując – akceptujmy się, lubmy i kochajmy się sami oraz zarażajmy tym lubieniem się innych. Pomogą Wam w tym ćwiczenie na końcu tekstu. Ćwiczenie, które robię sobie sam, aby potem polubić bardziej kolejny, niedoceniony kawałek siebie.

 

Pięknego lata wszystkim wspaniałym osobom, jakimi są moi czytelnicy 🙂

życzy fajny facet

Andrzej Cieplak 🙂

 

mentor, trener,  coach zespołowy, autor książek

certyfikowany coach ACC ICF,

coach pewności siebie

coach Warszawa, coach Lublin

 

 

Ćwiczenie 1 (źródło):

Buduj pewność siebie:

1.      Wypisz 2-3 swoje cechy, zachowania lub emocje, które trudno Ci zaakceptować.

2.      Podziel kartkę na 2 części.

3.      Wypisz w pierwszej części 5 odpowiedzi na pytanie: „Co dobrego przynosi mi ta cecha”.

4.      W drugiej części wypisz 5 odpowiedzi na pytanie:  „Co dobrego przynosi ta cecha innym ludziom?”.

5.      Przeczytaj rezultat. Zastanów się nad tym kolejnym kawałkiem swojej niezwykłości. Uśmiechnij się ciepło do Siebie 🙂 🙂 🙂

Ćwiczenie 2:

Zadbaj o sprawność swojego systemu (ciało+emocje+umysł+duchowość).
Weź udział we spływie kajakowym: „Kajakowa PODRÓŻ BOHATERA po pięknej rzece Słupii”

„Kajakowa PODRÓŻ BOHATERA po pięknej rzece Słupii”. Jest to kajakowy warsztat, który daje  możliwość rozwoju na wszystkich płaszczyznach energrtycznych:

  1. fizycznej – zdrowsze i sprawniejsze ciało
  2. emocjonalnej – pozytywne emocje, inspirujące relacje, więcej radości, większa pewność siebie
  3. mentalnej – większa sprawność dotlenionego umysłu i trening przez nowe doświadczenia
  4. duchowej – kontakt z pięknem natury, odnajdowanie głębszego znaczenia naszych działań i tego co nas wspiera, a co ogranicza, poczucie sensu życia

Ten wyjątkowy, wzmacniający energię warsztat odbędzie się 15 sierpnia 2019.  START w miejscowości Soszyca, o godz. 9:30.
Pozostałe szczegóły i zapisy:  tutaj

10 lat przed telewizorem w oczekiwaniu na 1000 obiadów

Co zrobisz, jak wygrasz 6 miliardów (6.000 milionów) złotych w loterii MEGA MILLIONS?

Jak to, co zrobię? Jest tyle marzeń do spełnienia, a ludzie przecież wygrywają, to i ja mogę!

Słyszymy przecież ciągle o zwycięzcach w telewizji, radiu, internecie. Widzimy rozreklamowane miejsce gdzie to nastąpiło i wywiady ze sprzedawcami, którzy podali im ten SZCZĘŚLIWY los (zwycięscy wolą być anonimowi).

 

We wtorek 23 października, w loterii MEGA MILLIONS w USA padła taka właśnie wygrana! Kupon został sprzedany w sklepie w Karolinie Południowej. Zanim to nastąpiło, miliony amerykanów ruszyło do punktów loterii, aby kupić los za 2 dolary. Los do szczęśliwego życia!

Takie wydanie 2 dolarów (przyjmijmy, że u nas było by to ok. 10 zł), jest podobne do spuszczenia banknotów w sedesie. Jest to kolejny dowód na to, że nami, ludźmi rządzą głównie emocje, a rozum idzie wtedy w odstawkę.

 

Poczekaj 10 lat przed telewizorem, aby przez kilka sekund zobaczyć twarz zwycięscy!

Popatrzmy na fakty.

Można założyć, że losy kupiło ponad 100 mln amerykanów, a faktycznie wygrała 1 osoba. Wyobraź sobie, że każdego z grających, a w tym 999.999 przegranych pokazywano by w telewizji przez 3 sek., tak żeby mógł powiedzieć „zagrałem i przegrałem”. Takie 3-sekundowe prezentacje wszystkich uczestników trwały by 10 lat! 10 lat non stop, bez przerwy na sen, jedzenie i toaletę. Prze te 10 lat na jedyne 3 sekundy, pojawiłaby się 1 uśmiechnięta twarz, z komunikatem „ZAGRAŁEM i WYGRAŁEM”. Czy gdybyś oglądał(a) tą plejadę twarzy na ekranie, to twoja skłonność do wydania 2 dolarów (czy 10 złotych) była by nadal tak samo wysoka?

Wszystko to wynika z prostej informacji, która można znaleźć bez trudu – szansa wygranej w tej loterii to 1 do 302,5 miliona. Tylko, że te liczby, trudno jest sobie wyobrazić i przez to nie wzbudzają takich emocji. Tymczasem emocje wygranej, podkręcane są przez media, gdzie króluje wizja sukcesu i sylwetka szczęśliwca – jednego na 999 999 przegranych.

 

Dlaczego podejmujemy błędne decyzje?

Pod takim tytułem można znaleźć bardzo interesujące wystąpienie Dana Gilberta na TED (Why we make bad decisions | Dan Gilbert). Uzasadnia on tam, na wielu przykładach, że jeżeli chcemy osiągnąć określonym działaniem jakiś wymierny cel, to podstawą właściwej decyzji powinny być dwa parametry:

1.     prawdopodobieństwo, z jakim nasze działanie przyniesie oczekiwany sukces

2.     wymierna wartość tego sukcesu

Mnożąc pierwsze przez drugie, uzyskujemy tzw. wartość oczekiwaną naszego działania, czyli: jaki wynik najczęściej uzyskamy w praktyce.  Jeżeli koszty naszego działania przewyższają tą oczekiwaną wartość, to działanie jest nieopłacalne.

Tymczasem, my,  w swoim życiu, najczęściej nie potrafimy, nawet w przybliżeniu ocenić ani jednego ani drugiego – ani szansy, ani wartości.

 

Jeżeli chcesz uśmiechu losu, to idąc chodnikiem, uważnie szukaj portfela pełnego pieniędzy.

W opisanej loterii, prawdopodobieństwo wygrania wynosi  0,00003%! To znaczy, że dużo częściej, zdarzy się nam znaleźć zgubiony, wypchany pieniędzmi portfel. Dlaczego jednak nie widać tłumów szukających portfeli? Powód – gdyż taka historia nie jest powszechnie promowana, a emocje nie są podkręcane przez zakłady gier losowych, telewizję, radio i inne media.

 

Czy jeżeli jesteś głodna(y), to chciałbyś dostać 1000 obiadów?

Większość z nas powie – bzdura! Po co mi 1000 obiadów. Ile ja mogę zjeść 1-2, no może też kilka do lodówki, ale pewnie i tak się zmarnują. Nie potrzebujemy więcej, niż tyle ile jesteśmy w stanie spożytkować.

Co w takim razie, ludzie chcą zrobić z kwotą 6 miliardów złotych (6.000 milionów)?

Policzmy ile kosztuje to, czego większość ludzi chce.

Przykładowo: można mieć 10 domów po milionie, 5 samochodów po 200.000 zł każdy, 25.000 zł  miesięcznie na wydatki przez następne 40 lat i przez te same 40 lat 60.000 zł  rocznie na podróże (za to można, co roku objechać świat dookoła).  Podobają ci się takie możliwości przez kolejne 40 lat?

To wszystko razem kosztowało by ok. 25 milionów.

No, więc, po co Ci 6.000 milionów?  Przecież to 240 razy więcej!  Potrzebujesz 240 obiadów jak jesteś głodna(y)?

 

Pershing, który spadnie na twój ogródek !

Wiele lat temu, w czasie zimnej wojny, media bębniły o super rakiecie amerykańskiej, o nazwie Pershing.  Dosyć popularny był wtedy humor: dwie sąsiadki w małej mieścinie, stoją przy ogrodzeniach i rozmawiają.

Sąsiadka 1: …a słyszeliście kumo, jak mówili w telewizji, że taki Pershing, to on kosztuje milion dolarów?

SĄSIADKA 2: … oj słyszałam kochana, słyszałam. Ja już od tygodnia się modlę, żeby taki jeden, na mój ogródek spadł.

 

To trochę podobnie jak z tą wygrana 6 miliardów.  Słyszała(e)m , ludzie mówią, media mówią, telewizja pokazuje, że to fajne, no to chcę mieć.

Tymczasem (bazując na kalkulacjach podanych powyżej, czy wygrana wynosi 25 milionów, czy 100 mln, czy 200 mln, czy 600 mln, to jej praktyczna, możliwa do spożytkowania wartość jest taka sama.

Dlaczego więc na hasło 6000 milionów walą nieprzebrane tłumy?

EMOCJE, EMOCJE, EMOCJE

Metafora Pershinga, pasuje tu również z innego względu. Można znaleźć setki opartych na faktach historii, o tym, jak wygrane, wielkie pieniądze zniszczyły ludziom życie. Często, zatem, bywa tak, że ta wygrana jest jak Pershing spadający do ogródka własnego życia.

 

Nie „JAK”, nie „ILE” tylko „DLACZEGO”?

Jak więc działać i podejmować rozsądne decyzje.

  1. nie daj się zmanipulować i nakręcić emocjonalnie przez otoczenie, telewizję, media
  2. oszacuj na chłodno, prawdopodobieństwo uzyskania pożądanego wyniku Twojego działania
  3. oceń realną wartość, jaką ma przynieść działanie zakończone sukcesem

W przypadku, gdy rozważamy  potrzeby finansowe, skuteczne jest zadanie sobie 4 pytań. Nie zaczynaj od „JAK”, ani „ILE”, dopóki szczegółowo, nie powiesz sobie „DLACZEGO?”

  1. ile chcę uzyskać?
  2. dlaczego tego chcę / po co mi te pieniądze? – konkretna, szczegółowa lista wraz z cenami
  3. ile zatem chcę uzyskać? – ponownie to samo pytanie, ale już z listą potrzeb
  4. jakie działania mogę podjąć?

Polecam – zrób sobie takie ćwiczenie:

  • Czy chciałabym/chciałbym takiej wygranej?
  • jeżeli odpowiedź brzmi tak to: Co zrobiłabym/zrobiłbym z wygraną 6 miliardów złotych? – odpowiedz na 4 pytania.

 

Pozdrawiam ciepło 🙂

Andrzej Cieplak

mentor, trener,  coach zespołowy,

certyfikowany coach ACC ICF,

autor książek

 

Więcej na temat tego jak emocje wypierają zdrowe myślenie i co z tym zrobić, znajdziesz w książce :

” W drodze do szczęścia i satysfakcji – 58 wspierających myśli i przekonań.”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Książkę można zakupić tutaj: https://andrzej.cieplak.com/ksiazki/

Perfekcyjnie trafiać w 10

Wymagać dobrej roboty to normalne

„Po prostu wymagam od ludzi dobrej roboty. Przecież nie oczekuję nic nadzwyczajnego – chcę, aby zrobić coś porządnie. Jak ktoś robi coś nie tak, nie dotrzymuje jakości, terminu, słowa to jestem na to uczulony.  Budzi to we mnie frustrację, nerwy. Oj potrafię być wtedy nieprzyjemny, ironiczny i powiedzieć coś tak, że da mu popalić.”

Czy to opis dobrego menedżera, kierownika, lidera w pracy czy nawet w rodzinie?

To słowa menedżera, który trafił do mnie na sesje coachingowe w celu poprawienia relacji w swoim zespole. Relacji, które wymagają poprawy, bo wpływają na słabsze wyniki pracy zespołu. Taki paradoks – nacisk na jakość powoduje pogorszenie jakości.

 

Czy Ty masz skłonności do bycia perfekcjonistą? 

A może nim jesteś?

Często słyszymy „zrób to na SUPER”, „robota – mucha nie siada”, „ zrobione na zicher”,„bez dwóch zdań”,  „jak amen w pacierzu”, „na sto procent”. Czy działanie w ten sposób jest dobre, czy nie?

Zgodnie z definicją, perfekcjonizm to postawa człowieka, która stawia dokładność wykonywanych czynności na najwyższym miejscu.

      Co to daje, gdy stawiasz dokładności na najwyższym miejscu:

  • wysoką jakość wykonanej przez Ciebie pracy
  • dotrzymywanie terminów
  • dotrzymywanie słowa
  • zaufanie do Ciebie, że jak powiedziała(e)ś, to tak zrobisz
  • pewność, że jak coś zrobisz to nie będzie wstydu

    A co to zabiera i w czym ogranicza:

  • obniża elastyczność działania (działasz według planu i sprawdzonego schematu)
  • blokuje kreatywność
  • powoduje kiepskie relacje z ludźmi (bo najbardziej liczy się robota, a nie oni )
  • jest przyczyną odwlekania – to, co masz nie jest wystarczająco dobre, ciągle potrzebujesz zrobić to lepiej
  • przynosi stres i frustrację, gdy coś idzie niezgodnie z planem (a często tak idzie)
  • przynosi lęk przed oceną, bo co inni powiedzą jak to takie niedoskonałe
  • koncentruje uwagę na brakach i błędach zamiast na pozytywach – perfekcjonista rzadko chwali siebie i nie chwali tez innych (przecież dobra robota to standard)
  • powoduje brak zrozumienia ludzi, obniża empatię i otwartość, blokuje relacje, bo ludzie i ich sprawy są na dalszym planie
  • blokuje naturalność, słuchanie siebie, swoich emocji i potrzeb

 

Świat jest daleki od perfekcjonizmu

Ta druga lista jest u mnie znacznie dłuższa.  Świat jest pełen kolorów, cieni, blasków, nieoczekiwanych zdarzeń, niedopowiedzeń, zaskakujących zjawisk i sytuacji. Jeżeli można powiedzieć, że jest doskonały, to w swojej niedoskonałości i zmienności – jedyną rzeczą pewną jest zmiana (no oprócz śmierci i kontroli skarbowej, jak wiadomo).  Zatem bycie perfekcyjnym jest niezgodne z naturą i naturalnym biegiem zdarzeń.

Piszę o tym z pełnym przekonaniem, bo sam mam tendencję do perfekcjonizmu, stale pracuję nad tym i doświadczam, jakie ograniczenia przynosi w tym co robię.

 

Zamiast być lepszy w jednej sprawie o 100%  –  bądź lepszy w 100 sprawach o 1%

Takie powiedzenie usłyszałem kiedyś w kontekście biznesu, ale pasuje też do wielu aspektów życia. Jeden ze znajomych przedsiębiorców, prowadzący kilka biznesów powiedział mi ostatnio: „patrz jak to jest – biznesy, w których bardzo cisnę na jakość nie zarabiają na siebie, a te gdzie mam dużo elastyczności są dochodowe”.

 

Działając nieperfekcyjnie może będziesz perfekcyjnym liderem 🙂

Jakie wnioski dla menedżera – perfekcjonisty, o którym piszę na początku?

Chcesz być bardzo dobry!?  Bądź dobry w zarządzaniu zespołem. Buduj zespół, w którym panuje zaufanie, dobre relacje, a ludzie pracują dobrze nie dlatego, że muszą, tylko dlatego, że chcą tak pracować.

Aby mieć taki zespół, trzeba:

  • rozumieć ludzi i dostrzegać ich różnorodność
  • poznać ich lepiej, dowiedzieć się o nich więcej, posłuchać, co mają do powiedzenia – bez tego nie można zbudować zaufania
  • dostrzegać i chwalić za to, co jest zrobione dobrze, zamiast tylko wytykać niedociągnięcia. To zresztą trzeba zacząć od siebie, bo jak nie umiesz chwalić siebie to nie będziesz chwalić innych

 

Nigdy nie ma stuprocentowego przepisu na sukces

Są tylko zasady, których przestrzeganie zwiększa szansę na ten sukces. W pracy z zespołem do tych zasad należy budowanie zaufania, zaangażowania, odpowiedzialności
i umiejętność wyciągania na wierzch i rozwiązywania konfliktów. Wszystkie te działania wymagają elastyczności i reagowania na zmienność i różnorodność.

Tak jak w sporcie, należy się kierować pracą nad wieloma właściwymi zasadami działania, a nie na wyniku (posłuchajcie, co mówi o tym Kamil Stoch po każdym skoku).

Wielkie parcie na strzelenie 10 przynosi odwrotny skutek, ale opanowanie podstawowych zasad i strzelanie zgodnie z tymi zasadami daje na tą dziesiątkę dużą szansę.

 

Pozdrawiam

Andrzej Cieplak

Mentor, coach ACC,

trener, autor książek

PS

Ćwiczenie:   powyżej znajdziesz test – „Perfekcjonizm – czy dotyczy także Ciebie?”.

Czy warto chwalić swoja żonę?

Okazywanie emocji i uczuć.

Jedną z trudności wielu osób i tematem, nad którym często pracuję w coachingu, jest wyrażanie emocji i uczuć.

Częściej jest to temat, nad którym potrzebują pracować mężczyźni, gdyż im ta emocjonalna otwartość przychodzi z większym wysiłkiem. W relacjach z żoną, czy partnerką takim sposobem na budowanie relacji i okazywanie emocji jest chwalenie, mówienie prostych, miłych słów czy komplementów.

Ograniczające przekonania

Na drodze do takiego zachowania stoją ograniczające przekonania.

Konkretny, autentyczny przykład takiego przekonania brzmi „ Żony nie należy za bardzo chwalić i rozpieszczać. Jak jej nie powiem, że jest fajna to też będzie moja żoną, a jak jej powiem, to pomyśli, że coś chcę.”

Lista korzyści i strat

Prostym sposobem przyjrzenia się swojemu przekonaniu, jest zrobienia listy korzyści i strat jakie to przekonanie  przynosi nam w życiu.

Korzyści / zalety:

  • mam wymówkę i nie muszę chwalić
  • jest mi łatwiej nic nie powiedzieć – nie muszę się wysilać
  • ulga
  • to taka sprawiedliwość – mnie też rzadko w życiu chwalono

Straty / wady

  • ona jest niedoceniona i brakuje jej wsparcia
  • wtedy też ona nie wspiera mnie
  • rozmawiamy głównie na tematy neutralne
  • rutyna, nuda
  • brakuje mi odwagi do zmieniania i ulepszania siebie i naszego związku

Jednak warto pochwalić ale jak?

Wniosek po sporządzeniu takiej listy, to nowe przekonanie: „Warto pochwalić żonę przynajmniej kilka razy dziennie”.

No tak, ale jak i kiedy?

 

– dziękuję Ci za dobre śniadanie

– świetnie wyglądasz

– fajnie, że jesteśmy razem

– dziękuję, że ogarnęłaś dzieci z rana

– piękną mamy rodzinę

– jak to dobrze że Cię mam

– cieszę się, że Cię znowu widzę

– jesteś dla mnie ważna

– ……..

– ……..

 

Jak często Ty chwalisz?

Co Ty na to?

Czy warto się wysilać i szukać rzeczy, za które można się wzajemnie chwalić?

Jak często Ty chwalisz swoją partnerkę/partnera, współpracownika czy pracownika?  Jeżeli to robisz to unikasz rutyny i pracujesz nad polepszaniem waszej relacji?

 

Dziękuję Ci za przeczytanie tego newslettera. Sprawiasz mi tym dużą przyjemność .  Moje uznanie dla Twojej ciekawości, otwartości i chęci rozwoju.

 

Życzę Ci wielu ciepłych słów pochwały i obecności osób, które Cię wspierają.

Andrzej Cieplak

Ludzie porzucają menadżerów, a nie organizacje.

Jaki jest twój styl bycia liderem?

Każdy z nas jest liderem – więcej lub mniej.  Liderem w rodzinie, grupie znajomych, organizacji czy też firmie.  Czy zastanawiał(a)eś się jakim liderem jesteś ?  Jaki masz styl i jaka jest twoja skuteczność?  Jak wpływasz na swój zespół, jego zaangażowanie i efektywność?
Czy twój styl przywództwa zatrzymuje i przyciąga ludzi, czy odwrotnie – powoduje, że odchodzą ?

A czy wiesz jaki styl jest najlepszy?

Daniel Goleman ( autor Inteligencja Emocjonalna) rozróżnia 6 stylów przywództwa:

  • styl nakazowy (dyrektywny) – czyli zarządzaniem przez polecenia, kontrolę i strach.
  • styl wizjonerski (wyznaczający kierunek) – oparty na motywowaniu ludzi poprzez atrakcyjną wizję, do której zmierza zespól.
  • styl afiliacyjny – nakierowany na ludzi i harmonię w zespole.
  • styl demokratyczny – zdanie każdego członka zespołu jest ważne.
  • styl procesowy (wyznaczający wzorce) – koncentracja na wysokich standardach pracy, których lider jest wzorem.
  • styl trenerski (kształcący / coachingowy) – nastawienie na odkrycie talentów i wydobycie z każdej osoby tego co najlepsze.

Który z tych stylów jest najlepszy?  Którego ty używasz w swojej grupie czy organizacji?

Styl trzeba dostosować do zespołu, sytuacji i rodzaju zadań

Otóż praktyka zarządzania pokazuje, że nie ma najlepszego stylu. Badania wskazują też, że jednak większość liderów, na ogół stosuje jeden, wiodący styl.  Decyduje o tym to, czego się nauczyli w dotychczasowej praktyce, jakie wyrobili sobie nawyki, co przychodzi im lekko i naturalnie oraz jaką mają świadomość w tym obszarze.

Styl zarządzania trzeba dostosować do zespołu jakim się kieruje i do zadań jakie mamy osiągnąć.  Najlepsi liderzy to ci, którzy potrafią stosować różne style i zastosować ten, który jest dopasowany do sytuacji i do zespołu. Do tego, potrzebna jest świadomość stylu jaki sami preferujemy i wiedza jak możemy to robić inaczej – lepiej.  Sytuacje, w których sprawdza się jeden, określony styl są bardzo rzadkie. Przykładowo, jeżeli mamy wysoce kompetentny zespół fachowców i stawiamy na kreatywność, to ani styl nakazowy ani procesowy się nie sprawdzą.  Z kolei, gdy firma jest w kryzysie i realizuje twardy program naprawczy, to nie osiągniemy celu stosując styl afiliacyjny czy kształcący.

W praktyce, najczęściej należy stosować kilka uzupełniających się stylów i warto umieć je zmienić przy zmianie sytuacji. Aby być skutecznym, potrzeba mądrego spojrzenia na zespół, okoliczności i na cel, do którego zmierzamy.

Styl pracy lidera determinuje klimat w organizacji, a ten istotnie wpływa na efektywność.

Wieloletnie i zakrojone na szeroką skalę badania firm i organizacji (patrz HayGroup), pokazują ze klimat jaki panuje  w  organizacji  w olbrzymim stopniu (do 70%)  zależy od lidera i stylu jego przywództwa. Z kolei panujący klimat,  bardzo istotnie (nawet do 30% ) przekłada się na zaangażowanie członków zespołu, efektywności i ostatecznie – na wyniki osiągane przez zespół.

Jeżeli chcesz dojść na szczyt, nie dziw się, że masz pod górę.

W swoim rozwoju lider czy menedżer, oprócz doboru stylu zarządzania (świadomie lub nie) napotyka też kilka punktów zwrotnych. To tak jak wędrówka z plecakiem w wysokie góry. Na kolejnych poziomach i wysokościach niezbędne jest  inne wyposażenie aby pójść dalej.

Czy zastanawiał(a)eś się, jakie wyposażenie (kompetencje) są najważniejsze w miejscu, w którym się znajdujesz? Co masz ze sobą, a czego ci brakuje?

Taki niezbędny „osprzęt” (zestaw kompetencji), zmienia się. Pamiętaj, że twój plecak (ilość czasu, energii)  ma ograniczoną pojemność. Jak wrzucisz tam za dużo to nie udźwigniesz.  Co wyjąć, a co dołożyć do tego plecaka na kolejnej wysokości?

Winda kompetencji lidera.

Jak zmieniają się kompetencje i zakres odpowiedzialności na kolejnych poziomach zarządzania?

Ile właściwie jest takich poziomów i jakie wyzwania przynoszą?

Jakie sygnały  informują o tym, co jest barierą lidera w dalszym rozwoju ?

 

Czy czujesz się liderem i idziesz na szczyt, albo towarzyszysz innym w takiej drodze?

Czy czasem zastanawiasz się nad powyższymi pytaniami?

Odpowiedzi na te pytania  znajdziesz  na seminarium „Winda kompetencji  lidera”  – szczegóły tutaj.

Seminarium odbędzie się w Lublinie,  ramach Międzynarodowego Tygodnia Coachingu ICF.

Szczegóły i zapisy –  Evenea.

 

Pozdrawiam i zapraszam – do właściwej windy J

Andrzej Cieplak
Trener, Coach ACC, mentor, MBA